Rośnie liczba zwolnień lekarskich z kodem C – świadczących o niezdolności do pracy spowodowanej nadużywaniem alkoholu. Dane ZUS za pierwsze półrocze 2025 roku są niepokojące: ponad 50 tys. dni absencji i blisko 5 tys. wystawionych zaświadczeń. Wiadomo, jakich grup społecznych dotyczy ten systemowy problem i dlaczego coraz bardziej uderza w kondycję firm oraz system zdrowia publicznego.
ZUS opublikował najnowsze dane dotyczące zwolnień lekarskich wystawianych z powodu nadużywania alkoholu, czyli tzw. zwolnień z kodem C. W pierwszym półroczu 2025 roku lekarze wystawili aż 4971 takich zaświadczeń, co oznacza wzrost o 12,3 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Przekłada się to na 50,4 tys. dni nieobecności w pracy – o 10,3% więcej niż rok wcześniej.
Zdecydowaną większość zwolnień stanowią te trwające do 5 dni, co – według ekspertów – może świadczyć o incydentalnym, lecz powtarzalnym charakterze spożywania alkoholu przez pracowników. Aleksandra Penza z Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS komentuje:
Tego typu absencje nierzadko pełnią funkcję swoistej „przerwy regeneracyjnej” po epizodzie nadmiernego spożycia, a tym samym mogą maskować bardziej złożone trudności.
Zwolnienia lekarskie z kodem C wystawiane są najczęściej osobom w wieku 40–44 lata (17,7 proc. wszystkich przypadków), a zaraz za nimi są osoby w wieku 35–39 lat oraz 45–49 lat. Łącznie te trzy grupy wiekowe odpowiadają za niemal połowę wszystkich przypadków.
Psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl zauważa, że dane demograficzne nie są zaskoczeniem:
To wiek, w którym wiele osób łączy duże obciążenie zawodowe z presją życia rodzinnego i osobistego. Nadużywanie alkoholu może być dla nich formą ucieczki od napięcia.
W pierwszej połowie 2025 roku 3,8 tys. zaświadczeń z kodem C dotyczyło mężczyzn, a 1,1 tys. – kobiet. Choć panowie nadal dominują, to widać także rosnącą skalę problemu wśród kobiet. Michał Murgrabia tłumaczy:
Kobiety częściej dłużej ukrywają swoje problemy z alkoholem i sięgają po pomoc w bardziej zaawansowanym stadium. Choć ich odsetek jest niższy, to trend ten należy traktować bardzo poważnie.
Reklama
Coraz liczniejsze absencje z powodu alkoholu stanowią poważny problem nie tylko zdrowotny, ale również ekonomiczny i organizacyjny. Jak podkreśla Michał Murgrabia:
Każdy dzień nieobecności to koszt – nie tylko finansowy, ale też emocjonalny i organizacyjny. Ostatecznie płacimy za to wszyscy jako społeczeństwo.
Eksperci zwracają również uwagę, że absencja może pełnić funkcję ochronną dla firmy – ograniczając ryzyko wypadków, spadku jakości usług czy błędów w pracy. Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl dodaje:
Wzrost liczby dni absencji chorobowej z powodu nadużywania alkoholu należy traktować poważnie. Kluczowe pytanie brzmi: czy za tym trendem idą realne działania naprawcze?
Z danych ZUS wynika, że 34,9% zwolnień z kodem C dotyczyło absencji 1–5 dni, a kolejne 54,6 proc. przypadków obejmowało nieobecności od 6 do 20 dni. Eksperci zaznaczają, że przewaga krótkoterminowych zwolnień może utrudniać rozpoznanie uzależnienia i opóźniać udzielenie odpowiedniego wsparcia.
Aleksandra Penza podkreśla:
Taki wzorzec krótkich, ale częstych nieobecności może wskazywać na osoby funkcjonujące na granicy kontroli nad swoim zdrowiem psychicznym i zawodową wydolnością.
Reklama
Spojrzenie na dane w podziale na województwa ujawnia, że najwięcej zwolnień lekarskich z kodem C wystawiono w województwie mazowieckim (661), śląskim (542) i wielkopolskim (519). Z kolei dane OECD pokazują, że Polacy wciąż znajdują się w europejskiej czołówce pod względem spożycia alkoholu – średnio 11 litrów czystego alkoholu rocznie na osobę.
Aleksandra Penza tłumaczy, że wzrost liczby zwolnień lekarskich może wynikać nie tylko z większej skali problemu, ale też z rosnącej świadomości i gotowości do ujawniania uzależnień:
Uzależnienie od alkoholu ma charakter przewlekły i często prowadzi do powtarzalnych epizodów niezdolności do pracy.
Eksperci są zgodni, że zjawisko absencji alkoholowych wymaga systemowej odpowiedzi – nie tylko ze strony służby zdrowia, ale też pracodawców i polityków zdrowotnych. Michał Pajdak podsumowuje:
Bez wdrażania realnych działań, takich jak edukacja, profilaktyka w miejscu pracy i dostęp do terapii, system będzie jedynie rejestrował problem, zamiast mu przeciwdziałać.
Źródło: MondayNews.pl/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze