Nie wystarczy zaszczepić dziecka. Trzeba jeszcze zaszczepić babcię, tatę, starszego brata. Bo choroby nie pytają, kogo mogą zainfekować – wykorzystują każdą lukę w odporności. Dlatego szczepienia rodzinne stają się nowym standardem ochrony zdrowia najmłodszych, podkreśla prof. Jacek Wysocki, Kierownik Katedry i Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Dlaczego szczepimy nie tylko dzieci, ale i dorosłych członków rodziny? Bo choroby wirusowe i bakteryjne nie szanują granic wiekowych. Noworodki i niemowlęta — te najbardziej bezbronne istoty — nie mogą jeszcze przyjąć wielu szczepień. Ich tarczą stają się więc bliscy: rodzice, dziadkowie, rodzeństwo. To tzw. strategia „kokonu”, czyli otaczania nieszczepionego dziecka kręgiem zaszczepionych dorosłych. Ograniczamy w ten sposób transmisję chorób, które dla noworodka mogą być śmiertelnie niebezpieczne.
Profesor Wysocki obrazowo tłumaczy: „Jak chronisz dziecko między urodzeniem a ukończeniem pierwszego roku życia, jeśli szczepionkę na ospę można podać dopiero po 12. miesiącu?” Odpowiedź: chronisz je, szczepiąc siebie.
Nowym, niezwykle ważnym aspektem profilaktyki szczepiennej jest immunizacja kobiet w ciąży. Dotyczy to zwłaszcza grypy i krztuśca.
- Jeśli kobieta zachoruje na ospę w pierwszej połowie ciąży — dziecko może urodzić się z ciężkimi wadami. A noworodki z ospą trafiają na oddziały z powikłaniami, które trudno opanować — mówi profesor Wysocki.
Szczepienia kobiet w ciąży mają podwójny efekt: chronią matkę, ale też — dzięki przenikaniu przeciwciał przez łożysko — dają dziecku pasywną odporność na pierwsze, najtrudniejsze miesiące życia. W przypadku grypy redukcja zachorowań u dzieci przez pierwsze cztery miesiące po porodzie sięga 50 proc. Dla krztuśca, według przeglądu 22 badań, skuteczność ochrony przed hospitalizacją sięga nawet 94 proc., a przed zgonem — aż 95 proc.
Grypa nie jest drobną niedogodnością. Rocznie hospitalizowanych z jej powodu jest ponad 800 tysięcy dzieci, a w USA odnotowuje się od kilkudziesięciu do ponad trzystu zgonów rocznie. Grypa jest szczególnie niebezpieczna dla kobiet w trzecim trymestrze ciąży i dla niemowląt, które jeszcze nie mogą być szczepione.
Dziś wiemy jedno: jeśli chcemy ochronić dziecko, musimy szczepić dorosłych.
- Dziadkowie powinni się szczepić, jeśli mają kontakt z wnukami — podkreśla prof. Jacek Wysocki.
Bo czasem to właśnie przedszkolak „przynosi” grypę do domu.
- Jeszcze kilka lat temu notowano w Polsce kilkaset przypadków krztuśca rocznie. W 2023 r. było ich ponad 32 tysiące. To 35 razy więcej niż dwa lata wcześniej — mówi profesor Wysocki.
A do połowy kwietnia 2024 roku liczba zakażeń już przekroczyła 7200.
Dlaczego tak się dzieje? Wysocki wyjaśnia: odporność po szczepieniu przeciwko krztuścowi nie utrzymuje się długo, a nastolatki, które nie otrzymują dawek przypominających, stają się „cichymi nosicielami” — zarażają młodsze rodzeństwo, niemowlęta, osoby starsze.
Szczepienia przeciwko pneumokokom nie tylko chronią dzieci przed ciężkimi infekcjami, ale mogą też obniżać liczbę zapaleń płuc u dorosłych. Pokazał to m.in. program szczepień w Kielcach, gdzie odnotowano spadek zachorowań również wśród osób starszych.
Choć pełne wyeliminowanie problemu pneumokoków u dorosłych przez szczepienie dzieci się nie udało, efekty są realne i mierzalne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze