Przyzwyczaiłem się do dywagacji kto jest następny w kolejce (do dymisji) - mówił Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia w porannej rozmowie Radia Zet. – Nie jestem wytrawnym politykiem, ale wiem już, że nie jest to posada na czas nieokreślony.
- Nie widzę powodów do tego żeby tę posadę stracić, ministerstwo działa na pełnych obrotach i realizujemy to, co jest w programie PiS – przekonywał Radziwiłł.
Pytany o problem kolejek do lekarza minister mówił, że nie da się ich skróci się z dnia na dzień. Jako przykład możliwości poprawy sytuacji kolejkowej Radziwiłł podawał leczenia cukrzycy. Większość z cukrzyków powinno się leczyć u swojego lekarza rodzinnego, a nie diabetologa. - Chodzi o stworzenie takich mechanizmów, żeby pacjent wiedział że może się leczyć u swojego lekarza rodzinnego, a lekarz rodzinny żeby nie miał pokusy go odsyłać gdziekolwiek nawet z ryzykiem wielomiesięcznego oczekiwania – tłumaczył minister. Na stwierdzenie dziennikarza, że ten do jednego ze specjalistów może się umówić za trzy miesiące minister powiedział „to nie jest jeszcze tak źle”.
W sprawie punktu w programie PiS obiecującego leki refundowane po 8-9 złotych, Radziwiłł, zapewniał, że bezpłatne leki dla grupy 75+ są pierwszych krokiem w kierunku realizacji tej obietnicy.
W sprawie likwidacji NFZ Radziwiłł mówił: - Chcemy zlikwidować problem ludzi, którzy dziś nie są ubezpieczeni i nie mają uprawnienia do skorzystania ze służby zdrowia. Jest to nie do przyjęcia. Będzie tak, że każdy obywatel, który jest chory będzie mógł skorzystać ze służby zdrowia. Takie rozwiązania są między innymi w Wielkiej Brytanii, Irlandii, krajach skandynawskich.
Minister potwierdził, że rezygnacja z refundowania in vitro jest decyzją ostateczną. - Duża grupa Polaków uważa, że jest to metoda nieetyczna i ta grupa nie chcę łożyć na takie działania. In vitro nie jest zabronione w Polsce, ale nie będziemy go finansować – mówił minister. W przygotowywanym programie zdrowia prokreacyjnego zakładamy zorganizowanie 16 centrów, w których będzie diagnozowana i leczona niepłodność. W programie zakładamy również utworzenie banku tkanek germinalnych.
Radziwiłł zapowiedział, że pigułka „dzień po” będzie dostępna na receptę, bo może być niebezpieczna. Mamy sygnały, że dziś są dziewczynki, które przyjmują je nawet kilka razy w miesiącu.
Pytany dlaczego marihuana nie mogłaby być wprowadzana na rynek na tak restrykcyjnych zasadach, jak inne narkotyki minister powiedział, że tak będzie jeśli będą wystarczające dowody na to, że jest ona skuteczna. Dziś takich dowodów nie ma – mówił minister. - Od początku roku podejmuję decyzje o sprowadzaniu dla pacjentów, którzy tego potrzebują preparatów opartych na marihuanie – przypomniał Radziwiłł. Dopuszczanie leków na rynek musi się odbywać w sposób spokojny i ta ścieżka dopuszczenia na rynek nowych leków jest określona. podkreślał minister. Minister powiedział również, że na razie na sprowadzanie preparatów nie wydajemy tak wiele pieniędzy, aby było uzasadnienie do zakładanie plantacji marihuany w Polsce.
- Przekonanie chorych, że coś im może pomóc może być przekonaniem mylnym – odpowiadał minister pytany o walkę Tomasza Kality o zdrowie i dostęp do marihuany leczniczej.
Agnieszka Kramza
Źródło: Radio Zet
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!