Jutro w Sejmie, na łączonym posiedzeniu komisji Zdrowia oraz Polityki Senioralnej odbędzie się pierwsze czytanie projektu ustawy wprowadzającej darmowe leki dla osób powyżej 75. roku życia. Przypominamy najważniejsze założenia tego projektu i uwagi jakie były zgłaszane podczas konsultacji społecznych.
Co wprowadza ustawa?
Zgodnie z projektem przyjętym przez rząd, bezpłatne leki będę przysługiwały każdej osobie, która ukończyła 75. rok życia. Prawo do wypisania recepty na taki lek będą mieli lekarze oraz pielęgniarki i położne w podstawowej opiece zdrowotnej. Bezpłatnych leków nie będą mogli przepisywać specjaliści. Zgodnie z założeniami nie będą obowiązywały żadne dodatkowe kryteria, np. dochodowe.
Lista leków, które będą dostępne bezpłatnie będzie określana przez Ministra Zdrowia w ramach tzw. obwieszczenia refundacyjnego (obecnie jest ono aktualizowane co dwa miesiące), które zawiera wykaz wszystkich leków refundowanych przez NFZ. W ustawie określono maksymalny limit rocznych wydatków na ten cel. W 2016 roku – 125 mln zł, w 2017 r. – 564,3 mln zł, w 2018 r. – 643,3 mln z, w 2019 r. – 733,4 mln zł, w 2020 r. – 836 mln zł, w 2021 r. – 953,1 mln zł, a od 2022 – ponad 1 mld zł. Zgodnie z ustawą, resort zdrowia ma monitorować na bieżąco wydatki na ten cel, a w przypadku zagrożenia przekroczeniem wskazanego limitu ma „wdrażać mechanizm korygujący” wykaz leków dostępnych bezpłatnie.
Leki wydawane bezpłatnie osobom powyżej 75. roku życia będą finansowane z budżetu państwa, a nie z budżetu NFZ. Fundusz będzie na ten cel otrzymywał specjalną dotację.
Pierwszy wykaz leków wydawanych seniorom bezpłatnie ma powstać do 1 września br.
Specjaliście też powinni mieć prawo do przepisywania bezpłatnych leków seniorom?
Wśród uwag, jakie były zgłaszane do projektu na etapie konsultacji społecznych, najczęściej podnoszona była konieczność umożliwienia wystawiania recept na bezpłatne leki również lekarzom specjalistom. Taki postulat zgłaszały m.in. Naczelna Izba Lekarska, Naczelna Izba Aptekarska oraz Związek Pracodawców Aptecznych Pharmanet, Narodowy Fundusz Zdrowia, Uniwersytet Medyczny w Łodzi, Uniwersytet Jagielloński, Krajowy Sekretariat Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność, a także Fundacja MY Pacjenci.
Jednym z argumentów, był brak możliwości weryfikacji w aptece, że osoba wystawiająca receptę na leki bezpłatne ma do tego prawo - jest lekarzem, pielęgniarką lub położną POZ. Samorząd lekarski podkreślał jednocześnie, że nie można przy tym nałożyć na lekarza dodatkowego obowiązku specjalnego oznaczania recepty w tym celu.
Wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie dr Wojciech Peretitko zwracał uwagę m.in. na problem pacjentów po hospitalizacji – Są sytuacje, w których zapewnienie ciągłości farmakoterapii jest konieczne, a jej przerwanie może wręcz zagrażać życiu pacjenta. Będzie absurdem, jeśli pacjent po pobycie w szpitalu, żeby skorzystać z prawa do bezpłatnych leków, będzie musiał się udać do przychodni POZ. O wiele prościej i logiczniej byłoby umożliwić mu uzyskanie stosownej recepty jeszcze w szpitalu – sugerował.
Lekarze za wprowadzeniem kryterium dochodowego
Zarówno Naczelna Izba Lekarska jak i Federacja Porozumienie Zielonogórskie opowiedziały się za wprowadzeniem tzw. kryterium dochodowego w tym projekcie. W opinii samorządu lekarskiego „brak powiązania uprawnienia do leków bezpłatnych z kryterium osiąganego przychodu prowadzić będzie do sytuacji, w których z leków takich korzystać będą również osoby bardzo dobrze sytuowane, które są w stanie ponosić koszty zakupu takich leków”. Zdaniem NIL powiązanie uprawnienia ze statusem majątkowym „pozwoliłoby w sposób bardziej racjonalny i społecznie sprawiedliwy wykorzystać środki przeznaczone na seniorów i np. zwiększyć liczbę leków objętych takim bezpłatnym dostępem”.
Marek Twardowski, były wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową w rządzie premier Ewy Kopacz, a obecnie wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie zwraca uwagę na potencjalne nadużycia, w sytuacji braku jakichkolwiek ograniczeń. Jego zdaniem sama idea pomocy starszym, przewlekle chorym i ubogim ludziom w dostępie do leków zasługuje na aprobatę – problem w tym, by nie stworzyć furtki do nadużyć i marnotrawstwa leków, a co za tym idzie publicznych pieniędzy. Zauważa przy tym – w Polsce jest 2,7 mln osób powyżej 75. r.ż. Ta ogromna populacja nie jest jednorodna, także pod względem materialnym. Uprzywilejowane grupy emerytów pobierają świadczenia nawet rzędu 8-9 tyś zł miesięcznie. Finansowanie takim osobom leków z budżetu państwa budzi wątpliwości nie tylko etyczne, ale także z punktu widzenia równości obywateli w dostępie do świadczeń. Uważam, że należałoby wprowadzić jednak kryterium dochodowe, wyłączające wyjątkowo uprzywilejowanych emerytów.
Ryzyko nadużyć
Marek Twardowski uważa też, że brak jakichkolwiek barier będzie potęgował zjawisko gromadzenia medykamentów – taka jest ludzka mentalność, że „jak dają to biorę” – stwierdza. I przytacza sytuację z własnej praktyki – Po śmierci pacjentki, która była osobą samotną, urzędnicy z opieki społecznej, likwidujący jej mieszkanie, znaleźli trzydrzwiową szafę, po brzegi wypełnioną lekami. Staruszka gromadziła je przez lata i zapewne nie jest to przypadek odosobniony.
Dr Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinny i członek Porozumienia Zielonogórskiego podkreśla natomiast, że największą rolę będą odgrywali właśnie lekarze poz – Z jednej strony mamy na pewno do czynienia z ogromnymi korzyściami, jednak są również aspekty ujemne – mówi. - Wprowadzenie bezpłatnych leków dla starszych osób to dla nich ratunek, gdy znajdują się w ciężkiej sytuacji materialnej (…) Jednak wiadomo, że istnieją zagrożenia związane chociażby z nadużyciami. Jako lekarze nie moglibyśmy się na to zgodzić. Mamy zapewnienie, że mają to być leki (red. – dostępne bezpłatnie), które nie powinny być wykorzystywane przez inne grupy, czyli środki przypisane starości. Istotną rolę będą tu spełniać lekarze rodzinni, pierwszego kontaktu – powiedziała Zabielska-Cieciuch.
Dr Hanna Kujawska-Danecka, geriatra z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku zwraca natomiast uwagę, że trudno określić listę leków, które są dedykowane wyłącznie osobom starszym – Ciężko zdefiniować leki przypisane do starości, ponieważ na podobne choroby cierpią też często młodzi pacjenci. Utworzenie list leków refundowanych jest skomplikowaną sprawą, w której trzeba rozważyć mnóstwo aspektów – powiedziała. Jednocześnie jest zdania, że nie należy się obawiać nadużyć - ważną rolę odgrywa tu współpraca z lekarzem prowadzącym leczenie danego pacjenta. Nie wydaje mi się jednak, by starsze osoby wykorzystywały przypisane im prawo. Bogatsze kraje, w których już od lat istnieje pełna refundacja leków, radzą sobie z tym problemem, więc dlaczego u nas miałoby być inaczej? Czas pokaże - dodała.
Czy seniorzy faktycznie odczują zmianę?
Lista leków, które będą dostępne bezpłatnie zostanie dopiero opracowana. W konsultacjach społecznych zgłaszane były również uwagi, że ustawa nie określa jakimi kryteriami będzie się kierował resort zdrowia przy tworzeniu takiego wykazu. Ministerstwo zapewniało, że szczegółowe kryteria zostaną opracowane.
Posłowie opozycji już teraz wskazują, że ustawa nie rozwiąże problemu. Bartosz Ałrukowicz, były minister zdrowia, obecnie przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia przy okazji prac nad ustawą budżetową zwracał uwagę, że środki które zabezpiecza ministerstwo zdrowia na realizację tzw. ustawy 75+ są zbyt małe. Przypomniał wówczas w Sejmie – mieliśmy bardzo twardą zapowiedź pani premier Szydło, że w ciągu pierwszych 100 dni wprowadzi bezpłatne leki dla osób powyżej 75 roku życia. Minister Zdrowia jasno zapowiedział, że na ten cel przeznaczy ok 500 mln zł. Potem ta kwota zmieniła się na 300 mln zł, aż w końcu mamy zapis – 125 mln zł – i wyliczał dalej – to kwota ok 25 zł miesięcznie. Planowane 125 mln zł podzielone przez 12 miesięcy, przy uwzględnieniu ok 3 mln seniorów, daje nam miesięczną kwotę finansowania leków w wysokości 3,47 zł. Jeśli liczyć od II kwartału, wychodzi nam 4,62 zł – i dodał – Minister Zdrowia miał chyba rację, kiedy powiedział, że kampania wyborcza kieruje się krótkimi komunikatami i pewnymi uproszczeniami. Uproszczenie jest faktycznie spore – nie wszystkie leki i nie dla wszystkich.
Jak to robią w UE?
W innych krajach Unii Europejskiej leki dla szczególnie chronionych grup społecznych są dostępne nieodpłatnie lub za niewielką odpłatnością do ustalonej granicy. Jest tak na przykład w Belgii, Grecji, Hiszpanii, Niemczech czy Wielkiej Brytanii. W Grecji i Belgii bezpłatne leki przysługują emerytom. W Hiszpanii uprawnienie takie przysługuje emerytom i osobom niepełnosprawnym. Z kolei w Niemczech za leki nie płacą m.in. osoby korzystające z pomocy społęcznej. W Wielkiej Brytanii natomiast z opłaty za leki są zwolnione osoby, które ukończyły 60 rok życia oraz osoby o niskich dochodach, korzystające z pomocy społecznej.
Podczas jutrzejszego posiedzenia połączonych komisji zdrowia oraz polityki senioralnej zapowiada się z pewnością ożywiona dyskusja.
Redakcja
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!