Helikopter w ogniu był pokłosiem do tego, żeby Amerykanie stworzyli coś takiego, jak Tactical Combat Casualty Care (TCCC), czyli wytyczne postępowania na polu walki. Niebotycznie zmieniła się przeżywalność na polu walki (...) Te standardy powinny być ćwiczone przez wszystkich, nie tylko przez żołnierzy, ale również przez lekarzy, pielęgniarki, czy ratowników - zaznaczył Paweł Wiktorzak, ratownik medyczny i kierownik Centrum Symulacji Medycznej WIM. Nasza redakcja przyglądała się treningowi medycznemu z wykorzystaniem symulacji wysokiej wierności, który przygotowuje zespoły do działania w ekstremalnych warunkach. Zapraszamy do obejrzenia wideorelacji.
Oddział Medycyny Pola Walki i Symulacji Medycznej WIM-PIB wziął udział w intensywnym szkoleniu Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej. Instruktorzy OMPWiSM poprowadzili zaawansowany trening medyczny z wykorzystaniem symulacji wysokiej wierności, przygotowując zespoły do działania w ekstremalnych warunkach.
Szkolenie odbywało się w specjalistycznej hali firmy Assecuro, wyposażonej w symulator śmigłowca ratunkowego W3 Sokół. Ratownicy musieli mierzyć się z realistycznymi warunkami pracy na wysokości, wykorzystując techniki linowe oraz procedury ewakuacji pacjenta przy użyciu wyciągarki.
"Na pokładzie śmigłowca przestrzeń do działania jest mocno ograniczona. Naszym zadaniem jest symulacja całego procesu od udzielenia pierwszej pomocy na ziemi, przez transport powietrzny, aż po przekazanie pacjenta do placówki medycznej
- wyjaśnia Paweł Oskwarek, młodszy asystent Oddział Medycyny Pola Walki i Symulacji Medycznej WIM-PIB.
Z kolei Paweł Wiktorzak, ratownik medyczny i kierownik Centrum Symulacji Medycznej WIM dodaje:
Helikopter w ogniu był pokłosiem do tego, żeby Amerykanie stworzyli coś takiego, jak Tactical Combat Casualty Care (TCCC), czyli wytyczne postępowania na polu walki. Niebotycznie zmieniła się przeżywalność na polu walki.
Reklama
Jednocześnie ekspert przypomina, że standardy postępowania nie zawsze się sprawdzają w każdych warunkach.
Natomiast prawda jest też taka, że TCCC, czyli taka forma postępowania z punktu widzenia postępowania na polu walki z rannymi jest opracowana przez Amerykanów, implementowana do wszystkich krajów, które rzeczywiście muszą pomagać i ratować swoich. Jako cywil mogę powiedzieć, że wszędzie, gdzie są konflikty zbrojne ta wojskowa medycyna musi łączyć się z cywilną. Czyli krótko mówiąc bez tego, co się dzieje na polu walki, my nie jesteśmy w stanie uratować tak dużej liczby osób bez służb cywilnych.
Reklama
Paweł Wiktorzak zaznacza, że cywilna medycyna bardzo dużo czerpie z medycyny wojskowej.
Trzeba przewrotnie powiedzieć, że zawsze medycyna korzystała na wojnach, z punktu widzenia wyciągania wniosków. Nawet I, II Wojna Światowa, Korea, Wietnam, Afganistan, Irak, teraz obecny konflikt zbrojny za naszą wschodnią granicą, przynosi nam zupełnie inne wnioski i inne postrzeganie pewnych tematów. Te standardy powinny być ćwiczone przez wszystkich, nie tylko przez żołnierzy, ale również przez lekarzy, pielęgniarki, czy ratowników.
Reklama
Podczas szkolenia eksperci zwracają uwagę, że nowoczesne symulacje pozwalają lepiej przygotować ratowników do realnych akcji, zarówno w warunkach cywilnych, jak i na polu walki.
To szkolenie to dowód na to, że technologia i zaawansowana symulacja mogą znaczną poprawić skuteczność akcji ratunkowych. Jak wyglądały kulisy treningu? Zobaczcie naszą rolkę z wydarzenia!
ZOBACZ WIDEO:
Jednocześnie Paweł Wiktorzak zaapelował, aby każdy z nas szkolił się chociażby z podstaw pierwszej pomocy.
Prawda jest też taka, że medyków nigdy, nawet w czasie pokoju nie jest zbyt dużo, więc ja serdecznie zachęcam wszystkich naszych obywateli, żeby szkolili się z tych podstaw, zwłaszcza pierwszej pomocy, bo przeżywalność w naszym kraju chociażby resuscytacji krążeniowo-oddechowej wynosi jakieś 2% - zaapelował ekspert.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze