Nowe informacje dotyczące śmierci pacjentki w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie ujawniła „Gazeta Wyborcza”. Jak wynika z ustaleń, anestezjolog po nieświadomym podaniu kobiecie podtlenku azotu zamiast tlenu sam wezwał policję i zażądał zabezpieczenia sprzętu operacyjnego.
Do zdarzenia doszło 9 grudnia 2025 roku. Dyżurny lekarz powiadomił policję, domagając się zabezpieczenia aparatury medycznej znajdującej się na sali operacyjnej.
Jak przekazała „Gazecie Wyborczej” oficer prasowa policji asp. szt. Marta Haberska, funkcjonariuszy wezwał anestezjolog, który podczas znieczulania pacjentki o imieniu Kalina omyłkowo podał jej podtlenek azotu zamiast tlenu. Lekarz miał chcieć w ten sposób doprowadzić do bezstronnego zabezpieczenia dowodów w sprawie możliwej usterki instalacji.
Według informacji przekazanych przez lekarzy, anestezjolodzy często pracują jako podwykonawcy na kontraktach, a nie jako etatowi pracownicy szpitali. Jeden z chirurgów z innej placówki wskazuje, że w takiej sytuacji odpowiedzialność za sprawność sprzętu spoczywa na szpitalu.
–Placówka odpowiada za prawidłowe działanie sprzętu. Jeśli ten był wadliwy, powinien go zabezpieczyć podmiot niezależny – ocenił lekarz.
Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, ostatecznie nie zabezpieczyli aparatury.
– Policjanci nie posiadają uprawnień ani specjalistycznej wiedzy umożliwiającej podejmowanie działań wobec specjalistycznego sprzętu medycznego, w szczególności o dużych gabarytach – poinformowała asp. szt. Marta Haberska.
Sprzęt zabezpieczył personel szpitala, a sala operacyjna została wyłączona z użytku.
Pacjentka była w 14. tygodniu ciąży i miała przejść krótki zabieg ginekologiczny. Po podaniu znieczulenia dożylnego oraz maski z gazem jej stan nagle się pogorszył. Mimo podjętej resuscytacji i transportu do innego szpitala, kobieta zmarła po dziesięciu dniach.
Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że w dokumentacji przekazanej przez pierwszy szpital pojawiło się podejrzenie zatoru płucnego, jednak w placówce docelowej szybko je wykluczono. Później ustalono, że przyczyną były odwracalne zmiany w mózgu spowodowane podaniem podtlenku azotu zamiast tlenu.
Śledztwo wskazuje, że źródłem tragedii mógł być sposób podłączenia przewodów gazowych wewnątrz kolumny anestezjologicznej.
Rzeczoznawca specjalizujący się w instalacjach gazowych uznał za mało prawdopodobne, by doszło do pomyłki przy podłączaniu gazów w szpitalnej instalacji centralnej, ponieważ końcówki mają różne średnice. Usterka miała najprawdopodobniej powstać w samej kolumnie anestezjologicznej, gdzie otwory są do siebie podobne, a montażem zajmują się serwisanci, nie lekarze.
Właściciel firmy serwisującej sprzęt medyczny twierdzi, że prace naprawcze wykonywano w sierpniu 2025 roku, a po ich zakończeniu urządzenia były testowane w obecności pracowników technicznych szpitala. Dodał jednak, że później przy instalacjach pracowały także inne firmy i nie potrafił wyjaśnić, dlaczego konieczne były kolejne interwencje.
Sprawą zajmuje się obecnie Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Dochodzenie prowadzi prokurator mający doświadczenie w sprawach dotyczących błędów medycznych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze