Na posiedzeniu Senatu opozycja negatywnie oceniła ustawę o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta; senator Małecka-Libera złożyła wniosek o odrzucenie jej w całości. Ustawy bronił wiceminister zdrowia Piotr Bromber. Ustawa została skierowana do Komisji Zdrowia.
Senat zajął się w środę ustawą o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta, która dotyczy poprawy skuteczności diagnostyki i leczenia przez systematyczną ocenę klinicznych wskaźników jakości. Podsekretarz stanu z MZ Piotr Bromber zaznaczył, że celem ustawy jest zmiana percepcji na myślenie o procesie leczenia na "perspektywę pacjenta". Wyjaśnił, że projekt zakłada wprowadzenie rozwiązań w zakresie jakości w opiece zdrowotnej kilku obszarach: klinicznym, konsumenckim i zarządczym.
Minister podkreślił, że ustawa wprowadza dwa zasadnicze procesy. Pierwszym z nich jest autoryzacja, czyli "wprowadzenie obligatoryjnej autoryzacji dla podmiotów wykonujących działalność w ramach systemu podstawowego zabezpieczenia zdrowotnego w zakresie spełnienia wymagań związanych z prowadzeniem wewnętrznego systemu zarządzania jakością i realizacji świadczeń gwarantowanych".
"Ustawa reguluje również kwestie związane z monitorowaniem zdarzeń niepożądanych" - dodał.
Zaznaczył, że drugim procesem, który wprowadza ustawa, jest akredytacja. "Wsłuchując się w głos dyskusji, (...)zrezygnowano ze zmian organizacyjnych, pozostawiono Centrum Monitoringu Jakości - instytucji odrębnej - która będzie ten proces realizowała" - wyjaśnił.
Senator Wojciech Konieczny (PPS) oświadczył, że "nie wierzy w to, że ta ustawa realnie poprawi jakość w ochronie zdrowia". "Dlatego się sprzeciwiamy, żeby uchwalić ustawę, w której mówimy, żeby poprawić jakość w ochronie zdrowia, wcale jej nie poprawiając" - stwierdził. Jego zdaniem, nie da się poprawić jakości za pomocą ustawy.
Według Koniecznego, poprawić jakość może jedynie Ministerstwo Zdrowia, a ustawa jest próbą przerzucenia odpowiedzialności na samorządy i szpitale. Senator zapowiedział, że będzie głosował przeciwko ustawie.
Senator Alicja Chybicka (Koalicja Obywatelska) przyznała, że sytuacja w ochronie zdrowia jest trudna, jednak - jak zaznaczyła - ustawa jej nie uzdrowi.
"Ustawa polega na tym, że będą przeprowadzane akredytacje i autoryzacje, które będą wymagały wysiłku od szpitala, który w tej chwili jest zadłużony, ma mało personelu i w ogóle ledwo zipie. Czy to coś poprawi, że się zrobi tę autoryzację i akredytację? To nie poprawi niczego, bo od tego nie przybędzie pieniędzy ani personelu" - oceniła. Dodał, że nie może być tak, że jakość jednocześnie ocenia i kreuje MZ.
Senator Beata Małecka-Libera (PO) zaznaczyła, że zapisy ustawy "rodzą duże obawy". "Sam pomysł ustawy, sama jej oś i kierunek myślenia odbiega zupełnie od działań, jakie należy podjąć w ochronie zdrowia, żeby zbudować jakość. Tutaj dominuje zasada centralizacji i nadzoru urzędniczego, która na pewno nie zbuduje ani partnerstwa, ani współpracy, które - tak jak nigdzie - właśnie w ochronie zdrowia są ogromnie potrzebne, ponieważ współpracuje tutaj szereg zawodów, pacjenci i zarządzający" - podkreśliła.
Jej zdaniem, obecne w ustawie zapisy o karach "nie są dobrym kierunkiem rozwijania jakości". Małecka-Libera złożyła wniosek o odrzucenie ustawy w całości. W związku z tym ustawa została skierowana do Komisji Zdrowia.
Celem ustawy o jakości w opiece zdrowotnej jest wdrożenie rozwiązań prawno-organizacyjnych, które w sposób kompleksowy i skoordynowany uregulują kwestie jakości. Projekt dotyczy wewnętrznego systemu zarządzania jakością i bezpieczeństwem, autoryzacji, akredytacji i rejestrów medycznych.(PAP)
Autor: Iwona Żurek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze