W Polsce z powodu niewydolności serca notuje się blisko 150 tys. zgonów rocznie. To najczęstsza przyczyna śmierci z powodów sercowo-naczyniowych w naszym kraju. "Ze względu na powszechność występowania, którą szacuje się na poziomie około 2,5 proc. całej populacji Polski oraz poważne rokowanie i wysoką kosztochłonność systemu opieki, niewydolność serca stanowi istotne wyzwanie społeczno-ekonomiczne" - uważa prof. dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek, FESC, FHFA, kierownik Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
W trakcie XI Łódzkich Warsztatów Niewydolności Serca analizowano szanse i wyzwania, jakie pojawiły się w dziedzinie opieki nad pacjentami z niewydolnością serca. Przeanalizowano między innymi, jak na przestrzeni dwóch dekad zmieniły się warunki opieki systemowej, dostęp do świadczeń i kluczowe wskaźniki efektywności terapii niewydolności serca.
Wnioski: pomimo postępu w rozwoju farmakoterapii, wyrobów medycznych i technik zabiegowych, niewydolność serca od 20 lat stanowi w Polsce wciąż ogromne wyzwanie: rokowania są niezmiennie poważne, wskaźnik hospitalizacji jeden z najwyższych w Europie, organizacja opieki wciąż nieefektywna.
Analizie poddano dane z dwóch raportów: „Niewydolność serca – analiza kosztów ekonomicznych i społecznych”, opracowanego przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, obejmujący dane z lat 2004-2012 oraz Raport Niewydolności Serca 2014-2021, opracowany przez Asocjację Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ANS PTK).
W raporcie Asocjacji Niewydolności Serca PTK zwrócono uwagę, że w latach 2014-2019 liczba chorych z rozpoznaniem niewydolności serca rosła. W 2019 roku wynosiła 1,02 mln osób. Średni wiek pacjenta z niewydolnością serca wynosił 75 lat, a jedynie 9 proc. chorych stanowiły osoby poniżej 60 roku życia. W stosunku do danych ze starszego raportu liczba chorych zwiększyła się.
Zaznaczono, że w Polsce niespełna 60 proc. pacjentów przeżywa 5 lat od momentu rozpoznania niewydolności serca a w grupie 75+ połowa pacjentów przeżywa jedynie około czterech lat.
Niewydolność serca to od wielu lat niezmiennie najczęstsza przyczyna hospitalizacji wśród osób po 65. roku życia w Polsce.
– Hospitalizacje spowodowane zaostrzeniem niewydolności serca świadczą o progresji choroby i wiążą się z pogorszeniem rokowania. Polska jest krajem z wysokim wskaźnikiem hospitalizacji z powodu niewydolności serca. Na podstawie porównania z innymi krajami OECD wiadomo, że wskaźnik ten jest w naszym kraju najwyższy spośród objętych analizą państw. Średnia wartość wskaźnika liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest niemal trzykrotnie wyższa dla Polski niż dla pozostałych krajów. To dane alarmujące tym bardziej, że na przestrzeni lat nie widać symptomów poprawy sytuacji – zwraca uwagę prof. Małgorzata Lelonek.
Reklama
W latach 2014-2021 liczba hospitalizacji jako rozpoznania głównego kształtowała się na poziomie od 197 tys. w 2014 roku do 278 tys. w 2019 roku. W 2019 roku zanotowano o 41 proc. więcej hospitalizacji z powodu niewydolności serca niż w 2014 roku.
– W każdym analizowanym w raporcie Asocjacji Niewydolności Serca PTK roku liczba hospitalizacji o 18-25 proc. przekraczała liczbę pacjentów, którym udzielono świadczeń z zakresu leczenia szpitalnego (pacjenci mieli, więc więcej niż jedną hospitalizację). Wykładnikiem zaawansowania niewydolności serca są hospitalizacje z powodu zaostrzeń choroby. Według danych z lat 2012-2018 większość hospitalizacji z powodu niewydolności serca (82 proc.) została przeprowadzona w trybie przyjęcia nagłego, w większości przypadków w ramach oddziałów internistycznych. To w oczywisty sposób tryb trudny dla chorych, ale dodatkowo także bardzo obciążający dla systemu opieki zdrowotnej – mówi prof. Małgorzata Lelonek.
Reklama
Według danych z raportu ANS PTK coraz mniejszy odsetek pacjentów uzyskiwał do 2019 roku rozpoznanie niewydolności serca w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) (odnotowano spadek z 44 proc. do 29 proc.) oraz Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej (AOS) (diagnozę uzyskuje w tym trybie jedynie 12-15% pacjentów z niewydolnością serca).
– Dane te wskazują, że pacjenci mają stawiane rozpoznanie niewydolności serca w związku z pogorszeniem stanu klinicznego, często w trakcie hospitalizacji. Innymi słowy, diagnoza stawiana jest późno, a to wiąże się z gorszym rokowaniem – wyjaśnia prof. Małgorzata Lelonek.
Reklama
Najwięcej spośród analizowanych w raporcie ANS PTK 9,2 mln świadczeń, udzielanych pacjentom z niewydolnością serca, zostało udzielonych w ramach POZ (47,9 proc.), w dalszej kolejności w ramach leczenia szpitalnego (22,2 proc.) oraz świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych w ramach opieki długoterminowej (14,9 proc.).
Dla chorych z niewydolnością serca wyraźnie widoczne w analizowanych raportach są ograniczenia w dostępie do świadczeń z zakresu rehabilitacji medycznej, opieki domowej i długoterminowej oraz opieki paliatywnej. Jak zaznaczają eksperci, na przestrzeni lat próżno szukać w tym aspekcie symptomów poprawy.
W 2012 roku tylko 1 na 22 pacjentów hospitalizowanych z powodu niewydolności serca w Polsce korzystał z rehabilitacji.
– Według najnowszych danych z 2019 roku ze świadczeń rehabilitacyjnych skorzystał już tylko nie więcej niż 1 chory na 28 hospitalizowanych. Jedynie 0,8 proc. wszystkich pacjentów korzysta w roku kalendarzowym z jakiejkolwiek formy rehabilitacji w ramach świadczeń finansowanych ze środków publicznych. To bardzo niski wskaźnik i bardzo niepokojąca – bo spadkowa z i tak już skrajnie niskiego poziomu – tendencja – podkreśla prof. Małgorzata Lelonek.
Reklama
Liczba wszystkich pacjentów, którym udzielono świadczeń z zakresu opieki długoterminowej w 2021 roku wyniosła zaledwie około 113 tys., z czego pacjenci z niewydolnością serca stanowili niewiele ponad 7 tys. Pacjenci z niewydolnością serca nie są beneficjentami świadczeń dostępnych w ramach opieki paliatywno-hospicyjnej finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ).
W 2021 roku niewydolność serca jako przyczyna skierowania pacjenta do opieki paliatywno-hospicyjnej dotyczyła zaledwie 17 pacjentów.
Łączny koszt leczenia niewydolności serca w 2019 roku wyniósł ponad 1,6 mld złotych. Według danych głównym czynnikiem generującym koszty związane z leczeniem niewydolności serca pozostają hospitalizacje. Jedynie 3-5 proc. wydatków przeznaczonych jest na realizację świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych (opieka długoterminowa) a około 1-2 proc. na AOS.
– W latach 2014-2019 wydatki na realizację świadczeń z powodu niewydolności serca jako rozpoznania głównego systematycznie rosły: z poziomu 775 mln zł w 2014 roku do 656 mln zł w 2019 roku. To wzrost o 114 proc. Za wzrost wydatków w największym stopniu odpowiadają świadczenia z zakresu lecznictwa szpitalnego (głównie hospitalizacje), które to wydatki stanowią około 94 proc. całej sumy przeznaczanej na leczenie omawianej grupy pacjentów – wyjaśnia prof. Małgorzata Lelonek.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze