Podczas dzisiejszego posiedzenia, sejmowa podkomisja nadzwyczajna przyjęła projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Finalny kształt tego aktu nie satysfakcjonuje jednak posłów opozycji, którzy uważają, że przez jeden przepis ustawa ta nie będzie skuteczna.
Posłowie od piątkowego ranka obradowali nad poprawkami do rządowego projektu ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Prace nad tym aktem prawnym odbywały w ramach sejmowej podkomisji nadzwyczajnej. Jest to jedna z kluczowych ustaw w ochronie zdrowia w 2023 roku, a także jeden z kamieni milowych KPO, który już dawno powinien być spełniony.
- Z racji wagi tej ustawy oraz zgłoszenia wielu poprawek, powołamy podkomisję. To bardzo ważny projekt, dlatego uznaliśmy, że taki krok będzie słuszny - argumentował Tomasz Latos, przewodniczący Komisji Zdrowia.
Reklama
Podkomisja, z założenia, została powołana również po to, żeby móc spokojnie przeprocedować ustawę o jakości i bezpieczeństwie oraz stworzyć przestrzeń do szerokiej dyskusji. O spokojnym tempie jednak mowy nie było, bo ponad 80 poprawek, z których nieliczne były głosowane blokowo, przegłosowanych zostało w ciągu 4,5h.
Pomimo zapewnień obozu rządzącego o chęci merytorycznej współpracy z opozycją, znacząca większość poprawek zgłaszanych przez Koalicję Obywatelską, Lewicą czy Polskę 2050 została odrzuconych. Dotyczyły one takich kwestii, jak zmiana definicji jakości, rozszerzenie monitorowania jakości o opiekę dentystyczną czy apteki, wyjęcie z autoryzacji placówek POZ i AOS, akredytacji udzielanej przez płatnika czy zawężenia grupy osób, które mogą pełnić funkcję wizytatora do tych z wykształceniem medycznym. Największy spór powstał jednak przy rozpatrywaniu art. 62 projektowanej ustawy, który bezpośrednio odnosi się do systemu no fault i karania lekarzy za zdarzenia niepożądane.
art. 62 ust. 1. Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w stosunku do lekarza, lekarza dentysty, pielęgniarki, położnej, ratownika medycznego lub diagnosty laboratoryjnego, który w związku z udzielaniem świadczeń opieki zdrowotnej dopuścił się przestępstwa określonego w art. 157 § 3 lub art. 160 § 3 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. z 2022 r. poz. 1138, 1726, 1855, 2339 i 2600), stanowiącego zdarzenie niepożądane, o którym mowa w art. 2 pkt 8 ustawy, jeżeli sprawca zgłosił to zdarzenie niepożądane w ramach systemu wewnętrznego, zanim o tym przestępstwie dowiedział się organ powołany do ścigania przestępstw.
Według posłów opozycji przepis ten wywraca sens ustawy. "Państwo, zapisując w tak ostry, karny sposób postępowanie wobec osób uczestniczących w tych zdarzeniach spowodujecie, że nie będzie chętnych, żeby te zdarzenia zgłaszać" - mówił poseł KO, Rajmund Miller. Do artykułu tego odniósł się również obecny na posiedzeniu komisji wiceprzewodniczący Naczelnej Rady Lekarskiej, Paweł Barucha.
- Nam nie chodzi o to, żeby personel medyczny czuł się bezkarny, tylko bezpieczny. To są różnice. Pamiętajmy, że 5 proc. spraw, którymi zajmuje się prokuratura (dotyczących zdarzeń niepożądanych - red.), trafia dalej do sądu. A samo zdarzenie niepożądane może nawet zajść, kiedy cały proces leczniczy przebiegnie prawidłowo.
Przedstawiciel NIL dodawał, że przez system karania młodzi lekarze nie chcą wykonywać procedur zabiegowych. A przez to uwstecznia się medycyna.
Nieliczone poprawki opozycji spotkały się jednak z akceptacją podkomisji. Jedną z ważniejszych z nich była ta dotycząca waloryzacji wysokości świadczenia kompensacyjnego dla pacjenta.
W projekcie rządowym założono, że waloryzacja ma następować co 5 lat. Posłowie opozycji uznali to jednak za zbyt długi okres i zaproponowali coroczną waloryzację. Zmiana ta została przyjęta większością głosów.
Za całym projektem ustawy, wraz z przegłosowanym poprawkami, opowiedziało się 6 posłów, a 5 było przeciw. 6 lutego pracą nad tym aktem prawnym zajmie się Komisja Zdrowia. Posłowie opozycji nie są jednak zadowoleni z finalnego kształtu projektu i zapowiadają głosowanie przeciwko jego przyjęciu.
- W tej postaci będziemy przeciwko jej przyjęciu. Sam tytuł ustawy mówi, że jednym z głównych jej zadań powinno być zabezpieczenie systemu przed występowaniem zdarzeń niepożądanych. Natomiast wszelkie zapisy w tej ustawie będą działać przeciwko temu. Ta ustawa nie zachęca pracowników ochrony zdrowia do zgłaszania takich zdarzeń - mówił poseł Rajmund Miller.
"To jest o tyle rozczarowujące, że naprawdę był czas na to, żeby nauczyć się, jak działają różne systemy w innych krajach i zaaplikować to, co najlepsze z nich, do Polski. Sytuacja, w której Państwo wywracają całą ustawę do góry nogami jednym zapisem i powodują, że ten system nie będzie działał, to to jest sytuacja absurdalna" - dodaje posłanka Lewicy, Marcelina Zawisza.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze