Od 1 października w Polsce zacznie obowiązywać system kaucyjny, obejmujący plastikowe, szklane i metalowe opakowania po napojach. Choć włączenie aptek do programu budzi sprzeciw farmaceutów i Naczelnej Rady Aptekarskiej, eksperci podkreślają, że w praktyce ryzyko, by w aptekach pojawiły się butelki po piwie, jest minimalne.
System kaucyjny obejmie plastikowe butelki do 3 litrów, puszki do 1 litra oraz szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra. Kaucja wyniesie 50 groszy za plastik i puszki oraz 1 zł za szkło. Będzie można ją odzyskać, oddając opakowanie bez paragonu w sklepie lub automacie. Obowiązek zbiórki opakowań obejmie placówki handlowe o powierzchni powyżej 200 m², natomiast mniejsze punkty będą mogły przystąpić do systemu dobrowolnie.
Naczelna Rada Aptekarska stanowczo sprzeciwia się włączeniu aptek do systemu. Petycję o ich wyłączenie skierowano do minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Podpisało ją już blisko 3 tysiące farmaceutów. Prezes NRA Marek Tomków podkreśla, że apteka to nie sklep spożywczy, lecz placówka ochrony zdrowia.
Wrzucanie aptek do jednego worka ze sklepami spożywczymi jest nieporozumieniem – mówi Tomków, zaznaczając, że przepisy nie dopuszczają zwrotu do apteki nawet pełnowartościowych leków czy suplementów diety, a tym bardziej pustych butelek po piwie czy opakowań po syropach. Dodaje też, że rozporządzenie szczegółowo określa pomieszczenia w aptece i nie przewiduje miejsca na przechowywanie zużytych pojemników.
Dr Wojciech Rożdżeński z Wydziału Prawa i Administracji UW, specjalista prawa medycznego i farmaceutycznego, uspokaja, że zagrożenie jest minimalne.
Apteki nie mogą sprzedawać piwa, dlatego praktycznie nie ma zagrożenia, że będą tam stały butelki po tym napoju alkoholowym – wyjaśnia ekspert.
Źródło: PAP/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze