Małżeństwo w trakcie rozwodu. Ona chce wykorzystać wcześniej pobrany zarodek do zapłodnienia in vitro. On się nie zgadza. Właśnie taką sprawą zajmuje się Sąd Najwyższy. Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił swoje stanowisko i zwraca uwagę na trzy zasadnicze kwestie.
Stanowisko Marcina Wiącka, Rzecznika Praw Obywatelskich przedstawione Sądowi Najwyższemu ma ścisły związek ze sprawą dotyczącą zezwolenia na przeniesienie zarodka do organizmu kobiety.
Sytuacja jest bardzo skomplikowana, bo spór toczy się między małżonkami będącymi w trakcie rozwodu i dotyczy zarodka powstałego w procedurze in vitro w ramach dawstwa partnerskiego.
„Kobieta chce wykorzystać powstały wcześniej zarodek, czemu sprzeciwia się jej mąż. Sąd pierwszej instancji zezwolił na przeniesienie zarodka do organizmu wnioskodawczyni. Apelacja uczestnika postępowania została oddalona, a obecnie jego skarga kasacyjna czeka na rozpoznanie przez Sąd Najwyższy” – tłumaczy biuro RPO.
Reklama
Zgodnie z art. 21 ust. 2 ustawy o leczeniu niepłodności, jeśli mąż lub dawca komórek rozrodczych nie wyraża zgody na przeniesienie zarodka, decyzję może wydać sąd opiekuńczy. Ustawodawca nie przewidział natomiast analogicznej procedury w sytuacji braku zgody kobiety na implantację.
Do tej regulacji odniósł się Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując trzy kluczowe zagadnienia.
Pierwsza kwestia dotyczy zakresu ochrony autonomii prokreacyjnej kobiety i mężczyzny. Rzecznik podkreślił, że zróżnicowanie tej ochrony na poziomie ustawy może być dopuszczalne konstytucyjnie.
Wskazał, że ustawodawca musiał wyważyć pozostające w konflikcie wartości: autonomię prokreacyjną obojga partnerów, integralność cielesną kobiety oraz godność i prawną ochronę życia przysługującą zarodkowi.
Zdaniem RPO możliwe jest przyjęcie rozwiązania, które nie pozwala przełamać woli kobiety, ponieważ implantacja zarodka wiąże się z ingerencją w jej ciało. Jednocześnie dopuszczalne może być przełamanie sprzeciwu mężczyzny, który do momentu powstania zarodka miał możliwość wycofania się z procedury.
Rzecznik zaznaczył jednak, że prawo mogłoby zostać skonstruowane także inaczej. W tym kontekście przywołał wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Evans przeciwko Wielkiej Brytanii, gdzie dopuszczono regulację wykluczającą możliwość przełamania woli mężczyzny.
Druga uwaga Rzecznika dotyczy samej konstrukcji art. 21 ust. 2 ustawy. Przepis jest bardzo ogólny i budzi wątpliwości interpretacyjne, jednak — zdaniem RPO — nie oznacza to automatycznie jego niezgodności z Konstytucją.
Choć de lege ferenda (z punktu widzenia prawa, które ma być ustanowione) można postulować jego doprecyzowanie, to przy zastosowaniu wykładni celowościowej możliwe jest ustalenie, jakie wartości powinien brać pod uwagę sąd. Rzecznik podkreślił też, że sprawy dotyczące transferu zarodka są na tyle złożone i indywidualne, iż stworzenie zamkniętego katalogu przesłanek mogłoby być niemożliwe lub wręcz niewłaściwe.
Istotne jest również to, że postanowienia wydawane na podstawie tego przepisu podlegają kontroli instancyjnej.
Trzecia kwestia wskazana przez RPO dotyczy wartości, które powinny wyznaczać kierunek rozstrzygnięcia. W ocenie Rzecznika kluczowe znaczenie ma art. 4 ustawy o leczeniu niepłodności.
„Leczenie niepłodności jest prowadzone z poszanowaniem godności człowieka, prawa do życia prywatnego i rodzinnego, ze szczególnym uwzględnieniem prawnej ochrony życia, zdrowia, dobra i praw dziecka” - ocenia RPO.
Reklama
Wartości te znajdują odzwierciedlenie w innych przepisach ustawy. Ustawodawca szeroko chroni autonomię decyzyjną kobiety i mężczyzny korzystających z dawstwa partnerskiego — do momentu powstania zarodka mogą oni swobodnie wycofać zgodę i są szczegółowo informowani o konsekwencjach procedury.
Z drugiej strony prawo dostrzega podmiotowość zarodka i wprowadza mechanizmy mające zapobiegać jego zniszczeniu, dążąc do tego, by został implantowany. Ustawodawca stara się też zabezpieczyć interesy przyszłego dziecka w sferze prawa rodzinnego.
Rzecznik zwrócił uwagę, że sam konflikt między partnerami — nawet głęboki i trwały — nie musi automatycznie oznaczać odmowy zgody na transfer zarodka. Co więcej, to właśnie istnienie sporu jest warunkiem zastosowania art. 21 ust. 2 ustawy.
Sądy powinny również brać pod uwagę możliwość przekazania niezaimplantowanego zarodka do dawstwa. Takie rozwiązanie także rodzi jednak poważne konsekwencje — z jednej strony oznacza ingerencję w autonomię prokreacyjną kobiety, z drugiej może prowadzić do sytuacji, w której dziecko nie będzie wychowywane przez swoich genetycznych rodziców oraz będzie miało ograniczoną możliwość poznania swojego pochodzenia.
Stanowisko Rzecznika ma pomóc Sądowi Najwyższemu w wyznaczeniu standardów orzekania w wyjątkowo delikatnych sprawach, w których ścierają się prawa rodziców, dobro przyszłego dziecka oraz ochrona życia na najwcześniejszym etapie rozwoju.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze