Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała wprowadzenie limitów dotyczących wydatków na wynagrodzenia w szpitalach. Resort analizuje, jaki procent budżetu placówek finansowanych przez NFZ powinien być przeznaczany na pensje personelu medycznego i administracji. W tle pojawiają się także kontrowersje wokół zmian w finansowaniu diagnostyki oraz doniesienia o wydłużających się terminach badań onkologicznych.
Jolanta Sobierańska-Grenda w programie „Jeden na jeden” w TVN24 zapowiedziała zmiany dotyczące finansów szpitali. Chodzi o określenie maksymalnego procentu budżetu placówek, który będzie można przeznaczyć na pensje pracowników.
Jak podkreśliła ministra zdrowia, resort już zbiera dane z placówek medycznych.
Przymierzamy się do tego, żeby określić procentową granicę budżetów szpitali – powiedziała.
Według szefowej resortu zdrowia granica mogłaby wynosić około 60-70 procent budżetu szpitala. Dodała, że limity obejmowałyby nie tylko lekarzy, ale cały personel.
Ministra zdrowia zaznaczyła, że szpitale to duże organizacje zatrudniające wiele grup zawodowych. Chodzi nie tylko o lekarzy, ale również o pielęgniarki, opiekunów medycznych oraz administrację.
To naprawdę są duże przedsiębiorstwa – mówiła Sobierańska-Grenda.
Według medialnych doniesień w części placówek wydatki na wynagrodzenia przekraczają nawet 100 procent budżetu.
Zmiany mają dotyczyć szpitali posiadających kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia. Resort podkreśla, że chodzi o lepsze gospodarowanie środkami publicznymi.
Od 1 kwietnia obowiązują nowe zasady finansowania diagnostyki przez NFZ. Po przekroczeniu limitu określonego w kontrakcie placówki otrzymują tzw. stawkę degresywną, czyli niższe finansowanie części świadczeń.
Zmiany wywołały obawy związane z wydłużaniem terminów badań. W mediach pojawiły się informacje, że niektóre badania diagnostyczne są przekładane nawet o rok.
Sobierańska-Grenda zapewniła jednak, że resort analizuje sytuację.
Pracujemy nad tym, żeby system uporządkować – podkreśliła.
Ministra zdrowia odniosła się także do problemów w onkologii. Zwróciła uwagę, że w części regionów wystawianych jest zbyt mało kart DiLO.
Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego ma przyspieszać wykrywanie i leczenie nowotworów. Dokument wystawia lekarz POZ przy podejrzeniu choroby nowotworowej.
Mam nadzieję, że zachęcimy podmioty stuprocentowym płaceniem za pacjentów, którzy są diagnozowani w ramach jednak karty DiLO – powiedziała ministra.
Prowadząca rozmowę zwróciła uwagę, że wielu pacjentów potrzebuje diagnostyki, mimo że nie mają rozpoznanego raka. Sobierańska-Grenda odpowiedziała, że lekarze mogą zakładać kartę DiLO już przy samym podejrzeniu nowotworu.
Jednocześnie przyznała, że wprowadzone rozwiązania mogą jeszcze zostać zmienione.
To nie jest tak, że to, co jest wprowadzone, będzie niezmieniane – zaznaczyła.
Ministra podkreśliła także, że programy profilaktyczne dotyczące gastroskopii i kolonoskopii pozostają bez zmian.
Resort zdrowia zapowiada dalsze zmiany w systemie diagnostycznym. Jednym z problemów ma być brak pełnego rejestru badań radiologicznych.
Jak tłumaczyła Jolanta Sobierańska-Grenda, obecnie system nie pozwala dokładnie śledzić liczby wykonywanych badań ani dawek promieniowania otrzymywanych przez pacjentów.
Myślę, że to wszystko naprawdę idzie w bardzo dobrym kierunku – oceniła ministra zdrowia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze