Posłowie opozycji krytycznie odnosili się podczas I czytania projektu ustawy umożliwiającej kształcenie lekarzy w wyższych uczelniach zawodowych, do tego pomysłu. Jak wskazywali oznaczać to będzie obniżenie standardu kształcenia lekarzy. Jednocześnie podkreślali, że problemem systemu jest nie tylko kryzys kadrowy. Pozytywnie natomiast oceniali kierunek dotyczący kredytów na studia medyczne.
W piątek odbyło sie I czytanie projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz niektórych innych ustaw na posiedzeniu plenarnym w Sejmie.
Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski wyjaśniał, że ustawa dotyczy kredytów studenckich, nowego rozwiązania dla chętnych do rozpoczęcia kształcenia na kierunku lekarskim płatnym. Chodzi też o umożliwienie większej liczbie uczelni kształcenia na kierunku lekarskim. Jak mówił, obecnie koszt kształcenia na kierunku lekarskim to średnio 30-40 tys. rocznie, wiec wiele osób nie decyduje się na studia płatne.
Z kolei wiceminister edukacji Wojciech Murdzek zapewniał, że zmiany dotyczące rozszerzenia katalogu uczelni, które mogą kształcić na kierunku lekarskim są powiązane w utrzymaniem jakości tego kształcenia.
Wątpliwości w tym zakresie zgłaszali jednak posłowie opozycji, podkreślając, że w Polsce brakuje lekarzy, jednak trzeba szukać innych pomysłów, aby rozwiązać ten problem,a nie kształcić lekarzy na innych uczelniach niż medyczne.
Jerzy Hardie-Douglas (Koalicja Obywatelska) pozytywni odniósł się do rozwiązań dotyczących kredytów, jednocześnie krytykując pomysł o kształceniu lekarzy w uczelniach zawodowych. Jak mówił, doprowadzi to do felczeryzacji medycyny. Przekonywał, że lepszym pomysłem byłoby otwieranie nowych uczelni medycznych czy poszerzanie limitu miejsc na już istniejących kierunkach lekarskich.
Anita Kucharska-Dziedzic (Lewica) wskazywała, że proponowane rozwiązanie oznacza "ryzyko obniżenia poziomu kształcenia".
- Uatrakcyjnienie systemu stypendiów - tak - mówiła i wskazywała, że analogiczne rozwiązania dotyczące kredytów powinny objąć także np. kształcenie pielęgniarek. Z kolei pomysłowi kształeniu lekarzy na uczelniach zawodowych powiedziała: "nie".
Niewykorzystany potencjał uczelni medycznych
Dariusz Klimczak (Koalicja Polska) podkreślał, że niewykorzystywany jest potencjał obecnie funkcjonujących uczelni medycznych i "tu trzeba szukać rozwiązania, a nie w otwieraniu możliwości kształcenia lekarzy przez uczelnie zawodowe". Zgłaszał też zastrzeżenia do rozwiązań dotyczących kredytów dla studentów medycyny. PSL proponuje, aby wspierać specjalnym stypendiami specjalizacje niszowe - mówił jednocześnie zastrzegając, że nie można w jednym systemie uzależniać umorzenia kredytu od wyboru konkretnej specjalizacji.
Wojciech Maksymowicz (Polska 2050) nie krył oburzenia proponowanym rozszerzeniem na uczelnie zawodowe możliwości kształcenia lekarzy. - Niebywałe, jak można oderwać tak wążną gałąź, od nauki- stwierdził. - Po 50 latach wracamy do kształcenia felczerów w Polsce - ocenił.
Dyskusja w podkomisji
Wcześniej dyskusja na temat proponowanych rozwiązań toczyła się też wśród posłów oraz ekspertów podczas posiedzenia sejmowej podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia i innowacyjności w medycynie.
- Kształcąc lekarzy w wyższych szkołach zawodowych nie zamierzamy wprowadzać innego standardu niż ten obowiązujący wszystkie uczelnie obecnie - zapewniał wiceminister S.Gadomski.
Z kolei prof. Marcin Gruchała, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (GUMed), przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM) przekonywał, że konieczne jest "utrzymanie akademickości kształcenia lekarzy". - Z pewnym zaniepokojeniem obserwujemy propozycję obniżenia kryteriów dla uczelni kształcących lekarzy - mówił.
- Bardzo proszę o refleksję, gdyż wprowadzony ma być bardzo ważny przepis, który może zaważyć na jakości kształcenia przyszłych lekarzy - ostrzegał prof. M. Gruchała.
O pomyśle kształcenia lekarzy w wyższych szkołach zawodowych minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował w ubiegłym tygodniu podczas Zgromadzenia Plenarnym Konferencji Rektorów Publicznych Szkół Zawodowych w Sanoku. Pomysł ten został bardzo krytycznie przyjęty przez środowisko lekarskie. Naczelna Rada Lekarska negatywnie oceniła ten pomysł w przyjętym stanowisku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!