Placówki medyczne powinny wdrożyć przepisy chroniące sygnalistów. Osoby zgłaszające np. nieprawidłowości związane z pracą kolegi lekarza, koleżanki pielęgniarki, obsługą pacjenta mają być chronione przed zwolnieniem.
Duże podmioty, w tym firmy i szpitale od nowego roku czekają duże zmiany. Od 2023 r. są zobowiązane wprowadzić przepisy chroniące sygnalistów, czyli osoby, które zgłaszają informacje na temat naruszeń, jakie pojawiają się w ich miejscu pracy. Obowiązek dotyczy zakładów pracy zatrudniających co najmniej 250 osób, czyli przepisy obejmą także dużą część placówek medycznych.
W grudniu ubiegłego roku, weszła w życie unijna dyrektywa w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii, zwana potocznie dyrektywą o ochronie sygnalistów. Chodzi o dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2019/1937 z dnia 23 października 2019 r. w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii, zwanej dalej „dyrektywą 2019/1937.
Rząd dopiero niedawno rozpoczął pracę nad implementacją przepisów. Na stronie gov.pl jest zamieszczona informacja, że przyjęcie polskiej dyrektywy jest planowane na I kwartał 2023r.
Duże zmiany a polskich przepisów brak
-To są ogromne zmiany, z których mało kto zdaje sobie sprawę. Najlepiej byłoby jakby rząd przygotowywał przepisy wdrażające dyrektywę przy okazji prac nad ustawą o jakości w ochronie zdrowia, która dotyczy prowadzenia przez szpital rejestru błędów medycznych. Rola sygnalisty w szpitalu będzie się m.in. sprowadzała do zgłaszania nieprawidłowości związanych z polityką wobec błędów medycznych – wskazuje Michał Modro, radca prawny i specjalista ds. prawa medycznego.
Reklama
Podkreśla jednak, że rząd nie proceduje tych przepisów wespół. Sejm uchwali ustawę o jakości w ochronie zdrowia i za chwilę okaże się, że trzeba będzie ją nowelizować, aby dopasować do realiów funkcjonowania sygnalistów.
Szpitale, na które spadną nowe obowiązki, będą musiały przede wszystkim przygotować i wprowadzić odpowiednie procedury oraz narzędzia do przyjmowania zgłoszeń. Za tym natomiast kryje się odpowiednia infrastruktura techniczna (która pozwoli sygnalistom w sposób komfortowy zgłaszać ewentualne nieprawidłowości czy nadużycia) oraz regulaminy, które wcześniej należy skonsultować ze związkami zawodowymi.
Niektóre szpitale, chociaż polskie przepisy w tej materii jeszcze nie obowiązują, już wdrożyły swoje rozwiązania. Formularz do zgłoszenia nieprawidłowości wisi na stronie internetowej Wojewódzkiego Szpitala im. o Pio w Przemyślu. Pracownicy szpitala zgłosili już za jego pośrednictwem pierwsze nieprawidłowości
Są już pierwsze zgłoszenia
-Dotychczas było u nas 2 zgłoszenia, z czego jedno okazało się pomyłką, ponieważ nie dotyczyło naszej placówki. Drugie natomiast dotyczyło sprawy administracyjnej. Funkcjonuje zespół, który przyjmuje i bada wszystkie zgłoszenia. Zawsze jest do niego zapraszana osoba posiadająca wiedzę niezbędną w temacie rozpatrywanej sprawy - mówi Paweł Bugira, rzecznik prasowy przemyskiego szpitala- mówi Paweł Bugira, rzecznik prasowy rzeszowskiego szpitala.
Reklama
Procedury zgłoszeniowe ma już także Krakowski Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II czy Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie. W tym ostatnim np. zgłoszenia, skargi przyjmuje powołana przez dyrektora szpitala sekcja kontroli zarządczej. A nieprawidłowości jakie mogą zgłaszać sygnaliści, zgodnie z regulaminem wiszącym na stronie internetowej szpitala, dotyczą m.in. zamówień publicznych, usług. Komisja może odmówić podjęcia czynności wyjaśniających, ale gdy już podejmie decyzję, że jednak jest to wskazane, to ma 3 miesiące na te działania. Może też wspólnie z dyrektorem szpitala podjąć działania naprawcze w stosunku do zgłoszonych usterek w pracy czy funkcjonowaniu podmiotu leczniczego
Na przygotowaniach formalnych i technicznych w wielu szpitalach jednak się nie kończy. Trzeba jeszcze wyznaczyć odpowiednie osoby, które przyjmą zgłoszenia od sygnalistów. Ci nie będą mogli być zwolnieni czy oskarżeni o pomówienie.
-To tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o zmiany. Dyrektywa zmienia pojęcie sygnalisty. Sygnalista w jej ujęciu ma być fachowcem, ekspertem znającym się na danej tematyce, który widząc jakieś nieprawidłowości, będzie je sygnalizował - wskazuje Michał Modro.
Brak kultury raportowania nieprawidłowości
W Polsce pojęcie „sygnalista” ma złą sławę, gdyż ma to swoje uwarunkowania w historii. O sygnalistach myślało się jako o „donosicielach”, „konfidentach” bo z nimi kojarzy się ta funkcja od czasów rozbiorów, następnie II Wojny Światowej i oczywiście poprzez czas komunizmu.
Zastanawiające jest to, jak w polskich szpitalach przyjmie się rola sygnalisty. Ta funkcja może kojarzyć się z agenturą, tajnymi służbami czy donosicielstwem. Warto tylko pamiętać, że pierwszymi sygnalistami byli medycy.
-Niestety u nas nie ma takiej kultury, aby zgłaszać nieprawidłowości. Wiele osób w instytucjach, w tym w szpitalach, wychodzi z założenia, że lepiej o czymś publicznie nie mówić tylko rozwiązać problem po cichu, albo zamieść go pod dywan. Sam kiedyś jednak zgłosiłem nieprawidłowości na SOR, bo to zagrażało bezpieczeństwu pacjentów i personelu - wskazuje Bartosz Fiałek, przewodniczący kujawsko-pomorskiego oddziału Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Reklama
Gdy przepisy dotyczące ochrony sygnalistów wejdą w życie, być może wiele procesów o zniesławienie - jaki dotyczył jednego z instytutów medycznych - nie będzie miało miejsca.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze