Sprawa okaleczenia 24-letniej Wiktorii w szpitalu im. Franciszka Raszei w Poznaniu nadal budzi ogromne kontrowersje. Prof. Dariusz S., kierownik oddziału ginekologii, jest podejrzany o umyślne spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała pacjentki podczas operacji w kwietniu 2024 roku. Szpital powołał zespół lekarzy do zbadania okoliczności zabiegu dopiero po 694 dniach od operacji, gdy sprawa została nagłośniona.
Sprawa dotyczy operacji przeprowadzonej 4 kwietnia 2024 roku w szpitalu im. Franciszka Raszei w Poznaniu. Prof. Dariusz S., kierownik oddziału ginekologii, miał usunąć guz na prawym jajniku 24-letniej Wiktorii.
Podczas operacji lekarz usunął jednak znacznie więcej narządów – oba jajniki, macicę oraz jajowody. W efekcie pacjentka straciła możliwość zajścia w ciążę i urodzenia dzieci.
Prokuratura uznała, że zabieg mógł być nieuzasadniony medycznie i postawiła lekarzowi poważne zarzuty. Śledczy wskazują, że pacjentka nie wyraziła „pełnej świadomej zgody” na tak rozległą operację, a lekarz nie zaczekał na wyniki badań, które sam wcześniej zlecił.
Śledztwo w sprawie prowadzi prokuratura, która początkowo postawiła lekarzowi zarzut nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała.
Chronologia wydarzeń wygląda następująco:
- maj 2024 – pełnomocnik pacjentki zawiadamia prokuraturę,
- 14 listopada 2025 – pierwszy zarzut nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała,
- 3 lutego 2026 – zmiana zarzutu na umyślne spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała,
- 11 lutego 2026 – szpital oficjalnie zostaje poinformowany o zarzutach.
Według śledczych tak rozległy zabieg nie był uzasadniony medycznie.
Jeszcze pod koniec lutego 2026 roku prof. Dariusz S. nadal wykonywał operacje w szpitalu.
Pacjentki nie wiedziały, że lekarz ma postawiony zarzut zbrodni. Dyrektorka placówki Elżbieta Wrzesińska-Żak publicznie podkreślała, że ma do niego zaufanie i nie planuje odsunięcia go od pracy.
Sytuacja zmieniła się dopiero po publikacji materiału prasowego 27 lutego 2026 roku. Wtedy lekarz udał się na urlop.
10 marca dyrektorka miejskiego wydziału zdrowia Magdalena Pietrusik-Adamska poinformowała krótko:
Pan profesor już nie pracuje w szpitalu.
Reklama
Nie podano jednak, czy lekarz został zwolniony, czy sam zrezygnował z pracy.
Dyrektorka szpitala poinformowała, że powołała zespół lekarzy, który ma zbadać okoliczności operacji.
Stało się to 27 lutego 2026 roku, czyli:
- 16 dni po oficjalnym piśmie z prokuratury,
- 24 dni po zmianie zarzutu na zbrodnię,
- 105 dni po pierwszym zarzucie,
- 694 dni po operacji, w której okaleczono pacjentkę.
Dyrektorka odmówiła ujawnienia nazwisk lekarzy wchodzących w skład zespołu. Początkowo twierdziła, że jego zadaniem jest „szczegółowe zbadanie okoliczności oraz stanu faktycznego związanego z przeprowadzeniem zabiegu”.
Później zmieniła stanowisko i określiła go jako „wewnętrzny zespół doradczy w sprawie podjęcia decyzji dotyczącej pracownika przez pracodawcę”.
Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że 1 lutego 2026 roku dyrektorka szpitala przedłużyła umowę o pracę z prof. Dariuszem S. na czas nieokreślony.
W tym czasie lekarz miał już postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała. Kilka dni później prokuratura zmieniła zarzut na umyślne spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała.
Rzecznik poznańskiej prokuratury Łukasz Wawrzyniak wskazał, że szpital wiedział o prowadzonym śledztwie, ponieważ prokuratura występowała do placówki o dokumentację medyczną.
Sprawę bada obecnie Urząd Miasta Poznania, który nadzoruje miejskie szpitale. Postępowanie prowadzi wydział zdrowia i spraw społecznych.
Dyrektorka wydziału Magdalena Pietrusik-Adamska podkreśliła:
Sytuacja tej pacjentki jest tragiczna – mówię to jako dyrektorka i kobieta. Nic straszniejszego kobiecie przydarzyć się nie może.
Zapowiedziała również, że kontrola ma ustalić, czy dyrektorka szpitala wywiązywała się ze swoich obowiązków.
Postępowanie kontrolne ma zakończyć się 31 marca.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze