Reklama

Ochrona zdrowia wymaga pakietu: nakładów i zmian w organizacji

Polityka Zdrowotna
06/09/2021 14:54

System ochrony zdrowia w Polsce wymaga pakietu: większego finansowania, ale także zmian organizacyjnych - przekonywali eksperci podczas debaty zorganizowanej w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie.

 

11 września 2021 r. na ulicach Warszawy planowany jest wielki protest pracowików ochrony zdrowia pod hasłem walki o godne warunki pracy, uczciwe wynagradzanie pracowników ochrony zdrowia, o lepsze perspektywy dla młodych kadr.

Okęgowa Izba Lekarska w Warszawie wraz z Regionem Mazowieckim OZZL w poniedziałek zorganizowała debatę ekspertów pod hasłem "Jakość w miejsce bylejakości" skoncentrowaną na wątkach ekonomicznych, dotyczącą m.in. nakładów na ochronę zdrowia, problemie kolejek, jakości opieki zdrowotnej.

Reklama

Lek. Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie ocenił, że obecnie dyskusja publiczna kręci się wokół tego, ile ma wynosić proc. PKB na ochronę zdrowia, tymczasiem brakuje wyliczeń, ile tych pieniędzy i dlaczego faktycznie będzie potrzeba. Stąd m.in. planowany protest.

Lek. Agnieszka Serwan-Hałabuz,  członek Prezydium ORL w Warszawie, przewodnicząca Regionu Mazowieckiego OZZL podkreślała, że pracownicy chcą walczyć o godność swoją i swoich pacjentów. W jej ocenie, wszystkie dotychczasowe reformy nie zajęły sie problemem kompleksowo. - Recepta, aby zmiany były dobre, to realny dialog i chęć wprowadzenia zmian wspólnie z pracownikami i ekspertami. Taki dialog chcemy rozpocząć - przekonywała.

Reklama

Z przytoczonych podczas debaty danych wynika, że według danych OECD z 2019 r. nakłady na ochronę zdrowia w Polsce wynoszą ok. 6,3 proc. PKB, a średnia dla tych krajów to 8,8 proc., zaś rekordziści przeznaczają nawet powyżej 16 proc. PKB na system ochrony zdrowia. Inne dane dot. kadry lekarskiej pokazują z kolei, że Polska jest na szarym końcu - mamy 2,4 lekarza na 1 tys. populacji, przy średniej na poziomie 3,5.

 

Dodatkowe nakłady  niezbędne

Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego,Gałązka zwracała uwagę, że pytanie czy chodzi tylko o pieniądze pojawia się od dekad. Według niej, pieniądze odgrywają istotną rolę w zabezpieczeniu efektywnego realizowania świadczeń i nie ma możliwości, aby zwiększyć efektywność systemu bez dodatkowch nakładów. - Nie można mówić jednak tylko o pieniądzach, ale trzeba mówić o tym, jak lokowane są te pieniądze - zastrzegała. Jak oceniła, np. sama ustawa o 6 proc. PKB zakładająca przyrost środków, niestety nie poprawiła naszej alokacji w statystykach. - Pomimo wzrostu w ostatnich trzech latach nie ponieśliśmy naszej pozycji na mapie OECD - stwierdziła.

Reklama

Według niej, inflacja sprawia, że więcej pieiędzy, które trafia do systemu ochrony zdrowia pozwala na zakup mniejszej liczby świadczeń dla mniejszej liczby pacjentów. - Musimy mówić o nakładach biorąc pod uwagę bardziej to, ile wydajemy na głowę mieszkańca - przekonywała M.Gałązka-Sobotka.

Także Maria Libura, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. zdrowia oceniła, że duże nakłady nie rozwiązują problemów, co pokazuje przykład Stanów Zjednoczonych, gdzie nakłady są rekordowe, tymczasem system boryka się z dużymi problemami, a dostęp do świadczeń jest ograniczony.

Reklama

 

Wzrost środków plus reformy

Prof. dr hab. n. ekon. Witold Orłowski (Uczelnia Vistula) przekonywał, że nawet przy 7 proc. PKB na zdrowie okaże się, że środki są ograniczone, dlatego główne zadanie ubezpieczyciela, to jest pewne limitowanie dostepu do tego, co jest i optymalne wykorzystanie tego co jest. - Przymus, aby wykorzystać pieniądze maksymalnie efektywnie jest ogromny - mówił. Według niego, obecnie do systemu dorzuca się pieniędze do różnych zakresów tam, gdzie pojawiają się protesty. Tymczasem "sprawność wydawania tych szczupłych środków jest krytyczny, a bez sprawnego funkcjonowania systemu będziemy w sytuacji coraz gorszej".

Reklama

Według nego "pieniądze plus reformy to pakiet". - Idealnego systemu nie ma nigdzie na świecie, ale niestety w Polsce jest jeden z najgorszych. Trzeba stworzyć system nagradzający za efektywnosć i zaspokajanie potrzeb, potrzebny jest mechanizm quazi rynkowy - przekonywał.

Jan Zygmuntowski z Akademii L.Koźmińskiego (Polska Sieć Ekonomii) podkreślał, że jakość kosztuje, więc nie możemy wydawać mniej niż średnnia OECD, która wynosi 8,8 proc.

Tymczasem Andrzej Sadowski – prezydent Centrum im. Adama Smitha, członek Rady Naukowej PZU Zdrowie S.A., przewodniczący rady Fundacji „Razem w chorobie” podawał przykład Singapuru, którzy według międzynarodowych rankingów jest krajem o najlepszych usługach medycznych, a wydatki na zdrowie wynoszą 4,4 proc. PKB. - Niekoniecznie więc procent PKB oznacza efektywność ochrony zdrowia, usług medycznych i ich jakość - stwierdził.

Reklama

Dodał, że na świecie nie istnieje taka ochrona zdrowia i usługi publiczne, w których za ograniczone pieniądze będzie nieograniczony dostęp do usług medycznych. Według niego, system w Polsce jest nie do zreformowania, ale trzeba otwarcie mówić o całkowitej zmianie tego systemu. - Mamy sytuację, gdzie Polacy mają jedną z najlepszych kadr, nakłady są nienajmniejsze - jak to wspólnie zliczymy - , co pokazuje, że system jest chory i przekłada się na nienależyty transfer usług medycznych - ocenił A. Sadowski.

 

Reklama

Odwrócić piramidę świadczeń

M.Gałązka-Sobotka porkeślała, że aby ocenić ile pieniędzy potrzebujemy w systemie, trzeba wiedzieć jakie zasoby są w nim potrzebne, jak zorganizować procesy i jaki efekt chcemy osiągnąć. - A my próbujemy odwrócić kolejność i określić ile potrzeba środków bez odniesienia do strukrury, procesu i wyniku - stwierdziła.

Zwracała uwagę, że mamy też problem w samej strukturze, bo piramida świadczeń jest odwrócona a system jest oparty na najdroższym lecznictwie szpitalnym. - Nie inwestowaliśmy w wyedukowanie pacjentów, brakuje systemowych rozwiązań w zakresie profilaktyki. Nasz system opiera się na medycynie naprawczej - przekonywała ekspertka. Jak dodała, piramida jest odwrócona, brakuje pracy zespołowej i nie wykorzystuje się wielu narzędzi, które mogłyby optymalizować procesy.

Reklama

Odniosła się też do ostatniej podwyżki minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia i jak wskazywała, zbudowlaliśmy nowe minimalne wynagrodzenia bez zbadania relacji między różnymi zawodami i grupami, co doprowadziło do spłaszczenia siatki płac i nierówoności, np. pilęgniarka z 20-letnim stażem pracy zarabia tyle, ile wchodząca do zawodu. Z kolei reakcją na to jest opór i wycofywanie się z pracy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości