Lekarze nie są w stanie nakłonić większości palących papierosy pacjentów do rezygnacji z nałogu. Nawet tych z chorobą nowotworową, chorym układem oddechowym czy zagrożonych amputacją kończyn - mówili eksperci podczas na IV Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Pulmonologiczno – Kardiologiczne Przypadki Kliniczne w Olsztynie.
Dr hab. n. med. Anna Doboszyńska, prof. Uniwersytetu Warmińsko - Mazurskiego, wprowadzając gości w temat powiedziała, że akurat wyjątkowo w przypadku palenia, dopuszcza każdy rodzaj działań, nawet akupunkturę, które mogą pomóc pacjentom uwolnić się od papierosów. Pokazała zdjęcie szpitalnej szafki pacjenta, który mimo ciężkiego stanu zdrowia ma na niej pokaźny zapas opakowań papierosów.
Dyskutowano o tym jak z pomocą m.in. farmakoterapii eliminować palenie lub np. zmniejszać szkodliwość nałogu przez produkty nowej generacji z tytoniem. Eksperci zwracali uwagę m.in. na ostatnie doniesienia dotyczące zgonów z powodu e-papierosów w USA. Podkreślano, że jest 9-10 tys. modeli takich urządzeń dostępnych na rynku o rożnej specyfikacji technicznej i zróżnicowanych atomizerach. Pojemniki do nich są dostępne na różnych platformach zakupowych, a płyny w nich wykorzystywane mogą pochodzić z nieznanych źródeł i nie zawsze wiadomo co dokładnie zawierają. – W literaturze pojawiło się ostatnio sporo opisów przypadków ciężkich chorób układu oddechowego związanych z używaniem niektórych e-papierosów - mówiła Prof. Anna Doboszyńska. Mówiła o tym, że pojawiają się w związku z tym porównania i także rekomendacje dotyczące stosowania podgrzewaczy tytoniu, dla tych, którzy nie potrafią przestać palić. – Uszkodzenie śródbłonka w przypadku urządzeń podgrzewających tytoń i papierosów tradycyjnych może być podobne – wyjaśniała, ale równocześnie w tych pierwszych jest znacznie mniej szkodliwych substancji.
Oczywiście eksperci zgodni byli co do tego, że należy dążyć do sytuacji, w której nowe osoby nie będą uzależniały się od tytoniu, a te które już mają z tym problem porzuciły nałóg. Jednak jak wskazują badania, bardzo rzadko kończy się to sukcesem. W zaledwie kilku procentach. Ponadto farmakoterapia nie pozostaje bez wpływu na inne parametry zdrowia pacjenta. Części pacjentów się jej nie zaleca. Z kolei zakontraktowanych poradni walki z uzależnieniem od tytoniu jest w kraju tylko kilka i lekarz, mający pacjenta wymagającego pomocy, nie ma gdzie go odesłać.
Jeśli nie chcą rzucić, to co robić?
Jednym z dyskutowanych obecnie rozwiązań jest rekomendowanie pacjentom, którzy nie są w stanie odzwyczaić się od nikotyny, urządzeń podgrzewających tytoń. Ze względu na brak spalania, eliminuje się znaczącą część szkodliwych substancji. Ponadto produktów tych jest tylko kilka i podlegają one ścisłej kontroli urzędowej. Kluczowe pytanie jest jednak takie, czy będą przez pacjenta traktowane jako dodatkowe źródło nikotyny, czy całkowicie zastąpią palenie tradycyjnych papierosów.
Prof. Doboszyńska powoływała się w tym kontekście na doświadczenia Japonii, gdzie po wprowadzeniu podgrzewaczy na rynek w 2015 r., zdecydowanie spadłą sprzedaż tradycyjnych papierosów.
Miażdżyca kocha tytoń
O tym, że miażdżyca kocha tytoń mówił dr Andrzej Wojtak, chirurg naczyniowy. Zwracał uwagę, że poza nowotworami czy chorobami układu oddechowego, poważnym problemem jest uszkadzanie naczyń krwionośnych, między innymi tętnic kończyn dolnych. Powoduje to m.in. bóle nóg, a nawet może prowadzić do amputacji. Zwiększa też np. ryzyko tętniaka aorty brzusznej oraz niepowodzeń różnych operacji, w tym kardiologicznych. Doktor Wojtak mówił również o międzynarodowych rekomendacjach dotyczących zamiany tradycyjnych papierosów na produkty podgrzewające u osób, które nie są w stanie porzucić nałogu. Podobną rekomendację wydano niedawno w Polsce.
- Chirurdzy mają wiele sposobów, by nakłaniać pacjentów do rzucenia palenia. Oceniają poziom uzależnienia, ostrzegają o ryzykach zdrowotnych, ale z umawianiem kolejnych wizyt i systematycznością bywa różnie – mówił Wojtak. Przypomniał, że dostępne są różne terapie zastępcze – plastry i inne nikotynozastępcze produkty mające krótkoterminową skuteczność 50-60 proc. w rzuceniu palenia. Jednak jeśli wziąć pod uwagę wszystkich palaczy i efekty długoterminowe to tylko 2-3 proc. zaprzestaje palenia na stałe.
Z kolei przedstawiciel olsztyńskiego sanepidu Radosław Gruss ostrzegał przed e-papierosami, zwracając uwagę, że ich popularność jest bardzo duża wśród młodych osób (w wieku 15-29 lat). Część z nich myśli, że e-papierosy są zdrową alternatywą do tradycyjnych, tymczasem są one też szkodliwe. Często młode osoby same „komponują” płyny do e-papierosów, a aż 30 proc. dodaje do nich substancje psychoaktywne.
Zwrócił uwagę, że inspekcja sanitarna w miarę swoich możliwości stara się przeciwdziałać uzależnieniu od nikotyny. Jednak program dedykowany temu problemowi został zlikwidowany, a tylko część z zapisanych w nim zadań przeniesiono do Narodowego Programu Zdrowia. Sanepid nie dostaje już środków na edukację w sprawie palenia.
Dr hab. Filip Szymański z Kliniki Kardiologii WUM zwracał z kolei uwagę, że nawet w szpitalach lekarze, pielęgniarki, salowe często palą, choć dobrze znają ryzyka z tym związane. To pokazuje - jego zdaniem – jak ważne jest opracowanie strategii redukcji szkodliwości produktów tytoniowych, opartej na przebadanych przez niezależne laboratoria, alternatywnych produktach z nikotyna. - Nie reklamujemy produktu, tylko mówimy o czymś, co jest szczegółowo przebadane i może dla nałogowego palacza stanowić tymczasowa alternatywę do czasu całkowitego zerwania z nałogiem. Możemy na uniwersytetach obserwować jak te badania są prowadzone – mówił w odniesieniu do podgrzewaczy tytoniu.
AMK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!