Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prowadzą badania nad białkiem, które może pomóc w walce z lekoopornością w chemioterapii. Dzięki 4,5 mln zł wsparcia od Agencji Badań Medycznych, będą szukać nowych sposobów na skuteczniejsze leczenie raka piersi.
Rocznie w Polsce aż 20 tysięcy kobiet dowiaduje się, że ma raka piersi. To najczęstszy nowotwór złośliwy wśród kobiet, stanowiący około 23-25% wszystkich przypadków nowotworów u pań, jak wynika z danych Narodowego Funduszu Zdrowia. Niestety, tylko 20% przypadków diagnozowanych jest we wczesnym stadium.
Rak piersi powstaje z komórek gruczołu piersiowego, rozwija się początkowo w miejscu, ale może dawać przerzuty do węzłów chłonnych i innych narządów. Najwięcej zachorowań odnotowuje się u kobiet po 50. roku życia.
Diagnoza polega najczęściej na mammografii lub USG piersi, a leczenie to zwykle operacja, chemioterapia, radioterapia i hormonalna terapia, w zależności od stopnia zaawansowania choroby.
Wrocławski Uniwersytet Medyczny prowadzi obecnie badania nad białkiem Indukowanym Prolaktyną (PIP), które może pomóc przewidzieć, czy chemioterapia będzie skuteczna przed jej zastosowaniem u pacjenta.
- Białko Indukowane Prolaktyną (ang. Prolactin-Induced Protein – PIP) jest przedmiotem zainteresowania naukowców, odkąd stwierdzono jego obecność m.in. w płynie z torbieli mastopatycznych oraz w komórkach raka gruczołu piersiowego. W ramach projektu, finansowanego przez ABM, badacze UMW ocenią zmiany profilu ekspresji genów zależnych od PIP, w zależności od podtypu molekularnego raka gruczołu piersiowego pod kątem odpowiedzi na chemioterapię - napisano w komunikacie wrocławskiej uczelni.
Reklama
Celem badań jest opracowanie bardziej spersonalizowanego podejścia do leczenia pacjentów onkologicznych. Dzięki nowym metodom analizy genów, lekarze będą mogli dopasować terapię do potrzeb konkretnej osoby, co pomoże uniknąć niepotrzebnych skutków ubocznych i kosztów związanych z nieskutecznym leczeniem.
Jak wyjaśnia dr Karolina Jabłońska z Zakładu Histologii i Embriologii UMW, takie podejście ma na celu zmniejszenie cierpienia pacjentów, którzy nie reagują na tradycyjną chemioterapię.
- Dążymy do tego, żeby dostosować sposób leczenia indywidualnie do pacjenta. Pozwoliłoby to obniżyć koszty leczenia pacjentów onkologicznych, u których terapia nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, a także oszczędzić chorym niepotrzebnego cierpienia z powodu niepożądanych skutków zdrowotnych - powiedziała dr Karolina Jabłońska z Zakładu Histologii i Embriologii UMW.
Dodała, że w przypadku raka piersi, nawet jedna trzecia pacjentek może nie odpowiadać na standardowe leczenie cytostatykami.
- Nasze badania nad PIP to kolejny krok w kierunku opracowania testu diagnostycznego, który w przyszłości może pozwolić na dobór optymalnego schematu terapeutycznego u pacjentek z rakiem gruczołu piersiowego - przekazała badaczka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze