Pacjenci hematoonkologiczni, których układ odpornościowy jest osłabiony, są bardziej podatni na zakażenie koronawirusem, ciężki przebieg choroby COVID-19 i ryzyko zgonu. I choć proces szczepień przebiega coraz sprawniej, to nie eliminuje w pełni ryzyka. Aby ograniczyć możliwość zakażenia, niezbędne są zmiany w organizacji pracy oddziałów hematoonkologicznych, ale także uproszczenie leczenia, aby pacjenci nie rezygnowali z terapii.
Z powodu pandemii i obawy przed zakażeniem koronawirusem wielu pacjentów zdecydowało się na przerwanie leczenia oraz unikanie placówek szpitalnych. Eksperci przestrzegają, że obecnie do szpitala trafia więcej osób z zaawansowaną postacią choroby, niż było to przed pandemią. – Niestety, zaawansowana choroba obniża szanse na skuteczne leczenie i skraca czas życia pacjenta – zauważa prof. dr. hab. Krzysztof Giannopoulos z Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie,
Szpiczak plazmocytowy (multipe myloma) to nieuleczalny nowotwór złośliwy układu krwiotwórczego, wywodzący się z dojrzałych komórek układu odpornościowego, nazywanych plazmocytami. W Polsce na szpiczaka plazmocytowego choruje obecnie blisko 10 tys. osób, a co roku rozpoznawany jest u ok. 1 tys. pacjentów. Mediana wieku pacjentów wynosi 70 lat. Choroba stanowi około 1–2 proc. wszystkich nowotworów złośliwych i 10–15 proc. zachorowań na nowotwory hematologiczne. Obok uszkodzenia kości i nerek następstwem rozwoju choroby jest upośledzenie czynności krwiotwórczej szpiku oraz skłonność do zakażeń.
Dzięki nowym terapiom, mediana czasu przeżycia chorych z objawową, postępującą postacią choroby, która wcześniej nie przekraczała 3–4 lat znacznie się wydłużyła, a jakość życia pacjentów jest często na tyle dobra, że mogą oni pracować, prowadzić życie rodzinne oraz realizować plany i marzenia.
W ocenie prof. dr. hab. K. Giannopoulosa w ostatnich latach dostęp do nowoczesnych terapii w Polsce poprawił się, co może wpłynąć na poprawę przeżycia chorych ze szpiczakiem plazmocytowym. Jak mówił, dwie nowe terapie stały się dostępne w lipcu 2019 r., a kolejne dwie mają pojawić się od maja br. wraz z nową listą refundacyjną. Jednak w porównaniu do innych krajów w Europie Zachodniej w Polsce wciąż dostęp do nowych terapii nie jest pełny, a na decyzje dotyczące dostępności leków, trzeba długo czekać.
Forma podania leku, a jakość życia pacjentów
Zarówno klinicyści, jak i pacjenci oczekują na zmiany i wdrażanie nowoczesnego leczenia, które podnosi skuteczność terapii, ale też wpływa na jakość życia pacjentów i zwiększa ich bezpieczeństwo w czasie prowadzonej terapii. Na jakość życia pacjenta szczególnie wpłynąć może forma podania leku, co jest dodatkowo istotne w dobie pandemii, gdy trzeba chronić pacjenta przed ryzykiem zakażenia koronawirusem.
Obecnie leki mogą być przyjmowane doustnie lub w formie wlewów dożylnych i podawania podskórnego. Wiele leków ma dostępne np. dwie formy podania, jednak nie zawsze obie są refundowane.
Tymczasem jak przekonywał prof. K. Giannopoulos, kilkuminutowe podanie podskórne, zamiast kilkugodzinnych wlewów dożylnych jest szczególnie istotne w dobie pandemii, ponieważ wpływa na czas podania leku i skrócenie pobytu w szpitalu do kilku godzin lub pobytu jednodniowego, a więc także na ograniczenie ryzyka zakażenia koronawirusem.
- Podanie leku podczas wlewu trwa przy pierwszym podaniu 7 godzin lub dłużej, a przy podaniu podskórnym ten czas wynosi jedynie 5 minut - mówił ekspert.
Jak zaznaczał, jeżeli jest tożsamy produkt, który ogranicza czas podawania leku pacjentowi, to na całym świecie jest zalecane, aby stosować terapię, która ogranicza pobyt pacjenta w szpitalu.
Korzyści dla pacjenta, korzyści dla systemu
Ponadto, korzyścią jest brak konieczności założenia wkłucia dożylnego, ograniczenie powikłań wyłącznie do zaczerwienienia w miejscu wkłucia, a wszystko to wpływa na zwiększenie komfortu życia pacjenta. Personel medyczny jest krócej zaangażowany i pojawia się mniej powikłań. Dodatkowo, lek podawany podskórnie jest przygotowany w takiej samej dawce dla wszystkich pacjentów, a więc nie wymaga przygotowania indywidualnej dawki dla każdego pacjenta przez aptekę szpitalną w zależności od wagi pacjenta, jak ma to miejsce w przypadku wlewów dożylnych.
- Wszystko, co może ograniczyć czas infuzji, jest więc też dobrym rozwiązaniem systemowym - zaznaczył prof. K. Giannopoulos.
Zachęcić pacjentów, aby nie unikali leczenia
Pacjenci hematoonkologiczni - jak wskazywał prof. K. Giannopoulos - są szczególnie narażeni na niekorzystny przebieg koronawirusa, co jest argumentem za tym, aby wprowadzać nowoczesne formy organizacji leczenia ograniczające ryzyko zakażenia. Po pierwsze zachęcenie pacjenta do bezpiecznych wizyt, a po drugie - do skrócenia ich do maksimum. Jak wyjaśniał ekspert, poza chorobą podstawową, gdzie układ odpornościowy gorzej działa, mediana wieku tych pacjentów, to ponad 70 lat. To plasuje ich w grupie wysokiego ryzyka.
Niestety, po roku trwania pandemii widać niekorzystne dane dotyczące przebiegu COVID-19 u pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym.
- Jeżeli dojdzie do infekcji, ten przebieg może być dramatyczny, dlatego trzeba zrobić wszystko, aby pacjenci mogli otrzymać leczenie bez narażenia na zakażenie - przekonywał.
W obawie przed zakażeniem, część pacjentów rezygnuje także z wychodzenia z domu i unika wizyt w placówkach ochrony zdrowia. - Stąd dla lekarzy ważne jest, aby pacjenci nie bali się przyjeżdżać do ośrodków hematoonkologicznych i mogli kontynuować leczenie.
- Przyłączaliśmy się do apeli dotyczących dystansu społecznego, zachowania reżimu sanitarnego, każdy ośrodek wypracował własne procedury. Zainicjowaliśmy też pobieranie krwi w domu pacjenta przez diagnostę - wyliczał prof. K. Giannopoulos zwracając ponadto uwagę na rolę telewizyt. Niezbędnym elementem jest jednak taka optymalizacja leczenia, aby ograniczyć konieczne pobyty pacjenta w szpitalu poprzez np. skrócenie czasu podawania niezbędnych leków i refundację terapii, które to umożliwiają.
Potrzeby w szpiczaku plazmocytowym nadal są więc duże tak, aby polscy pacjenci mieli zapewniony optymalny dostęp do terapii, szczególnie w dobie pandemii i wyzwań z nią związanych.
Dyskusja odbyła się w ramach konferencji z cyklu „Spotkanie z Ekspertem" i dotyczyła "Ewolucji w hematoonkologii".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!