Polskie Stronnictwo Ludowe miesiąc temu zaproponowało powrót do starych zasad naliczania składki zdrowotnej i nie zamierza iść w tej sprawie na kompromisy. Władysław Kosiniak - Kamysz potwierdził to stanowisko w czasie Campusu Polska Przyszłości, kiedy z publiczności padło pytanie właśnie w tej sprawie. Trudno więc stwierdzić, jaki będzie ostateczny, "kompromisowy" projekt ws. składki zdrowotnej, który miał zostać przedstawiony jeszcze przed pierwszym wrześniowym posiedzeniem Sejmu. Zostały do niego dwa tygodnie.
Pod koniec lipca, Minister Rozwoju i Technologii - Krzysztof Paszyk - zapowiedział, że PSL złoży projekt ustawy przywracający stare zasady rozliczania składki zdrowotnej. Wcześniej mówił o tym Władysław Kosiniak - Kamysz. Lider ludowców uznał takie rozwiązania za kompromisowe.
Wiemy jednak, że pomysł ten nie pokrywa się z przedstawionym projektem reformy składki zdrowotnej przez Ministerstwo Zdrowia oraz Finansów, który Izabela Leszczyna określiła mianem kompromisu. Szybko też okazało się, że kompromisowy nie jest, a koalicjanci przedstawili swoje własne projekty.
Według pierwotnych założeń jeden, uzgodniony przez wszystkie partie koalicji rządowej projekt dotyczący składki zdrowotnej, miał zostać przedstawiony przed pierwszym posiedzeniem Sejmu we wrześniu. Zgodnie z kalendarzem zostało ono zaplanowane na 11 września. Do dzisiaj nic zaprezentowano jednak jednej, godzącej wszystkie strony propozycji.
Z informacji Polityki Zdrowotnej wynika, że procedura ta wydłuży się i ostateczny kształt projektu zostanie zaprezentowany po przedstawieniu projektu budżetu na nowy rok. Jak poinformował marszałek Sejmu Szymon Hołownia - prace nad jego kształtem ruszyły.
Trudno stwierdzić jak będzie wyglądać ostateczny projekt zmian w składce zdrowotnej. Wiadomo jednak, że negocjacji tych nie będzie ułatwiać PSL. Władysław Kosiniak - Kamysz, zapytany o tę sprawę na Campusie Polska Przyszłości, podkreślił, że będzie stał po stronie małych przedsiębiorców.
"Tu nie chodzi wyłącznie o składkę zdrowotną, a o człowieka, który tę składkę musi też zapłacić. O Panią Zosię, która prowadzi warzywniak, która prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą i się nie utrzyma, jeśli ta składka zdrowotna nie zostanie za chwilę obniżona" - mówił szef ludowców.
- Przecież to nie chodzi o to, żeby obniżać wydatki na ochronę zdrowia. Tylko jak zniszczymy ten mały biznes, to tej składki zdrowotnej i tak nikt nie zapłaci. Więcej pieniędzy na zdrowie, ale nie kosztem tych najciężej pracujących - podkreślał Minister Obrony Narodowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze