Od 27 do 31 października obchodzimy Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej – dziedziny, która łączy diagnostykę obrazową z małoinwazyjnym leczeniem nowotworów. Choć w krajach zachodnich to jeden z filarów terapii onkologicznej, w Polsce wciąż 90% pacjentów nie ma do niej dostępu. Eksperci i pacjenci podkreślają, że rozwój tej specjalizacji to szansa na skuteczniejsze i tańsze leczenie.
Radiologia interwencyjna to jedna z najszybciej rozwijających się dziedzin współczesnej medycyny. Lekarze wykonują zabiegi diagnostyczne i terapeutyczne pod kontrolą badań obrazowych, takich jak rentgen, tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny czy USG. W onkologii ta specjalizacja – zwana onkologią interwencyjną – odgrywa coraz większą rolę, ponieważ pozwala leczyć pacjentów w sposób małoinwazyjny, bez konieczności przeprowadzania dużych operacji.
Radiologia interwencyjna jest obecna na każdym etapie choroby nowotworowej – od diagnostyki po leczenie bólu i powikłań. Obejmuje takie procedury jak biopsje, termoablacje, krioablacje, chemoembolizacje czy radioembolizacje.
W dobie medycyny personalizowanej precyzyjna diagnostyka to podstawa skutecznego leczenia. Radiolodzy interwencyjni wykonują biopsje gruboigłowe pod kontrolą tomografii komputerowej, co pozwala na pobranie odpowiedniej ilości materiału z guza wątroby, płuca, nerki, trzustki, węzłów chłonnych czy kości. Takie badania umożliwiają dokładne rozpoznanie i dobór leczenia celowanego, dopasowanego do danego typu nowotworu.
Niestety – jak podkreślają specjaliści – w Polsce wciąż zbyt często wykonuje się biopsje cienkoigłowe, które nie dają wystarczającego materiału do analizy i często wymagają powtórzenia.
Nowoczesne metody, takie jak termoablacja i krioablacja, pozwalają zniszczyć nowotwór bez klasycznej operacji. Przez cienką igłę wprowadzaną do wnętrza guza lekarz dostarcza energię cieplną lub zimno, które niszczą chore komórki. Cały zabieg trwa zaledwie kilkadziesiąt minut, a pacjent może wrócić do domu po 1–2 dniach.
Techniki te stosuje się w leczeniu guzów wątroby, płuca, nerki i kości. Od ponad 20 lat znajdują się one w międzynarodowych wytycznych onkologicznych, jednak w Polsce dopiero zyskują należne im miejsce.
W przypadku guzów wątroby lekarze interwencyjni mogą wprowadzić lek lub materiał radioaktywny bezpośrednio do naczynia zaopatrującego guz. Zabiegi te ograniczają toksyczność dla zdrowych tkanek, a jednocześnie skutecznie niszczą komórki nowotworowe.
Często stanowią one bezpieczniejszą i bardziej efektywną alternatywę dla klasycznej chemioterapii, szczególnie u pacjentów, którzy nie kwalifikują się do leczenia chirurgicznego.
Radiolodzy interwencyjni pomagają także w leczeniu bólu nowotworowego, wykonując zabiegi neurolizy czy krioneurolizy. Zajmują się również leczeniem powikłań po innych terapiach onkologicznych – m.in. drenażami ropni i embolizacjami krwawień. Dzięki temu pacjenci mogą uniknąć ponownych operacji, a czas hospitalizacji znacząco się skraca.
Choć radiologia interwencyjna to jeden z czterech filarów nowoczesnej onkologii, w Polsce dostęp do niej ma zaledwie 10% pacjentów. Według Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego oznacza to, że większość chorych nie może skorzystać z nowoczesnych, małoinwazyjnych metod leczenia. W efekcie w naszym kraju nadal dominują starsze, mniej skuteczne i bardziej kosztowne terapie. Tymczasem procedury interwencyjne zmniejszają liczbę powikłań, skracają hospitalizację i obniżają koszty leczenia – korzyści są więc oczywiste zarówno dla pacjentów, jak i dla systemu ochrony zdrowia.
W styczniu 2025 roku Ministerstwo Zdrowia wprowadziło refundację termoablacji i krioablacji guzów płuc, kości i nadnerczy. To przełomowa decyzja, która otwiera drogę do szerszego stosowania nowoczesnych metod. Problemem pozostaje jednak brak sprzętu – w wielu ośrodkach nawet refundowane procedury nie mogą być realizowane z powodu ograniczeń technicznych.
Choć Narodowa Strategia Onkologiczna przewiduje inwestycje w aparaturę dla radiologii interwencyjnej, do tej pory z zaplanowanego 1,5 miliarda złotych nie przeznaczono na ten cel ani złotówki. Środowisko lekarzy i pacjentów ma nadzieję, że sytuacja zmieni się w 2026 roku.
Historie pacjentów najlepiej pokazują, jak duże znaczenie ma rozwój tej dziedziny. Pani Bożena z Gdyni choruje onkologicznie od ośmiu lat.
Jestem przekonana, że radiologia interwencyjna uratowała mi życie – mówi.
W 2024 roku przeszła dwa zabiegi termoablacji guzów wtórnych w płucach, wykonane przez zespół dr. Grzegorza Rosiaka.
Po każdym zabiegu bardzo szybko dochodziłam do dobrej formy, co jest niezwykle istotne z punktu widzenia pacjenta. Bez radiologii interwencyjnej tak skuteczne leczenie nie byłoby możliwe – podkreśla.
Reklama
Jej historia to najlepszy dowód na to, że inwestycja w radiologię interwencyjną to inwestycja w życie, zdrowie i przyszłość polskich pacjentów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze