Pracownicy w wieku 30–49 lat w 2024 roku najczęściej korzystali ze zwolnień lekarskich – wynika z najnowszego raportu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Najmniej „chorowały” osoby po sześćdziesiątce, ale wśród wszystkich zatrudnionych liczba dni spędzonych na L4 po raz kolejny bije rekordy.
W ubiegłym roku lekarze wystawili w Polsce ponad 290 milionów dni zwolnień lekarskich – to tak, jakby wszyscy mieszkańcy kraju poszli na ponad tygodniowy urlop chorobowy. Według ZUS, aż 7,7 miliona osób co najmniej raz skorzystało z L4. W tej grupie przeważają osoby ubezpieczone w ZUS – 7,1 miliona z nich miało choć jeden dzień absencji.
Zaskoczenia nie ma: najczęściej chorowali ci, którzy są w samym środku zawodowego życia. Osoby między 30. a 49. rokiem życia odpowiadały za niemal połowę wszystkich zwolnień. W grupie 30–39 lat było to 26,4 proc., a wśród 40–49-latków – 24,2 proc. Dla porównania, osoby po sześćdziesiątce stanowiły tylko 10,5 proc. chorujących.
Najczęstsze przyczyny zwolnień to problemy, które w dużej mierze są efektem tempa współczesnego życia: choroby układu mięśniowo-szkieletowego (np. bóle kręgosłupa), infekcje dróg oddechowych, urazy, a także zaburzenia psychiczne. ZUS alarmuje, że w ciągu pięciu lat liczba dni zwolnień związanych z problemami psychicznymi wzrosła aż o 50 proc.. Co więcej, już co ósma absencja w pracy wiązała się z tymi schorzeniami.
Choć pandemia COVID-19 zniknęła z pierwszych stron gazet, nadal figuruje w zestawieniu – odpowiadała za 0,7 proc. dni chorobowych.
Spośród branż najwięcej dni absencji przypadło na przetwórstwo przemysłowe (21,9 proc.) oraz handel i naprawy pojazdów (16,4 proc.). Duże liczby dotyczą też edukacji, administracji i budownictwa. Trudne warunki pracy, stres i przeciążenie fizyczne robią swoje.
Sezonowość chorowania nie zaskakuje. Szczyt infekcji przypadał – jak co roku – na miesiące zimowe i jesienne. W styczniu i październiku 2024 r. lekarze wystawili po 2,4 mln zwolnień, a w grudniu padł rekord – 16 grudnia wystawiono aż 178 tys. L4 w jeden dzień. Latem – między majem a sierpniem – liczby te spadają, co wynika z mniejszej liczby infekcji i… sezonu urlopowego.
Raport ZUS pokazuje nie tylko medyczny, ale i społeczny obraz polskiego rynku pracy. Rosnąca liczba zwolnień związanych ze zdrowiem psychicznym to sygnał ostrzegawczy – zarówno dla pracodawców, jak i decydentów. Coraz trudniej udawać, że zdrowie psychiczne to prywatna sprawa. Zwłaszcza gdy kosztuje budżet miliardy złotych rocznie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze