Już 29 listopada Howard Levine odwiedzi Polskę, by podzielić się swoim unikalnym spojrzeniem na psychoanalizę. Z tej okazji przeprowadziłam rozmowę z psychoanalityczką Justyną Zalewską, która opowiedziała o jego wyjątkowym podejściu do pacjentów i pracy z emocjami. Rozmowa pokazuje, dlaczego warto otworzyć się na jego sposób myślenia również poza światem psychoterapii.
Wizyta Howarda Levine’a w Polsce to wydarzenie, na które czekają zarówno psychoterapeuci, jak i osoby zainteresowane pogłębionym rozumieniem ludzkiej psychiki. Postanowiłam porozmawiać z psychoterapeutką Justyną Zalewską, aby przybliżyć jego integrujący i relacyjny sposób pracy, a także dowiedzieć się, co wyróżnia jego podejście na tle innych nurtów terapeutycznych.
W wywiadzie Zalewska opowiada o tym, jak psychoanaliza pozwala zrozumieć przeszłość, emocje i stany psychiczne, które wciąż wpływają na nasze życie.
Polityka Zdrowotna: Już 29 listopada Howard Levine odwiedzi Polskę. Co dla Pani – jako psychoterapeutki – oznacza to spotkanie? Czy jego sposób myślenia może być inspiracją również dla polskich terapeutów?
Psychoanalityczka Justyna Zalewska:
Po pierwsze, Howard Levine to wybitny analityk, który jest też analitykiem z misją. Ta misja w moim poczuciu polega na tym, że on proponuje bardzo integrujący sposób myślenia o psychoanalizie jako całości, co w dzisiejszych czasach jest niezwykle istotne, bo wydaje mi się, że jesteśmy tak zaatomizowani na dobrych, złych, pracujących w takim albo innym podejściu terapeutów, tych podziałów jest wiele.
ReklamaOn pokazuje, że istotne jest, aby człowiek mógł się rozwijać. Swoją postacią oraz sposobem pracy z pacjentem – który jest spotkaniem dwóch osób – również to ilustruje. Obala różne mity na temat psychoanalizy, ponieważ jest ona często postrzegana w sposób fałszywy i zniekształcony. Na przykład ludzie myślą, że psychoanaliza zajmuje się głównie dzieciństwem i przeszłością. Tymczasem nie o to chodzi. Psychoanaliza zajmuje się tym, w jaki sposób przeszłość żyje teraz i uniemożliwia nam bycie w teraźniejszości.
PZ: Levine pisze, że „to, co nieświadome, nie znika – ono tylko czeka, aż ktoś odważy się je usłyszeć”. Dlaczego tak trudno nam dziś słuchać samych siebie, gdy świat wymaga, byśmy wciąż byli „w działaniu”?
J.Z.: To co psychoanalizę odróżnia, moim zdaniem, od innych kierunków terapeutycznych to, że w psychoanalizie bardzo zależy nam na tym, abyśmy mogli nawiązać kontakt ze sobą i rozwinąć zdolność do refleksji oraz myślenia. Współcześni pacjenci cierpią na coś innego niż pacjenci, którzy przychodzili do Freuda, u których problemem było np. zahamowanie seksualne i wyparcie zakazanych impulsów. Dzisiejsi pacjenci, którzy przychodzą do nas, są często niezdolni do przetwarzania własnego życia psychicznego. Doświadczają pustki, martwoty, nie są w stanie wchodzić w związki, nie mają kontaktu ze sobą.
To jest inna grupa pacjentów, wymagająca od nas także pewnej modyfikacji techniki pracy. Levine mówi o poziomie, który nie jest komunikowany z użyciem słów między ludźmi. W psychoanalizie kładziemy akcent nie na działanie a myślenie. Chodzi nam o to, aby pacjent nie musiał jedynie rozładowywać emocji, lecz aby mógł lepiej je trawić i tolerować różne stany psychiczne, uczucia oraz bodźce, które nieustannie nas bombardują.
ReklamaPoza tym mamy do czynienia z traumą, którą nosimy zakapsułowaną w sobie, w pewnym sensie zamkniętą wewnątrz. To trochę jak nieszczelna kapsuła, z której co chwilę coś sączy się do psychiki i wpływa na nią w sposób ciągły. Nie jesteśmy w stanie całkowicie odciąć się od naszych przeszłych doświadczeń. One nadal żyją w nas, przedostają się do nieświadomości i oddziałują na naszą psychikę – w sposób podobny do substancji radioaktywnych, które powoli uwalniają się z dna morza.
PZ: Współczesna terapia coraz częściej idzie w stronę krótkich, technicznych interwencji. Czy widzi Pani ryzyko, że zatracimy głębię, o której mówi klasyczna psychoanaliza?
J.Z.: Absolutnie tak. Co więcej, Howard Levine zajmuje się głównie tymi stanami, do których nie możemy dotrzeć przy użyciu samego języka. Większość ludzi, zresztą myślę, że dawniej też tak było, doświadczała tego ograniczenia, tylko po prostu granice rozumienia psychoanalitycznego dziś się poszerzyły. Nie dotrzemy językiem do stanów czy doświadczeń, które zostały zablokowane, „zamrożone” i które pochodzą z okresu przedwerbalnego. To nie dotyczy wyłącznie samego wieku, w którym coś się wydarzyło – chociaż najczęściej tak jest – ale dotyczy tego, że cały czas oddziaływuje na nas taki poziom bodźców i wrażeń, którego nie jesteśmy w stanie połączyć i przekształcić myślą i te poziomy rozładowują się poprzez wyładowania takie jak nałogi, choroby psychosomatyczne, wypadki, które pozbawione są znaczeń, bo ich znaczenie dopiero musi zostać stworzone.
Dlatego postać Howarda jest wyjątkowa – zajmuje się on dotarciem do tych stanów, do których wciąż zastanawiamy się, jak się dostać, do tej części nieświadomości, która jest chaotyczną, pozbawioną znaczeń burzą. Można to porównać do gorąca w ziemi – w jej rdzeniu jest niezwykle gorąco, 5000 czy 6000 stopni. Podobnie u człowieka – ktoś może wyglądać na opanowanego, a nawet „martwego” na zewnątrz, ale wewnątrz jest burza.
ReklamaAby umieć z tym pracować, potrzebny jest czas, jaki daje psychoanaliza, intensywność pracy oraz kompetencje analityka. Analityk nie tylko oddziałuje słowem, ale także swoim wnętrzem, które jest receptorem, pozwalając pacjentowi komunikować pierwotne doświadczenia i wzbudzając w nim określone stany. To właśnie wyróżnia psychoanalizę spośród innych form psychoterapii. Nie bez powodu psychoanalitycy kształcą się 10–15 lat, aby wykształcić intuicję i zdolność kontaktu z tymi głębokimi poziomami doświadczeń.
PZ: Jeśli miałaby Pani zachęcić kogoś spoza świata psychoterapii, by posłuchał Levine’a, co by Pani powiedziała? Dlaczego właśnie teraz warto otworzyć się na jego sposób widzenia człowieka?
J.Z.: Przede wszystkim dlatego, że on zwraca uwagę na doświadczenia, które wszyscy nosimy w sobie, które jeszcze nie mają znaczeń, a dopiero w kontakcie z drugą osobą te znaczenia możemy wspólnie stworzyć. Jego psychoanaliza, tak jak Pani sama zaznaczyła, jest psychoanalizą relacyjną i przekształcającą. Co szczególnie istotne w przypadku Levine’a, to jego głębokie rozumienie, że nawet w bardzo destrukcyjnych zachowaniach – takich jak nałogi czy głęboka psychosomatyka – często kryje się komunikat, który potrzebuje odbiorcy, aby został przyjęty, zauważony i przetworzony. I ja myślę, że Levine robi to wspaniale.
Wykład jest otwarty dla psychoterapeutów i będzie go można posłuchać online lub stacjonarnie w Krakowie. Organizatorem jest PTPP, Polskie Towarzystwo Psychoterapii Psychoanalitycznej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze