Osoby neuroróżnorodne często funkcjonują w środowiskach, które nie uwzględniają ich wrażliwości sensorycznej. Hałas w szkole, na uczelni czy w open space’ach biur nie jest jedynie tłem – dla części osób w spektrum autyzmu staje się czynnikiem przewlekłego przeciążenia, który ogranicza koncentrację, efektywność i możliwość pełnego wykorzystania własnego potencjału. Jak hałas tworzy niewidzialną barierę w edukacji i pracy oraz jakie rozwiązania akustyczne mogą realnie wspierać inkluzywność?
Światowy Dzień Autyzmu skłania do refleksji nad tym, jak świat, który projektujemy, wpływa na osoby neuroróżnorodne. Raport „Neurokomfort w pracy i rekrutacji” pokazuje, że aż 70 proc. osób neuroatypowych doświadcza przeciążenia sensorycznego w pracy, a ponad połowa zmaga się z wypaleniem zawodowym. To nie pojedyncze przypadki, lecz systemowy problem środowiska, które ignoruje różnice w przetwarzaniu bodźców.
Niedawno dyskutowano również nt. postępowania służb publicznych, w tym pracowników ochrony zdrowia, z osobami z niepełnosprawnością niewidoczną i neuroróżnorodnością w Polsce podczas posiedzenia Senackiego Zespołu ds. Zrównoważonego Rozwoju. Wniosek: „Państwo nie zauważa problemu”:
Na pierwszy rzut oka dzieci w spektrum autyzmu mogą wyglądać na dobrze funkcjonujące. Mówią, uczą się, uczestniczą w grupie. Trudności, które byłyby sygnałem do interwencji, często nie występują. Jednak jak podkreśla Mikołaj Jarosz, prezes Stowarzyszenia Komfort Ciszy:
Dzieci neuroróżnorodne bardzo często funkcjonują w stanie permanentnego przeciążenia sensorycznego, którego dorośli po prostu nie widzą. Hałas w klasie nie jest dla nich czymś neutralnym – to czynnik, który realnie obniża zdolność rozumienia, koncentracji i uczenia się. W efekcie dziecko, które ma potencjał, zaczyna być postrzegane jako słabsze, bo nie jest w stanie go pokazać w takich warunkach. To moment, w którym zaczyna się cicha selekcja — nie według inteligencji, lecz według odporności na hałas, a to później niestety „procentuje".
Reklama
To pokazuje, że problem nie tkwi w dziecku, ale w intensywności środowiska, którego układ nerwowy nie potrafi wyciszyć. Klasa staje się miejscem, gdzie przeciążenie sensoryczne jest normą, a nie wyjątkiem.
W Polsce istnieją przepisy określające dopuszczalne warunki akustyczne w szkołach, uczelniach i biurach, m.in. norma PN-B-02151-4:2015-06. Jednak w praktyce traktuje się je jako formalność. Jak wyjaśnia Marcin Latta, akustyk i ekspert ds. warunków pracy biurowej z firmy Ecophon Saint-Gobain:
Problem polega na tym, że normy akustyczne są traktowane jako techniczny dodatek do projektu, a nie jego fundament. Tymczasem to właśnie akustyka decyduje o tym, czy przestrzeń jest funkcjonalna poznawczo, czy nie. W efekcie budynki mogą spełniać minimalne wymagania, a jednocześnie pozostawać środowiskami przeciążającymi dla użytkowników.
Reklama
To podejście pokazuje, że brak uwzględnienia akustyki w projektowaniu przestrzeni jest problemem systemowym, który zaczyna się w edukacji i trwa przez całe życie zawodowe.
Po szkole i uczelni przychodzi czas pracy, a tu problem staje się mniej widoczny, lecz wciąż obecny. Open space’y, zaprojektowane dla neurotypowych pracowników, dla osób w spektrum autyzmu stają się miejscem przeciążenia sensorycznego. Marcin Latta wyjaśnia:
Open space jest projektowany pod użytkownika neurotypowego, który potrafi filtrować bodźce. Tymczasem dla osób w spektrum autyzmu mózg nie ‚wycisza tła’. Każdy dźwięk jest równie istotny. To powoduje zmęczenie, spadek efektywności, a często po prostu wycofanie się z takiego środowiska pracy. Źle zaprojektowana akustyka biura działa jak bariera architektoniczna – tylko że niewidzialna. Możemy mieć najbardziej inkluzywną politykę HR, ale jeśli przestrzeń pracy wyklucza sensorycznie, to część osób nigdy nie będzie w stanie w niej funkcjonować na równych zasadach.
Reklama
Nowa polska norma PN-ISO 22955:2026-03 stara się odpowiedzieć na ten problem, dopasowując wymagania akustyczne do rodzaju pracy wykonywanej w przestrzeni otwartej. Latta podkreśla:
To największa zmiana w podejściu do akustyki biur od lat. Przestajemy projektować jedno środowisko dla wszystkich, a zaczynamy uwzględniać różne potrzeby użytkowników i różne typy aktywności. To pokazuje, że hałas nie jest przypadkiem, a efektem decyzji projektowych.
Mikołaj Jarosz podkreśla, że cisza powinna być traktowana jak infrastruktura:
Przez lata próbowaliśmy dopasować ludzi do świata — uczyć ich regulacji, adaptacji, radzenia sobie. Znacznie rzadziej zadawaliśmy pytanie, czy to świat jest dobrze zaprojektowany. Jeżeli ktoś funkcjonuje dobrze w cichym, uporządkowanym środowisku, a przestaje sobie radzić w hałasie, to nie jest dowód na jego deficyt. To jest dowód na to, że środowisko jest źle zaprojektowane. Cisza nie jest luksusem. Jest infrastrukturą. Dobrze zaprojektowana akustyka w szkołach, na uczelniach, czy w biurach może realnie zmienić sposób funkcjonowania ludzi.
Jarosz dodaje:
2 kwietnia mówimy o świadomości. Ale świadomość bez zmiany środowiska jest pusta. Problem osób w spektrum bardzo często nie polega na tym, że ‚nie pasują’. Polega na tym, że świat nie zostawia im miejsca. I dopóki przestrzeń — szkoły, uczelnie, biura — będzie projektowana dla jednego typu wrażliwości, dopóty będziemy tracić potencjał ludzi, którzy mogliby w niej funkcjonować. Gdyby tylko było ciszej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze