Zawsze będziemy dbać o dobro pacjenta, dlatego protestujemy przeciwko nazywaniu nas lobbystami – mówią przedstawiciele Związku Zawodowego lekarzy i Porozumienia Rezydentów. I zapowiadają złożenie pozwu przeciwko ministerstwu.
3 lipca zaczęło obowiązywać rozporządzenie Ministra Zdrowia dotyczące limitów recept (nie więcej niż 300 recept) i przyjmowanych pacjentów (do 80 osób). Lekarze protestowali przeciwko rozporządzeniu, które zdaniem lekarzy nie miało prawa zostać wydane.
13 lipca odbyła się pikieta OZZL i Porozumienia Rezydentów pod Ministerstwem Zdrowia właśnie w sprawie wycofania limitów. Protestujący przekonywali, że ministerialne rozporządzenie utrudnia pracę lekarzom, a limit recept szybko się wyczerpuje. W związku z tym zagrożone jest bezpieczeństwo pacjentów.
–W przepisach regulujących zasady kształtowania polityki zdrowotnej nie ma zapisów, które dawałyby ministrowi zdrowia kompetencje do wprowadzania ograniczeń wystawiania recept. Decyzja ministra ingeruje w prawo wykonywania zawodu, a ponadto naraża pacjentów na ograniczenie dostępu do świadczeń zdrowotnych – to stanowisko Grażyny Cebuli-Kubat, przewodniczącej OZZL, które powtarza konsekwentnie od początku lipca.
W odpowiedzi MZ przekonywało, że wprowadzone ograniczenia się sprawdzają i żadne organizacje zajmujące się prawami pacjenta nie wyrażają wobec nich sprzeciwu. Szef resortu zdrowia zamieścił także tweet, w którym napisał, że : „widać, że ton medialnej dyskusji nt. limitów recept nadają lobbyści, bo w rzeczywistości nie ma żadnych skarg od pacjentów”. I te słowa dotknęły lekarzy”. Te słowa dotknęły lekarzy do żywego, w związku z tym 21 lipca złożyli wezwanie do Ministra Zdrowia o usunięcie obraźliwego dla nich tweeta.
Lekarze żądają również wycofania się z tych słów i wpłatę 10 tys. zł na konto jednej z organizacji zajmującej się chorobami rzadkimi. Minister twittując o proteście lekarzy pod Ministerstwem Zdrowia, w odczuciu przewodniczącej OZZL Grażyny, zachował się niegodnie, nazywając lekarzy lobbystami.
- Na profilu Ministerstwa Zdrowia pojawia się informacja, że osoby, które protestują przeciwko limitowi recept są lobbystami, czerpią zyski z takiej działalności. To pomówienie i oszczerstwa, na które się nie godzimy – powiedział na konferencji prasowej Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów.
Związek treść tweeta ocenił jako kłamliwą i obraźliwą. Minister nie zareagował, więc OZZL - jak poinformowano na konferencji prasowej - wkracza na drogę sadową. Pozew, jak zapowiedzieli przedstawiciele Związku, zostanie złożony na dniach.
"Rozumiemy, że dość emocjonalna reakcja OZZL związana jest z jednej strony z brakiem doświadczenia w komunikacji w mediach społecznościowych, a z drugiej z niewiedzy, kogo realnie dotknęły obostrzenia w wystawianiu recept przez internet. Po pierwsze więc, Twitter to miejsce, w którym pisze się maksimum treści w minimalnej formie. W tłitach znajduje się esencja przekazu, co za tym idzie nie każde zdanie to logiczne kontinuum zdania poprzedzającego" - powiedział PAP rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.
"Odnosząc to do tłita, który wzbudził nadmierną nerwowość ze strony OZZL, wskazujemy, że pierwsze zdanie jest komentarzem konsumującym komunikaty związku oraz NIL o protestach całego środowiska oraz zdjęcie z protestu, gdzie z pewnością liczba osób protestujących nie wskazywała w żaden sposób na jakąkolwiek reprezentację środowiska – co chyba każdy zauważył" - podkreślił rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. "Drugie zdanie to komentarz do tego, co jasno wynika z systemu informatycznego" - wskazał Andrusiewicz.
"Prosimy więc o stonowanie emocji i racjonalne podejście do tematu w oparciu o fakty, a nie własne domysły" - zaapelował rzecznik resortu zdrowia.
źródło: PAP
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze