Wtargnięcie rosyjskich dronów do polskiej przestrzeni powietrznej przypomniało nam o realnym zagrożeniu. Jak nie dać się lękowi? Jak zachować zdrowie psychiczne w obliczu niepewności i wojny? Psycholożka Izabela Barton-Smoczyńska tłumaczy, dlaczego strach jest naturalną reakcją i jak go mądrze wykorzystać.
– Jeżeli nie odczuwamy strachu w sytuacji zagrożenia, to znaczy, że się odrealniliśmy – mówi Izabela Barton-Smoczyńska, psycholożka i traumalożka z Centrum Terapii Dialog. Jej słowa wracają dziś ze zdwojoną siłą – po ostatnich naruszeniach polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony wielu z nas znów odczuwa niepokój i lęk.
Jak tłumaczy ekspertka, strach to naturalna i adaptacyjna reakcja organizmu na zagrożenie. To właśnie on uruchamia w nas energię do działania – przyspiesza bicie serca, oddech, napina mięśnie i przygotowuje nas do reakcji. Problem pojawia się wtedy, gdy lęk jest zbyt intensywny i paraliżuje działanie.
Strach w obliczu wojny jest normalny – i nie powinien być powodem do wstydu. Historia Polski pełna jest trudnych doświadczeń. Dlatego nasze reakcje emocjonalne na wydarzenia za wschodnią granicą nie są przesadą – są uzasadnione.
– Wojna budzi w nas pamięć, traumy i realny niepokój. Ale nie chodzi o to, żeby temu lękowi ulegać – tylko, by go zrozumieć i odpowiednio ukierunkować – mówi psycholożka.
Co robić? Zatrzymać się, oddzielić emocje od faktów i zadać sobie pytania:
Czy ten lęk mobilizuje mnie do działania?
Czy szukam realnych rozwiązań, czy uciekam w zachowania zastępcze (np. kompulsywne śledzenie wiadomości, robienie zapasów, scrollowanie portali)?
Lęk staje się niebezpieczny, gdy przeradza się w panikę. To wtedy nasz układ nerwowy działa na autopilocie: atakuj albo uciekaj. Decyzje podejmowane pod wpływem paniki są impulsywne, często irracjonalne i potęgują chaos – zarówno wewnętrzny, jak i wokół nas.
– Panika to stan, w którym przestajemy logicznie oceniać rzeczywistość. Skupiamy się wyłącznie na sobie, czujemy, że „zaraz coś się stanie”, że nie mamy kontroli – wyjaśnia Barton-Smoczyńska.
Reklama
Zatrzymaj się. Zanim zareagujesz, weź głęboki oddech i spróbuj ocenić, czy to, co czujesz, to realny lęk, czy tylko emocjonalna reakcja.
Odłącz się od informacji. Nie musisz znać każdej wiadomości na bieżąco. Przeciążenie informacyjne pogłębia lęk.
Działaj lokalnie. Nie musisz ratować świata. Czasem wystarczy rozmowa z dzieckiem, które spotka ukraińskiego kolegę w szkole.
Zaakceptuj granice wpływu. Nie wszystko od nas zależy. Czasem kluczowe jest przyjęcie, że nie mamy kontroli – i to jest w porządku.
Dbaj o siebie. Spacer, sen, rozmowa z bliskimi – to nie luksus. To inwestycja w siłę psychiczną.
– Nie wstydźmy się tego, że się boimy. Lęk jest informacją – nie wyrokiem – mówi psycholożka. Emocje w sytuacjach kryzysowych są nieuniknione, ale to od nas zależy, co z nimi zrobimy.
W sytuacji zagrożenia – czy to wojną, czy kryzysem międzynarodowym – największą siłą nie jest brak strachu, lecz zdolność do działania mimo strachu. To on przypomina, że jesteśmy ludźmi – zdolnymi do troski, solidarności i refleksji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze