Pomimo szerokiego dostępu i udowodnionej skuteczności – szczepionka przeciwko HPV w Polsce wciąż nie cieszy się taką popularnością, jaką powinna. Dlaczego? To pytanie pojawiło się podczas eksperckiej debaty dotyczącej szczepień przeciwko HPV: "Polska strategia eliminacji HPV. Dalsze kroki w realizacji programu szczepień", w której udział wziął m.in. dr hab. n. med i n. o zdr. Dominik Olejniczak z Zakładu Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Odpowiedzi nie są jednoznaczne, ale kierunek zmian – jak podkreślają eksperci – jest jasny: musimy nauczyć się prościej rozmawiać o rzeczach trudnych. Jak to zrobić?
Jednym z głównych tematów debaty była rola lekarzy w promowaniu szczepień – nie tylko ich własna motywacja, ale również bariery, jakie napotykają. Zdarza się bowiem, że to właśnie przedstawiciele ochrony zdrowia nie są przekonani do mocy swojego autorytetu i odpowiedzialności, jaką niosą – świadomie lub nie.
– To niepokojące, jeśli lekarz, czy inny profesjonalista medyczny, nie zachęca pacjentów do szczepień – mówił dr Olejniczak. – To zjawisko absolutnie marginalne, ale gdyby takie sytuacje miały miejsce, podważałyby cały wysiłek edukacyjny innych. Wierzę, że to marginalne. Może powiem coś przewrotnego, ale to działa w dwie strony, pacjent, domagający się uzasadnienia takiego, czy innego zalecenia i dociekliwy pacjent, również może być dla lekarza motywacją do poszerzenia wiedzy.
Reklama
I choć odpowiedzialność za zdrowie leży po obu stronach – lekarza i pacjenta – to system wciąż nie zapewnia lekarzom narzędzi, które pozwoliłyby im swobodnie rozmawiać o profilaktyce. Brakuje czasu, wsparcia merytorycznego i komunikacyjnego. Efekt? Szczepienia przeciwko HPV nie są postrzegane jako coś naturalnego, tylko jako opcja, której można uniknąć.
Czy zatem można obarczyć lekarzy całą winą za niskie zainteresowanie szczepieniami przeciwko HPV? Niekoniecznie.
– Jeśli pacjent przychodzi z pytaniami, wykazuje ciekawość, to lekarz często sam czuje impuls, by poszerzyć wiedzę, lepiej tłumaczyć, traktować temat szczepień jako swoją misję – wyjaśniał podczas debaty. – Dlatego tak ważne jest, by pacjenci nie bali się pytać, oczekiwać odpowiedzi, domagać się rzetelnych informacji w myśli idei partnerstwa na linii lekarz-pacjent.
Reklama
To wciąż zbyt rzadko spotykane podejście – zamiast świadomego obywatela mamy często pasywnego pacjenta, który nie czuje potrzeby zadawania pytań lub ufa Internetowi bardziej niż lekarzowi.
Eksperci zgodnie przyznają: czas zmienić sposób, w jaki mówimy o szczepionkach. Szczepienie przeciwko HPV to nie tylko ochrona przed wirusem brodawczaka ludzkiego – to skuteczna profilaktyka onkologiczna. Szczepionka chroni przed rakiem szyjki macicy, ale również przed nowotworami gardła, odbytu czy jamy ustnej.
– To jedna z najskuteczniejszych broni, jakie mamy – podkreślał dr Olejniczak. – Tymczasem poziom wyszczepialności jest wciąż daleki od ideału, mimo że system zrobił naprawdę wiele: szczepionka jest bezpłatna, dostępna w szkołach, formalności ograniczono do minimum. A mimo to – coś nie działa.
Być może jednym z powodów jest właśnie… nazewnictwo. Podczas debaty padła propozycja, by zmienić komunikat: mówić nie o „szczepieniu na wirusa”, ale o „szczepionce przeciwnowotworowej”. Bo to właśnie nią w rzeczywistości jest.
Na drodze do lepszego zrozumienia szczepień stoi jeszcze jedna przeszkoda: dezinformacja i fake newsy, które często mają formę prostych komunikatów, emocjonalnych historii – to wszystko rozchodzi się szybciej i skuteczniej niż jakakolwiek broszura edukacyjna.
– Rzetelna wiedza naukowa nie ma tej samej nośności – mówił Dominik Olejniczak. – Jest często złożona, nudna dla przeciętnego odbiorcy i, pełna zastrzeżeń. Trudno w nią „kliknąć” i traktować atrakcyjnie i przystępnie. A przecież właśnie to dziś decyduje o tym, czy coś trafi do ludzi.
Reklama
Dlatego tak ważna staje się rola mediów społecznościowych, influencerów, młodych ludzi, którzy potrafią przełożyć wiedzę na język, który rozumie ich pokolenie. W edukacji zdrowotnej nie wystarczą już tylko wykłady – potrzebujemy narracji, która łączy autorytet z autentycznością. Właśnie dlatego tak ważne jest budowanie zaufania, a nie straszenie konsekwencjami.
Bo najskuteczniejszą bronią przeciwko chorobie nie jest przymus – jest nią zrozumienie celowości i użycie odpowiednich narzędzi ochronnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze