Dziecko boi się nowego miejsca i ludzi ubranych w białe fartuchy. Rodzic boi się płaczu, histerii, a także własnej bezradności w obliczu potencjalnego cierpienia małego pacjenta. Czy wizyta u lekarza musi być ciężkim przeżyciem dla każdej ze stron? Oczywiście, że nie – przekonuje Justyna Soroka, psycholog.
Zobaczysz, przyjdzie pani doktor i cię zabierze. Pan doktor cię zostawi w szpitalu, a tam są same wielkie strzykawki. Brzmi znajomo? Kto w dzieciństwie słyszał podobne zdania, ten zapewne zapamiętał je na długie lata, a jako dorosły człowiek powtarza, że wręcz nie znosi placówek medycznych. Nic dziwnego. Na mojej liście tekstów, które jak najszybciej powinny zniknąć i nigdy więcej się nie pojawić, właśnie te zajmują najwyższe miejsca – podkreśla Justyna Soroka.
Zaczyna się od napięcia. Dla każdego rodzica czy opiekuna konieczność wizyty u lekarza i sprawdzenia stanu zdrowia dziecka to spory stres. Maluchy bezbłędnie wyczuwają i chłoną nasze emocje, nawet jeśli staramy się być opanowani – wyjaśnia specjalistka. Czy zatem powinniśmy się dziwić, że dziecko reaguje płaczem, krzykiem, nerwowością, gdy wie, że idziecie do przychodni?
- Na pewno nie. Rolą dorosłych jest tonowanie tych emocji, tłumaczenie, rozmawianie wcześniej o tym, że wizyta u lekarza to sprawa naturalna, każdy z nas chce być zdrowy więc trzeba się badać – dodaje J. Soroka.
„Bo zaraz dostaniesz zastrzyk” – takie słowa to wstęp do katastrofy.
Dlaczego? Bo potęgują obawy, strach i stres. Na drugim biegunie mamy infantylizację czyli tworzenie przez rodziców wizji, że w sumie to idziemy po lizaka, naklejkę, a przychodnia to cudowne miejsce, w którym świetnie się bawimy. Jasne, że nie. Dziecku należy się prawda, oczywiście przekazana w sposób dostosowany do wieku i możliwości poznawczych – wyjaśnia ekspertka. Często w gabinecie rodzice proszą mnie o rady dotyczące tego, jak postępować z dzieckiem przed i po wizycie lekarskiej, a czasem w jej trakcie, gdy zachowanie małego pacjenta uniemożliwia przeprowadzenie jakichkolwiek badań – mówi Justyna Soroka. Bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie, modelowanie przekazu, że lekarz jest po to, aby pomagać i my z tej pomocy korzystamy. Jeśli rodzic wybiera się do przychodni np. po receptę – może zabrać ze sobą dziecko, które przekona się, że skoro mama czy tata reagują na spotkanie z medykiem w sposób spokojny, ufają mu to ono również będzie szło właśnie w takim kierunku – wyjaśnia specjalistka. Na rynku jest poza tym sporo publikacji dla najmłodszych dotyczących wizyty u lekarza i warto taką książeczkę podarować dziecku by samo przekonało się, że pani doktor czy pan doktor są osobami, którym warto ufać bo chcą dla nas dobrze. Jeśli planujemy wizytę np. u pediatry to starajmy się traktować ten fakt jak jeden z naturalnych elementów funkcjonowania bez budowania dodatkowego napięcia.
- Młodsze dzieci można „zaopatrzyć” w zestaw małego lekarza: zabawa niewielkim stetoskopem może sprawić, że przedmioty związane z medycyną przestaną być dla dziecka tajemnicze i potencjalnie groźne. Dobrym pomysłem jest także „zabranie” na wizytę np. ukochanego misia – tłumaczy Justyna Soroka.
Najważniejszym przekazem dla rodziców i opiekunów powinien być ten, który dotyczy prób wymuszania posłuszeństwa u dziecka. Metoda oparta na wzbudzaniu u dziecka lęku ma na celu osiągnięcie pożądanego rezultatu czyli tego, że dziecko posłusznie wykona polecenie np. podda się grzecznie badaniu lekarskiemu. To jest rozwiązanie na krótką metę – podsumowuje specjalistka.
Rodzi się bowiem mechanizm tzw. ślepego posłuszeństwa czyli sytuacji, w której dziecko nie rozumie, dlaczego ma zachować się w określony sposób, ale robi to wyłącznie z powodu obawy i strachu. Jeszcze gorszym podejściem do sprawy jest... kłamstwo. Zapewnianie, że „nic nie będzie bolało”, a pani doktor „tylko na ciebie popatrzy” wiedząc, że planowane badanie, pobranie krwi, szczepienie czy inna procedura medyczna mogą wiązać się z dyskomfortem dla dziecka to najprostsza droga do utraty zaufania. Maluch zakoduje, że mama albo tata nie mówili prawdy, a zatem istnieje możliwość, że w innych sytuacjach też nie jest tak, jak zapewniają. To może mieć bardzo trudne następstwa bo dziecko poczuje się oszukane – dodaje ekspertka.
Autorka: Anna Ginał
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze