Urolog Janusz Ławiński z Rzeszowa jest przesłuchiwany przez prokuraturę w związku z wyłudzeniami i narażeniem zdrowia trzech pacjentów. Sprawa dotyczy przede wszystkim operacji robotycznych w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Rzeszowie, w tym fikcyjnej prostatektomii. Prokuratura zawiesiła dr Ławińskiego w prawach wykonywania zawodu, a pacjenci mogą w przyszłości domagać się odszkodowań.
Od grudnia 2025 r. dr Janusz Ławiński z Rzeszowa nie może wykonywać zawodu lekarza. Prokuratura postawiła mu zarzuty dotyczące działania na szkodę pacjentów, fałszowania dokumentów i wyłudzania pieniędzy z NFZ. Chodzi o operacje urologiczne przy użyciu robota da Vinci w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Rzeszowie. Krytycy twierdzą, że lekarz chciał operować dużo mimo braku doświadczenia, a pacjenci mieli być traktowani jak "króliki doświadczalne". O sprawie pisze portal onet.pl.
Pacjent o imieniu Tadeusz trafił do dr Ławińskiego w 2023 r. z problemami z prostatą. Wcześniej przeszedł dwa źle wykonane zabiegi TURP i liczył na lepszą opiekę w Rzeszowie. Według dokumentów miał przejść radykalną prostatektomię, ale gruczoł prostaty nie został usunięty, a badania wykazały brak nowotworu. Pan Tadeusz otrzymał mimo to zastrzyki przeciwnowotworowe.
Jak mówi pacjent:
Zrezygnowałem z lekarzy w Przemyślu, bo zawalili totalnie… jednak to było jak z deszczu pod rynnę.
Po operacji dowiedział się od innych lekarzy, że zabieg był niepotrzebny. Pytał dr Ławińskiego, dlaczego podano mu leki na nowotwór, którego nie miał. Lekarz odpowiedział, że wcześniejsze wyniki wskazywały na raka.
Oprócz Tadeusza, dr Ławiński jest podejrzany o poważne błędy u dwóch innych pacjentów:
Wiesław (imię zmienione) – lekarz miał spowodować ciężki uszczerbek na zdrowiu, w tym uszkodzenie cewki moczowej i pęczków nerwowych odpowiedzialnych za erekcję.
Trzeci pacjent – źle leczony na nowotwór prostaty, co spowodowało powikłania i potencjalnie ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Prokuratura uznała, że lekarz działał na szkodę tych pacjentów i wprowadzał ich w poważne niebezpieczeństwo.
Dr Ławiński miał wyłudzać pieniądze z NFZ, wykazując do refundacji operacje robotyczne, zanim osiągnął wymagany limit 50 zabiegów rocznie. Prokuratura szacuje, że w ten sposób wyłudził ok. 512 tys. zł.
Eksperci podkreślają, że limit 50 operacji nie gwarantuje doświadczenia, a nacisk na liczbę zabiegów może prowadzić do kwalifikowania pacjentów do niepotrzebnych operacji. Jak mówi dr Szczepan Pabiś, urolog:
Chirurgia robotyczna jest doskonałym narzędziem, ale powinna być stosowana adekwatnie do wskazań, z myślą przede wszystkim o dobru pacjenta.
W Polsce liczba robotów chirurgicznych rośnie, a NFZ bardzo dużo płaci za operacje robotyczne. Efekt? Szpitale kupują drogi sprzęt, brakuje wykwalifikowanych operatorów, a pacjenci są kwalifikowani na zabiegi na siłę. Dr Pabiś zwraca uwagę, że:
Nadmierne skupienie na liczbie wykonywanych zabiegów może prowadzić do sytuacji, w której ilość przesłania medyczny sens kwalifikacji pacjentów.
Reklama
Uniwersytet Rzeszowski zaznacza, że decyzje o zatrudnieniu lekarzy leżą w gestii dyrekcji szpitala. Prokuratura podkreśla, że zawieszenie dr Ławińskiego było związane wyłącznie z zarzutami dotyczącymi pacjentów. Sąd w Katowicach utrzymał decyzję prokuratury o zawieszeniu lekarza, co uniemożliwia mu wykonywanie zawodu.
Lekarz w rozmowie z Onetem podkreślił:
Wszystko jest wymieszane. Każdy z tych pacjentów miał nowotwór prostaty. Ustosunkuję się jak otrzymam na piśmie uzasadnienie.
Wcześniej twierdził, że zarzuty są bezzasadne i niepodparte rzetelną wiedzą medyczną ani obiektywną oceną materiału dowodowego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze