Wygląda na to, że skończyło się eldorado dla producentów żywności i napojów po tym, gdy FDA zakazała stosowania sztucznych barwników do końca 2026 r. Zastąpią je składniki pochodzenia naturalnego, choć nie wiadomo, jak zareagują na to konsumenci.
FDA, amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków, zdecydowała we wtorek, 22 kwietnia br., o zaprzestaniu stosowania syntetycznych barwników na bazie ropy naftowej w produktach żywnościowych. Dojdzie do tego do końca przyszłego roku.
Do końca 2025 r. wypaść z obiegu mają barwniki red dye 40, yellow dye 5, yellow dye 6, blue dye 1, blue dye 2 i green dye 1, a reszta syntetyków ma zakończyć swój żywot do końca 2026 r.
"Przez ostatnie 50 lat amerykańskie dzieci coraz częściej żyły w toksycznej zupie syntetycznych chemikaliów" – argumentował decyzję Marty Makary, szef FDA.
Reklama
Makary na poparcie racjonalności decyzji przytoczył badanie opublikowane w branżowym czasopiśmie Lancet (w listopadzie 2007 r.). Wynika z niego, że sztuczne barwniki w diecie powodują zwiększoną nadpobudliwość u dzieci.
Uzasadnienie szefa FDA było jednak wybiórcze, dlatego warto zacytować dokładnie wniosek, płynący z badania zespołu pod kierownictwem Donny McCann.
„Sztuczne barwniki lub konserwant w postaci benzoesanu sodu (lub jedno i drugie) w diecie powodują zwiększoną nadpobudliwość u dzieci w wieku 3 lat i 8/9 lat w populacji ogólnej” – brzmi teza końcowa naukowców zamieszczona w Lancecie.
Reklama
"Nie ma jednego składnika, który odpowiadałby za epidemię chorób przewlekłych u dzieci. I bądźmy szczerzy, usunięcie barwników spożywczych na bazie ropy naftowej z dostaw żywności nie jest magiczną różdżką, która natychmiast sprawi, że amerykańskie dzieci będą zdrowe, ale jest to ważny krok” – wyjaśnił Makary.
Decyzja FDA nastąpiła po spotkaniu w zeszłym miesiącu Roberta F. Kennedy’ego Jr., sekretarza zdrowia, z przedstawicielami branży spożywczej (m.in. Pepsico, Kraft Heinz, General Mills, Tyson Foods, WK Kellogg i J.M. Smucker). Kennedy uprzedził szefów firm uczestniczących w spotkaniu, że usunięcie sztucznych barwników z żywności jest pilnym priorytetem administracji Trumpa.
W efekcie firmy spożywcze mają trudny orzech do zgryzienia. Będą musiały zmienić receptury żywności i napojów, a towary na półkach sklepowych przestaną mienić się intensywnymi kolorami, wabiąc klientów do kupowania.
Niewykluczone, że wkrótce konsumentom przyjdzie zapomnieć o kolorowej tęczy w drażetkach Skittles, jaskrawym turkusie napojów Mountain Dew Baja Blast czy fluoroscencyjnej czerwieni chrupków Flammin’ Hot Cheetos.
Zapewne w laboratoriach takich spółek jak Pepsico czy Mars aż huczy z powodu burzy mózgów wśród technologów żywności. Bo poważnym problemem reformulacji nie jest zastąpienie sztucznych barwników kolorami naturalnymi (może poza kolorem niebieskim i zielonym, które są najbardziej wymagające do zastąpienia). Taką ofertę na bazie składników naturalnych ma choćby McCormick, znany w Polsce jako posiadacz marki przyprawowej Kamis.
Wyzwaniem w rzeczywistości jest to, aby za sprawą wprowadzenia barwników naturalnych nie stracić klientów przyzwyczajonych do intensywności barw produktów, uzyskiwanej za pomocą sztucznych związków chemicznych.
A z tym może nie być tak kolorowo. Przykładem tego jest General Mills, który choć zaczął stosować w swoich płatkach zbożowych Trix barwniki naturalne, to w 2017 r. wycofał się z tego. Okazało się, że barwienie płatków przy użyciu naturalnych składników (kurkuma, rzodkiewka i marchewka) nie przypadło do gustu konsumentom, stąd doszło do istotnego spadku sprzedaży. A General Mills powrócił do starych praktyk wykorzystywania kolorów syntetycznych.
Poza zmianą receptur decyzja FDA będzie też mieć wpływ na dochodowość biznesu spożywczego, gdyż stosowanie barwników naturalnych jest bardziej kosztowne niż sztucznych. Syntetyki są na ogół bardziej opłacalne niż naturalne składniki, które zwykle wymagają większych ilości substancji wsadowych, żeby uzyskać żywy kolor.
Nie wiadomo, jak postąpią producenci żywności i napojów, gdyż wiele przedsiębiorstw kwestionuje ustalenia naukowe co do szkodliwości produktów syntetycznie barwionych. Do tego zapewne pojawią się głosy odnoszące się do badania, na które powołał się Marty Makary. Skoro ma być szlaban na syntetyki, to dlaczego nie na konserwowanie benzoesanem sodu, który też szkodzi młodzieży? Gdzie tu mowa o równym traktowaniu biznesu spożywczego?
Część krytyków decyzji FDA uważa, że instytucja nie ma uprawnień władczych, które przymusiłyby branżę do zaprzestania używania sztucznych barwników. Najwyraźniej świadomość tego ma Makary, który odwołał się do bliżej nieokreślonych narzędzi nadzorczych.
"Wierzę w miłość, zacznijmy w przyjazny sposób i zobaczmy, czy możemy to uczynić bez żadnych zmian ustawowych lub regulacyjnych, ale badamy każdy instrument w zestawie narzędzi, aby upewnić się, że zostanie to zrobione bardzo szybko. [….] po co więc iść skomplikowaną drogą z Kongresem?" – zaznaczył szef FDA.
"Dla firm, które obecnie używają czerwonego barwnika na bazie ropy naftowej, (radzę – przyp. red.) wypróbuj soku z arbuza lub z buraka. Dla firm, które obecnie łączą ze sobą żółte barwniki chemiczne na bazie ropy naftowej i czerwone barwniki, wypróbuj soku z marchwi" – zachęca Marty Makary.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze