Reklama

Samorząd aptekarski broni koncepcji „apteka dla aptekarza”

Polityka Zdrowotna
29/07/2016 14:49

Nasze środowisko popiera deklarację Ministerstwa Zdrowia odnośnie wprowadzenia  zmian w strukturze własnościowej aptek, przy zachowaniu proporcji: 51 proc. dla farmaceuty i 49 proc. dla przedsiębiorcy nie będącego farmaceutą – deklaruje prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej. To odpowiedź samorządu aptekarskiego na interpelację posłanki Beaty Małeckiej-Libery w sprawie wątpliwości do zasady „apteka dla aptekarza”.

Wprowadzenie zasady, że przynajmniej 51 proc. udziałów w aptece musi należeć do farmaceuty przeważy o jego niezależność – z jednej strony wzmacniając jego pozycję względem przedsiębiorcy, zaś z drugiej – dając mu pełną odpowiedzialność za prowadzenie apteki oraz  ewentualne nieprawidłowości w jej funkcjonowaniu – uważa prezes NIA i podaje przykład udziału apteki w procederze odwróconego łańcucha dystrybucji. Jeżeli farmaceuta będzie wiedział, że za naruszenie prawa grozi mu dotkliwa sankcja w postaci utraty prawa do wykonywania zawodu, może zwyczajnie nie podjąć ryzyka związanego z uczestnictwem w tym procederze. Obecnie spółki nie ponoszą z tego tytułu żadnej odpowiedzialności. Jedyną konsekwencją jest cofnięte zezwolenie. Jednak w tych miejscach powstają kolejne apteki kontynuujące tę wątpliwą etycznie działalność.

Prezes samorządu aptekarskiego odnosi się także do wątpliwości posłanki Małeckiej-Libery do przepisów antykoncentracyjnych na rynku aptecznym. Zdaniem Elżbiety Piotrowskiej-Rutkowskiej, regulacje te pozwolą zapobiec niekorzystnej i niebezpiecznej dla Państwa tendencji, związanej z dynamicznym rozwojem sieci aptecznych. Tylko w  2004 r. na polskim rynku funkcjonowało 45 sieci, obecnie jest ich już 380, a liczba ta systematycznie rośnie. Jeżeli nie zatrzymamy tego procesu, grozi nam oligopol – uważa prezes NIA.

Reklama

Zdaniem samorządu aptekarskiego, bezpieczeństwo lekowe może zapewnić tylko dywersyfikacja rynku. To właśnie wielość podmiotów na rynku, a nie usieciowienie wzmacnia pozycję ministra zdrowia podczas negocjacji cenowych – prowadzi on wtedy rozmowy z setkami dostawców, a nie kilkoma prezesami reprezentującymi spółki należące do funduszy inwestycyjnych zarejestrowanych w rajach podatkowych – podkreśla prezes NIA.

 

AS

Źródło: NIA

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości