Narodowy Fundusz Zdrowia wydał zarządzenie wprowadzające wyższe wyceny w rehabilitacji. Na decyzję, którą odwlekano od kwietnia zeszłego roku, niecierpliwie czekało środowisko fizjoterapeutów. Zarządzenie wejdzie w życie od 1 lutego br. Wyższe stawki dotyczą rehabilitacji w gabinecie fizjoterapeuty. Jak podkreśla NFZ, w rozliczeniach kluczowy ma być czas pracy fizjoterapeuty, a wyceny fizjoterapii dziennej i stacjonarnej również mają szybko wzrosnąć.
Czas pracy z pacjentem i uproszczony katalog zabiegów
Nowe zarządzenie wprowadza nowe zasady rozliczania świadczeń. Od teraz to czas pracy fizjoterapeuty z pacjentem jest rozliczany, a nie konkretne procedury. Takie podejście ma: "(...) umożliwić płynną modyfikację prowadzonej terapii adekwatnie do indywidualnych potrzeb pacjenta" - czytamy w uzasadnieniu do rozporządzenia. W wycenach świadczeń uwzględniona została stawka godzinowa pracy fizjoterapeuty.
Zarządzenie upraszcza katalog zabiegów fizjoterapeutycznych, co ma dać większą swobodę terapeucie w wyborze procedur prowadzonej terapii.
Środowisko fizjoterapeutów o nowym zarządzeniu
W uzasadnieniu do zarządzenia NFZ podkreśla, że wprowadzone zmiany są wynikiem wsłuchania się w głos fizjoterapeutów i rehabilitantów.
Z rozmów z tym środowiskiem wynika jednak inny wniosek. Specjaliści nie szczędzą słów krytyki na przyjęte w zarządzeniu rozwiązania.
- To zarządzenie, to jest kilka kroków w tył w myśleniu o zdrowiu Polaków. To zarządzenie spowoduje bardzo negatywne konsekwencje przede wszystkim dla pacjentów, dlatego że z kontraktów wycofa się duży procent świadczeniodawców, ponieważ usługi nie będą im się kompletnie opłacały. Nie zarobią nawet na opłacenie kosztów, bo fizjoterapia domowa staniała o kilkadziesiąt procent. Co jest ewenementem w ogóle w świadczeniach zdrowotnych, żeby zmniejszać pieniądze w jakichś usługach - podsumowuje w rozmowie z Polityką Zdrowotną Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów (KIF).
Sytuacja zarówno w rehabilitacji domowej, jak i ambulatoryjnej, po wprowadzeniu zarządzenia w życie - według KIF - pogorszy się. Zwiększenie środków na fizjoterapię o ok. 213 mln zł nie jest realną podwyżką, ponieważ nie zwiększy się liczba kontraktów. Usługi będą przynosiły usługodawcom straty, a cierpieć na tym będą także pacjenci.
- W wyniku tego zarządzenia rehabilitacji domowej może zostać pozbawionych około kilkuset tysięcy pacjentów, przede wszystkim z niepełnosprawnością w stopniu znacznym, ludzi, którzy są unieruchomieni, dlatego że świadczeniodawcy ograniczą do minimum usługi domowe, jeżeli nie zerwą umowy z NFZ - mówi Maciej Krawczyk.
Również sytuacja w rehabilitacji ambulatoryjnej rysuje się w czarnych barwach. Wprowadzone podwyżki - według KIF - nie pokryją nawet 50 proc. zwiększonych przez inflację kosztów usług.
Nowy sposób rozliczania jednak nie taki atrakcyjny
Także Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Fizjoterapii krytykuje zmiany w sposobie rozliczania fizjoterapii, który NFZ bardzo zachwala.
- Nowe zasady rozliczania fizjoterapii w warunkach ambulatoryjnych i domowych zmieniają sposób rozliczania tych świadczeń i tylko w niewielkim stopniu zmieniają ich wycenę. Jedne świadczenia nieznacznie podniesiono, inne obniżono. Nie wpłynie to istotnie na wzrost tych świadczeń, a zwłaszcza nie ma wzrostu wyceny jednostki rozliczeniowej (jednego punktu) w fizjoterapii ambulatoryjnej i domowej - wylicza Tomasz Dybek, przewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii (OZZPF).
W grudniu NFZ ogłaszało zmiany w wycenach, jednak na dwa dni przed wprowadzeniem zarządzenia w życiem, zostało ono uchylone.
Wówczas za powód takiego działania podawano przedstawiony przez prezesa AOTMiT nowy sposób rozliczania produktów rozliczeniowych w zakresie fizjoterapii ambulatoryjnej i domowej. Projekt ten poddano konsultacjom społecznym, natomiast nie skonsultowano go chociażby z samorządem zawodowym KIF.
Do zarządzenia krytyczne uwagi zgłosiło prawie 1000 podmiotów leczniczych z całej Polski.
Problemy z płacami fizjoterapeutów
Zarządzenie to nie podniosło wynagrodzenia fizjoterapeutów, które dotychczas było stosunkowo niskie, a obecnie realnie jest jeszcze niższe z uwagi na rosnące koszty usług. Takie potraktowanie tej grupy zawodowej może spowodować masowe odejścia z pracy.
- Brak podniesienia realnej płacy w grupie zawodowej fizjoterapeutów spowoduje dalsze odejście wielu fizjoterapeutów z zawodu, likwidację placówek świadczących ww. usługi, co jeszcze bardziej utrudni dostęp pacjentów do fizjoterapii ambulatoryjnej - stwierdził Tomasz Dybek.
Niskie płace będą oznaczały także trudną sytuację finansową placówek medycznych.
- Podmiotom leczniczym grozi bankructwo z powodu tego zarządzenia, bo będą dostawali nominalnie niższe pieniądze za te same usługi - dodał Michał Krawczyk.
KIF szacuje, że przez wprowadzane zarządzenie w całej Polsce może zostać zwolnionych ok. 5 tys. fizjoterapeutów.
Dalsza walka o fizjoterapię
Pomimo podpisanego zarządzenia, które już niedługo ma wejść w życie, środowisko fizjoterapeutów nie zamierza rezygnować z próby osiągnięcia swoich postulatów. Ok. 90 proc. organizacji reprezentujących fizjoterapeutów w Polsce podpisało się w poniedziałek (11.01.) pod opinią krytykującą zarządzenie NFZ.
- Choć nie zgadzamy się z trybem i treścią wprowadzonych zmian, będziemy nadal negocjować z NFZ i MZ, aby doprowadzić wreszcie do odpowiedniej wyceny świadczeń fizjoterapeutycznych. Wyceny, która zapewni każdemu Polakowi dostęp do fizjoterapii publicznej. A przede wszystkim zapewni świadczenia na wysokim poziomie. Z drugiej strony zapewni fizjoterapeutom godziwe warunki pracy i płacy - zapowiada Tomasz Dybek.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!