Reklama

Pół roku zdrowia pod rządami ministra K. Radziwiłła

Polityka Zdrowotna
17/05/2016 10:09

Dziś podczas posiedzenia Rady Ministrów ministrowie będą prezentować półroczne sprawozdanie z prac rządu. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć jakie były wyborcze zapowiedzi Prawa i Sprawiedliwości dla zdrowia i co dotychczas zrealizował minister Konstanty Radziwiłł.

Co PIS zapowiadał?

Najważniejszym zdrowotnym hasłem PiS w ostatniej kampanii była likwidacja NFZ i powrót do budżetowego finansowania ochrony zdrowia. Politycy zapowiadali także utworzenie sieci szpitali, a w jej ramach premiowanie publicznych placówek medycznych. Sztandarową propozycją dla pacjentów była także zapowiedź wprowadzenia  darmowych leków dla seniorów. Przedstawiciele PiS zdecydowanie negatywnie wypowiadali się natomiast o komercjalizacji oraz o propozycjach wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. W kwestii środków na ochronę zdrowia podkreślali natomiast konieczność zwiększenia nakładów.  Które z tych zapowiedzi udało się już wprowadzić, które są w trakcie realizacji, a o których nie słyszeliśmy od czasu wygranych przez PiS wyborów do parlamentu?

Reklama

Likwidacja NFZ na razie tylko w planach

Likwidacja krytykowanego niemal od samego początku Narodowego Funduszu Zdrowia i zastąpienie składki zdrowotnej budżetowym finansowaniem ochrony zdrowia było sztandarową zapowiedzią PiS w kampanii wyborczej. Co prawda od kilku miesięcy w resorcie zdrowia pracuje zespół, który przygotowuje strategię zmian systemowych, trudno jednak jeszcze mówić o konkretach. Z zapowiedzi kierownictwa MZ wynika, że w planach jest powstanie w ramach budżetu funduszu celowego, z którego mają być finansowane najdroższe świadczenia medyczne. Resztę miałyby wziąć na siebie budżety wojewodów. Jednak już teraz wiadomo, że zmiany na pewno nie będą gotowe w styczniu 2017 roku – jak wcześniej zapowiadał PiS.

Reklama

W kwietniu do konsultacji trafił natomiast projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który gwarantuje dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej każdemu, bez względu na jego status ubezpieczeniowy. Oznacza to, że w POZ będą się mogły leczyć także osoby nie posiadające ubezpieczenia zdrowotnego. To pierwszy krok w kierunku zmian w finansowaniu opieki zdrowotnej. W przyszłości – zgodnie z zapowiedzią ministra K. Radziwiłła - takie prawo mieliby zyskać wszyscy.

Z dotychczasowych zapowiedzi można wywnioskować, że składka zdrowotna będzie zastąpiona nową formą podatku, którym zostaną obciążeni również ci Polacy, którzy pracują na umowach cywilno-prawnych. Być może dzięki temu rozwiązaniu budżet zyska dodatkowe wpływy, które Ministerstwo Zdrowia będzie chciało przeznaczyć na stały wzrost nakładów państwa na ochronę zdrowia. Zamiast dzisiejszych 4,4 proc. PKB, docelowo  - według wcześniejszych zapowiedzi - na zdrowie miałoby być przeznaczanych 6,5 proc. PKB. Inną – rozważaną przez MZ metodą na zasilenie budżetu – jest powrót do tzw. podatku Religi, czyli zwiększenia składki na ubezpieczenie OC kierowców, z której miałyby być leczone ofiary wypadków drogowych.

Reklama

Brak pomysłu na poprawę kondycji finansowej szpitali

Przed wyborami PiS zapowiadał oparcie systemu ochrony zdrowia na placówkach publicznych. Miała powstać sieć wysokospecjalistycznych szpitali realizujących strategiczne zadania dla zdrowia publicznego. Publiczne przychodnie i szpitale miały być także uprzywilejowane względem prywatnych placówek w dostępie do publicznych środków finansowych. Jak dotychczas nie zostały jeszcze wprowadzone żadne rozwiązania, które miałyby zwiększać finansowania dla placówek publicznych. Natomiast nowe kryteria kontraktowania świadczeń, które zostały przygotowane przez resort zdrowia mówią tylko o premiowaniu jakości, kompleksowości i dostępności świadczeń. Dodatkowo punktowane mają być też te placówki, które z Funduszem współpracują najdłużej.

Reklama

Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt nowelizacji ustawy o działalności leczniczej. Nowe przepisy – jeśli wejdą w życie – mogą wpłynąć na poziom finansowania publicznych placówek. Zgodnie z projektem również samorządy będą mogły kupować brakujące świadczenia w podległych sobie podmiotach leczniczych. Nie jest to jednak zmiana, która specjalnie ucieszyła i tak już  niedofinansowane samorządy. Tym bardziej, że zgodnie z przygotowanym przez resort zdrowia projektem tzw. dekomercjalizacji szpitali, to właśnie samorządy będą  musiały pokrywać długi swoich szpitali.

Kontraktowanie przesunięte o kolejny rok

Reklama

Przeprowadzenie kolejnego kontraktowania zaplanowano najpóźniej do połowy 2017 roku. Decyzję o przesunięciu terminu z 2016 roku podjął już nowy rząd. Powodem było nieprzygotowanie na czas przez ministerstwo zdrowia map potrzeb zdrowotnych, które mają być podstawą kontraktowania. Mapy powstawały w resorcie zdrowia od ponad roku. Ich stworzenie sfinansowała Unia Europejska i od ich powstania uzależniła dalsze przekazywanie środków na zdrowotne projekty w Polsce. Rząd miał kłopot z dotrzymaniem terminu publikacji map. Według nowego kierownictwa resortu zdrowia, winę za opóźnienia ponosi poprzednia ekipa. Mapy opublikowano w ostatnim, dopuszczonym przez UE terminie. Przygotowanie kontraktowania na ich podstawie byłoby jednak teraz faktycznie niemożliwe. 

Problemy z informatyzacją - spadek po poprzedniej ekipie

Reklama

Podobnie jak w przypadku map, winą za niezrealizowane na czas obietnice obecny rząd obarcza poprzedników także przy informatyzacji w zdrowiu. Realizowany od kilku lat przez Ministerstwo Zdrowia projekt zakończył się porażką. Polsce wciąż grozi konieczność zwrócenia do UE przekazanych nam na ten cel środków. Nawet jeśli uda się tego uniknąć, wiadomo już, że za dokończenie projektu i jego wdrożenie zapłacimy już z własnej kieszeni. Sytuacji nie poprawia fakt, że obecne kierownictwo resortu wypowiedziało umowy kolejnym wykonawcom, którzy nie sprostali wcześniej narzuconym przez MZ terminom. Według ekspertów dokończenie projektu informatyzacji wymaga zarówno nakładów finansowych, jak i czasu na realizację i wdrożenie.

Pacjenci jednak dopłacą do świadczeń?

Reklama

Ministerstwo Zdrowia przygotowuje też zmianę, której w kampanii wyborczej PiS nie zapowiadał, a wręcz odżegnywał się zdecydowanie od takiego pomysłu. Chodzi o zapowiedziane przez wiceministra Krzysztofa Łandę wprowadzenie możliwości dopłat pacjentów do ponadstandardowych świadczeń. Ma to być możliwe dzięki zmianom, jakie MZ planuje w dystrybucji i finansowaniu wyrobów medycznych. Mają one podlegać podobnym zasadom jak leki refundowane, do których pacjenci dopłacają kwotę uzależnioną od tego, który lek z listy zdecydują się wykupić. Ta propozycja nie została jeszcze przedstawiona w formie żadnego projektu. Politycy PiS zresztą nie bardzo chcą się na ten temat wypowiadać. Wygląda więc na to, że póki co jest to koncepcja opracowana wewnętrznie w resorcie. Czy zyska poparcie polityczne? PiS niemal od zawsze był przeciwny wszelkim dopłatom pacjentów do leczenia. Z tego powodu również nikt w tej chwili nie liczy na wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, których – mimo wielu projektów – przez osiem lat rządów nie wprowadziła również poprzednia ekipa PO-PSL.

Będą darmowe leki dla seniorów. Ale nie wiadomo jakie i ile.

Reklama

Jak dotąd jedynym zapowiedzianym w kampanii i zrealizowanym przez rząd projektem są darmowe leki dla seniorów. W maju prezydent podpisał ustawę, na mocy której osoby po 75 roku życia zyskały prawo do bezpłatnych leków. Nie wiadomo jeszcze które konkretnie leki będą się należały seniorom za darmo. Wiadomo natomiast, że lista ma powstać w resorcie do końca sierpnia, a środki przeznaczone na ten cel będą pochodziły z budżetu państwa, a nie z budżetu NFZ. Eksperci podkreślają jednak, że zarezerwowana kwota jest niewspółmierna do wydatków, jakie obecnie ponoszą seniorzy na leki. Z pewnością więc lista leków dla osób powyżej 75 r. ż. nie będzie obejmowała wszystkich produktów. Ministerstwo deklaruje jednak systematyczne zwiększanie finansowania w miarę upływu czasu i po przeprowadzeniu analizy efektywności wdrażanego projektu.

Inne pomysły rządu na zdrowie

Reklama

W Ministerstwie pracuje ponad 20 zespołów ekspertów, z których każdy ma za zadanie przygotować strategię dla poszczególnych obszarów w zdrowiu. Zmiany mają dotyczyć między innymi spraw systemowych – jak likwidacja NFZ, finansowania POZ, opracowanie i wdrożenie założeń nowej polityki lekowej państwa, czy zniesienie barier w działalności leczniczej. Poza wyznaczeniem kierunków, nie ma jeszcze jednak konkretnych propozycji zmian.

Decyzją, która wzbudziła największą jak dotąd debatę publiczną w zdrowiu było zakończenie rządowego programu in vitro w czerwcu tego roku. Ma go zastąpić nowy projekt prokreacyjny w ramach Narodowego Programu Zdrowia.

Reklama

Do sukcesów obecna ekipa zalicza także porozumienie jakie na przełomie roku zawarł minister Radziwiłł z lekarzami rodzinnymi.  W ramach porozumienie resort zdecydował się na zniesienie systemu motywacyjnego w POZ i podwyżkę dla lekarzy rodzinnych.

W ostatnich dniach głośno zrobiło się też na temat nowej wyceny świadczeń jaką Ministerstwo zleciło w kardiologii, chirurgii naczyniowej i ortopedii. Nowe taryfy świadczeń oznaczają znaczne obniżki. Od razu też wywołały protesty lekarzy. Resort zapowiada, że to jeszcze nie koniec zmian w wycenie. Do konsultacji trafił też od dawna zapowiadany projekt zmian w pakiecie onkologicznym. Najistotniejsza zmiana dotyczy zasad finansowania onkologii. Zapis o rozliczaniu świadczeń bez limitu, który obecnie znajduje się w ustawie, ma zostać przeniesiony do  zarządzenia prezesa NFZ. Ustawa niejako gwarantuje bezlimitowe rozliczanie tej grupy świadczeń. Usunięcie tego zapisu z ustawy i powierzenie prezesowi NFZ kompetencji w zakresie decydowania o sposobie finansowania onkologii, takich gwarancji już nie daje.  

 

AS/AK

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości