Aptek jest za dużo, by mogły działać tak jak powinny. Chodzi zarówno o liczbę farmaceutów na rynku jak i ekonomiczne podstawy ich działania – wynika z raportu przygotowanego przez Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek (ZAPPA).
Rynek apteczny wart jest ok. 34 mld zł, a obecnie działa 14,2 tys. aptek. - Apteki w coraz większym stopniu przechodzą w ręce korporacji, nie co nie służy pacjentom, ale też aptekarzom, którzy zamiast realizować swoje zadania mają się koncentrować na zwiększaniu zysku - Marcin Wiśniewski , prezes ZAPPA.
Skąd pomysł na raport?
- Jesteśmy związkiem farmaceutów i mamy na celu doprowadzenie rynku do stanu zgodnego z prawem. Bo teraz tak nie jest. Chodzi nam o profesjonalizację rynku aptecznego, sprzężenie go z opieką zdrowotną, bo cały czas apteki, w miarę jak wchodzą w ręce korporacji, przesuwają się z opieki zdrowotnej w stronę komercyjną – handlu lekami – podkreśla Wiśniewski. Na potrzeby prac nad ustawą o „Aptece dla Aptekarza” oraz innych działań, organizacja wraz z Naczelną Radą Aptekarską zbierała wiele danych, których nikt nie publikował w jednym miejscu. - Uznaliśmy, że trzeba stworzyć raport, usystematyzować zebrane dane. Raport sporządzony metodą naukową, najpierw były analizy, dane m.in. GUS, OECD i MZ, i dopiero wysnuwaliśmy wnioski – wyjaśnia Wiśniewski.
Czego potrzebują apteki?
Jak wynika z prezentacji raportu - jasnego prawa, którego nie da przeinterpretować, farmaceutów – bo jest ich za mało, a monopol na ustalanie limitów przyjęć na studia ma państwo. Potrzebują też leków - 340 brakuje, a dostępność nie jest równa dla różnych aptek. Problemem jest też rentowność.
Zobacz:
Za dużo czy za mało?
Często pojawia się argument, że w Polsce brakuje aptek. O ile w dużych miastach zdarza się nawet po kilka przy jednej ulicy, to w mniejszych miejscowościach bywa, że nie ma ani jednej.
ZAPPA do sprawy podeszła statystycznie. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na jedną aptekę przypada średnio w Polsce 2628 osób, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej wynosi ok. 4350 mieszkańców na aptekę. To zdaniem tej organizacji oznacza, że jest ich za dużo. Gdyby z agęszczenie aptek w Polsce byłoby równe średniej krajów Europy, wystarczyłoby ich 8796.
I prawdopodobnie sama będzie malała - zatrzyma się na poziomie 9,3-11,3 tys. placówek. A optymalna ich liczba to 10-11 tysięcy. Wtedy mielibyśmy wystarczającą liczbę farmaceutów w kraju, by zapewnić, że zawsze przynajmniej jeden będzie w aptece, a dzięki zwiększonemu wolumenowi sprzedaży apteki będą w lepszej sytuacji finansowej. ZAPPA uważa też, że mniejsza liczba aptek to niższe koszty co może doprowadzić do obniżenia marż na całym rynku, a zatem także do spadku cen leków.
1,8 farmaceuty na aptekę, o ile wszyscy pracują
Z danych zaprezentowanych w raporcie wynika, że statystycznie w aptece pracuje 1,8 farmaceuty. To oznacza, że część nie spełnia norm, bo w apteka czynna jest na dwie zmiany, więc minimalna liczba to dwie osoby. Do tego dochodzą zdarzenia losowe jak choroba, ciążą, urlop. W Unii na aptekę przypada więc średnio 2,4 farmaceuty.
Gdyby w polskich aptekach też miało być po 2,4 farmaceuty to przy 27 tysiącach osób pracujących w Polsce w tym zawodzie obsadę moglibyśmy zapewnić dla 11250 aptek.
Zobacz:
Rentowność: marża na Rx powinna się podwoić?
- Zubożenie aptek prowadzi do tego, że wiele firm mniej etycznych szuka dochodów pozamarżowych – stąd patologie m.in. odwróconego łańcucha, oscylatory cenowe, krążący towar – mówił Wiśniewski.
Na konferencji związanej z prezentacją raportu wiele mówiono o ustawie refundacyjnej. Przewiduje ona dla leków na receptę, do których dopłaca NFZ, marże na poziomie 18,5 proc. Dla apteki. Farmaceuci twierdzą, że nie pokrywa to kosztów działania, więc apteki rekompensują sobie straty przez rosnącą sprzedaż innych niż leki produktów, zwłaszcza suplementów. Oczekiwany poziom marży na lekach refundowanych to 34 proc.
Statystyczna profesjonalna apteka ma miesięczne obroty w wysokości 144 tys. zł. Około 35 proc. stanowią leki refundowane – to daje ok. 9 300 złotych miesięcznie dochodu, tymczasem stały koszt miesięczny prowadzenia statystycznej apteki wynosi ok. 47 tys. zł.
- Tę stratę trzeba czymś załatać, więc szuka możliwości załatania dziury – czyli sprzedaży suplementów, bo nie trzeba dla nich ordynacji lekarskiej, a dają wysokie marże. Apteka powinna za ok. 30 tys. zł miesięcznie sprzedać suplementów by wyrównać stratę na Rx – mówił Wiśniewski.
Zobacz również: Zobacz także:
Suplementy
Uczestnicy konferencji podkreślali jednak, że nadmierna liczba aptek, zwłaszcza sieciowych, przyczynia się do rosnącej konsumpcji suplementów diety. Przypominali, że sieci mają je nawet pod własnymi markami i rozliczają pracowników z ich sprzedaży.
AdA to nie wypada
Podczas konferencji zwracano też uwagę, że mimo ustawy „Apteka dla Aptekarza” sieci nadal przejmują apteki. Od wprowadzenia ustawy dwa lata temu, około 700 polskich aptek zmieniło właściciela z ominięciem zapisów ustawy, a kolejne 50 aptek zostało przejęte na tzw. „słupy”. Przejmującymi były głównie firmy zarejestrowane poza granicami Polski.
Zwracano też uwagę, że sieci nie płacą w Polsce podatków na co zwracało uwagę w swoich zestawieniach MF.
Sieciowe vs. indywidualne
Aptek indywidualnych jest w Polsce ok. 8,2 tys. (57 proc. rynku). W 2018 wygenerowały łączny obrót ok. 14,2 mld zł (41,1 proc. wartości rynku), czyli średnio ok. 144 tys. zł miesięcznie na aptekę i wpłaciły podatek (PIT/CIT) ok. 215-280 mln zł (szacunkowo 1,5-2,0 proc. obrotu). Aptek sieciowych jest ok. 6,2 tys. (43 proc. rynku). W 2018 r. wygenerowały obrót ok. 20,3 mld zł (58,9 proc. wartości rynku), średnio 273,5 tys. zł miesięcznie na aptekę. Według danych Ministerstwa Finansów największe sieci nie wykazały przychodu ani podatku należnego.
Aleksandra Kurowska
Zobacz również:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!