O śmierci będącej w 22. tygodniu ciąży 30-latki z Pszczyny, media informowały w ubiegłym tygodniu. Lekarze mieli wstrzymać się z usunięciem płodu do czasu, aż przestanie bić jego serce. Pacjentka zmarła z powodu wstrząsu septycznego. Minister zdrowia przyznaje, że "być może interpretacja orzeczenia TK sprzed roku mogła tak zadziałać, że lekarz bał sie podjęcia decyzji". W weekend w całym kraju odbyły się manifestacje przeciwko skutkom wyroku TK. Resort zdrowia w niedzielę wydał zalecenia dla lekarzy.
Minister zdrowia, który był w sobotę gościem RMF FM przyznał, że "to bardzo trudna sprawa, wymaga wyjaśnienia".
O sprawie pisaliśmy tutaj:
Jak mówił w radiu minister, aby ocenić kto ponosi winę trzeba poczekać na wyniki podjętych działań. Śledztwo prowadzi prokuratura, a minister zlecił też w szpitalu w Pszczynie kontrolę NFZ w tym zakresie. - Czekam na wyniki prac NFZ i prokuratury. Zaznaczam, że potrwa to kilka miesięcy. (...) Naczelna Rada Lekarska też rozpoczęła swoje postępowanie - dodał.
- Konsultant krajowy do spraw ginekologii i położnictwa wyda wytyczne, które jednoznacznie mówią: bezpieczeństwo kobiety jest powodem do przerwania ciąży - zapowiedział minister A.Niedzielski.
Wyrok TK a decyzje lekarzy
Odniósł się też do argumentu, że lekarze boją się działać z uwagi na orzeczenie TK o aborcji. A.Niedzielski oświadczył, że "cały czas mamy interpretację, która dopuszcza przerywanie ciąży, jeśli zagrożone jest życie kobiety". - Taka polityka powinna być stosowana. (...) Być może interpretacja orzeczenia TK sprzed roku mogła tak działać, że lekarz bał się podjęcia decyzji - stwierdził.
- Ja postaram się wyjaśnić wszystko w komunikacie skierowanym do lekarzy, że w przypadku zagrożenia, które wskażemy, decyzje absolutnie muszą być podejmowane. (...) Nie trzeba bać się w sytuacjach oczywistych podejmowania trudnych decyzji. Lekarz nie powinien - mówił minister zdrowia.
W sobotę i niedzielę po śmierci ciężarnej 3-latki z Pszczyny pod hasłem "Ani jednej więcej. Marsz dla Izy" odbyły się protesty w wielu miastach w Polsce, w tym główny w sobotę popołudniu w Warszawie.
Zalecenia MZ
Tymczasem w niedzielę rano ministerstwo opublikowało na swojej stronie zalecenia pod hasłem "Życie i zdrowie matki najważniejsze".
"W przypadku sytuacji zagrażającej życiu lub zdrowiu kobiety (np. podejrzenia zakażenia dotyczącego jamy macicy, krwotoku itp.), zgodne z prawem jest niezwłoczne zakończenie ciąży w oparciu o obowiązujące przepisy Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. Nr 17, poz. 78 z późn. zm.). Ustawa ta wprost wskazuje na przesłankę zagrożenia życia lub zdrowia matki. Trzeba podkreślić, że są to przesłanki rozłączne. Wystąpienie tylko jednej z nich jest wystarczającą prawną przesłanką do podjęcia reakcji przez lekarza. Oczywistym jest, że pacjentka na każdym etapie prowadzenia ciąży musi być informowana o aktualnych ryzykach związanych ze zdrowiem i życiem - czytamy w komunikacie.
Jak wyjaśnia MZ, "w standardzie określonym przez Krajowego Konsultanta ds. Położnictwa i Ginekologii, w przypadku ustalenia oznak zagrożenia życia płodu po skończonym 22 6/7 tygodniu ciąży trzeba rozważyć zakończenie ciąży, pozostawiając decyzję kobiecie, po udzieleniu wyczerpujących informacji dotyczących zagrożenia życia płodu i szans na jego przeżycie (uwzględniając szanse na prawidłowy rozwój). Informacji powinien udzielić zarówno położnik jak i pediatra/neonatolog".
MZ podkreśla, że "lekarze nie mogą obawiać się podejmowania oczywistych decyzji, podejmowanych w oparciu o swoje doświadczenie i dostępną wiedzę medyczną".
W uzgodnieniu z Krajowym Konsultantem ds. Położnictwa i Ginekologii, Ministerstwo Zdrowia przekazało szczegółowe zalecenia dotyczące postępowania w przypadku przedwczesnego odpływania płynu owodniowego.
Jak zapewniono w komunikacie, Minister Zdrowia poprosił prezesa NFZ "o bieżące monitorowanie w całym kraju wszelkich sytuacji, w których zagrożone może być zdrowie i życie kobiety w ciąży".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!