Po tym jak dwa tygodnie temu sejmowa Komisja do spraw deregulacji zdecydowała o odrzuceniu projektu „apteka dla aptekarza”, nadal broni go Izba Aptekarska i młodzi farmaceuci. List studentów farmacji w sprawie konieczności uregulowania rynku aptek trafił właśnie do parlamentarzystów.
Prosimy o nieodrzucanie projektu, który ma szansę na wyeliminowanie szeregu patologicznych zjawisk na polskim rynku aptek – wymienionych w uzasadnieniu do ww. projektu oraz utrzymanie status quo umożliwiającego przeprowadzenie „dużej nowelizacji” prawa farmaceutycznego zapowiadanej przez Ministerstwo Zdrowia – piszą w liście otwartym do parlamentarzystów studenci farmacji.
Projekt powinien być skierowany ponownie do prac w komisjach
Studenci nie godzą się na promowany przez wielkie sieci aptek model aptekarstwa i panującą od lat tendencję do degradacji pozycji apteki do poziomu „drogerii z lekami”, traktowania pacjentów według schematu działania barów szybkiej obsługi oraz redukowania roli farmaceutów do wysoko wykwalifikowanych kasjerów, za których wykształcenie polscy podatnicy płacą miliony złotych. Krytykują także proponowany przez sieci system technik sprzedażowych. Uważają to za dbanie o własne zarobki, a nie o pomoc pacjentom. Chcielibyśmy, aby przykładem innych krajów Europy również w Polsce, opieka farmaceutyczna stała się silnym elementem opieki zdrowotnej – czytamy w liście. I proponują, by projekt ponownie trafił do prac w komisjach.
Ustawa nie uderza w młodych farmaceutów
Młodzi farmaceuci bronią projektu i nie uznają go za degradację ich zawodu ani za barierę w znalezieniu pracy: „Niczym nieskrępowany rozrost rynku spowoduje, że zamiast “apteki dla aptekarza” będziemy mieć “aptekę bez aptekarza”, w której jego obecność będzie istnieć wyłącznie na papierze” – piszą dalej. I podkreślają, że już teraz obowiązek obecności magistra farmacji w aptece jest lekceważony, a wielu spośród kierowników aptek figuruje w nich wyłącznie w teorii. Uważają, że proponowane w projekcie rozwiązania mogą spowodować równomierne lokowanie aptek, zbliżyć apteki do pacjentów i przyczynić się do poprawienia dostępności leków w miejscach, gdzie jest to obecnie utrudnione. I zaznaczają, że nie są przeciwni wolności konkurencji. „Skupienie odpowiedzialności za prowadzenie apteki na farmaceucie prowadzącym działalność gospodarczą, spółkom jawnym i partnerskim, których przedmiotem działalności jest wyłącznie prowadzenie aptek oraz wzmocnienie kompetencji Inspekcji Farmaceutycznej w ramach “dużej nowelizacji” umożliwi prowadzenie efektywniejszych kontroli i skuteczne identyfikowanie nieuczciwych przedsiębiorców.
Czym jest „Apteka dla aptekarza”
Celem proponowanych zmian nie jest wcale zamykanie aptek, wywłaszczanie przedsiębiorców i ograniczanie konkurencji. Zamraża on rynek, hamując rozwój sieci aptecznych należących do przedsiębiorców niebędących farmaceutami. Ten projekt ułatwi też kontrolę rynku aptecznego przez Państwową Inspekcję Farmaceutyczną. Do tej pory, gdy w wyniku postępowania administracyjnego apteka, która w rażący sposób łamała prawo (np. nielegalnie wywożąc leki za granicę), była zamykana, to po kilku tygodniach jej właściciel otwierał ją na nowo – jako nowa spółka i pod nową nazwą. To sprawiało, że walka z nieuczciwymi przedsiębiorcami na rynku aptecznym była nieskuteczna. Dziś nawet jeśli Sąd Aptekarski pozbawi farmaceutę Prawa Wykonywania Zawodu to i tak może on otworzyć aptekę jako „zwykły” przedsiębiorca? Mało tego – aptekę może otworzyć każdy przestępca skazany prawomocnym wyrokiem sądu. Ten projekt reguluje te kwestie w sposób zapewniający bezpieczeństwo pacjentów i ich dostęp do leków. Dotyczy także cen leków w aptekach. Wszystkie najważniejsze leki mają ceny urzędowe – a więc takie same we wszystkich aptekach. Oczywiście w przypadku leków pełnopłatnych, dostępnych bez recepty, suplementów diety i kosmetyków, ceny reguluje wolny rynek i konkurencja między aptekami. Ale przecież tej nikt nie ogranicza. Nikt nie będzie likwidował aptek, a nowe nadal będą mogły powstawać w odległości 1 kilometra, a nawet 500 metrów od istniejących (w gminach gdzie na jedną aptekę przypada więcej niż 3000 mieszkańców) i dalej będą konkurować ze sobą cenowo – wyjaśniał w komentarzu dla nas członek Naczelnej Rady Aptekarskiej, mgr farm. Łukasz Waligórski.
Janusz Maciejowski
Źródło: NIA
Polecamy także:
O tym, że PiS wycofało się z projektu "apteka dla aptekarza" pisaliśmyChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!