Program za życiem, który miał być wsparciem rządu PiS dla kobiet w ciąży powikłanej oraz rodzin niepełnosprawnych dzieci - nie działa. Z najistotniejszych form pomocy można korzystać w niewielkim zakresie - stwierdza Najwyższa Izba Kontroli.
Jak przypomina NIK, po tym, jak w październiku 2016 r. sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy bezwzględnie zakazujący przerywania ciąży, rząd zapowiedział wprowadzenie mechanizmów wspierających rodziny, w których ma się urodzić dziecko z ciężką niepełnosprawnością. Miała to być odpowiedź na postulaty i środowisk pro-life, i opiekunów niepełnosprawnych dzieci, którzy zarzucali rządzącym, że chcąc odebrać kobietom prawo do aborcji w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu, jednocześnie pozostawiają bez wsparcia rodziny i opiekunów osób niepełnosprawnych. Ustawa „Za Życiem” została przyjęta już w listopadzie 2016 r., a w grudniu, na jej podstawie, bez konsultacji społecznych, rząd przyjął program „Za życiem”.
Program miał zapewniać wsparcie dla kobiet w ciąży powikłanej i rodzin z noworodkami, u których w okresie prenatalnym lub podczas porodu zdiagnozowano ciężkie i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą ich życiu.
Jak podkreśla NIK, od stycznia 2017 r. do czerwca 2020 r. z najistotniejszych form pomocy przeznaczonych dla tej szczególnej grupy, można było korzystać w niewielkim zakresie.
Izba wskazuje m.in., że żadna instytucja nie ma pełnych danych o liczbie i miejscu zamieszkania osób uprawnionych do pomocy w ramach programu.
Ponadto zamiast planowanych 30, do czasu zakończenia kontroli funkcjonowało w całym kraju zaledwie 6 wyspecjalizowanych ośrodków, które mogły roztaczać skoordynowaną opiekę neonatologiczno-pediatryczną nad dziećmi z najcięższymi schorzeniami powstałymi w prenatalnym okresie rozwoju lub w czasie porodu. Z kolei w czterech z 16 województw nie można było korzystać ze świadczeń opieki paliatywnej i hospicyjnej.
Nie funkcjonowali także tak jak zakładano asystenci rodziny – koordynatorzy pomocy. Planowane zmiany miały iść w kierunku zwiększenia ich liczby, poszerzenia zakresu działania i upowszechnienia oferowanych przez nich usług. Tymczasem z powodu zmniejszenia finansowania ich wynagrodzeń, zmiany nie zaszły. W latach 2017-2020 ministerstwo rodziny przekazało na ten cel jednostkom samorządu terytorialnego ponad 100 mln zł mniej, niż zakładał program. Kontrola NIK pokazała też, ze zainteresowanie pomocą asystentów ze strony rodzin jest znikome.
Brak bazy danych i informacji
Do czasu zakończenia kontroli NIK, Kancelaria premiera nie uruchomiła bazy danych i portalu z informacjami o formach wsparcia dla osób niepełnosprawnych, ich rodzin i opiekunów. Brak tych informacji - jak podkreśla NIK - wpłynał niewątpliwie na niewielkie zainteresowania niektórymi formami pomocy. Poprzestano jedynie na wydaniu cyfrowego informatora o uprawnieniach przysługujących na podstawie ustawy o wsparciu.
Z kolei ministerstwo edukacji nie utworzyło Krajowego Ośrodka Koordynacyjno-Rehabilitacyjnego, tłumacząc, że zapisy programu wykraczają w tym względzie poza ustawę oświatową, w której nie przewidziano takiej odrębnej jednostki. Tu jednak zdaniem NIK, organizowanie nowej placówki wcale nie jest konieczne, a nadzór i koordynację nad powiatowymi ośrodkami koordynacyjno-rehabilitacyjno-opiekuńczymi może przejąć np. wyznaczony w resorcie wydział lub osoba.
W zakresie tzw. zaopatrzenia zdrowotnego w pełni udało się zrealizować tylko jeden cel programu „Za życiem”. Już w 2018 r. utworzono 13 banków mleka kobiecego, z których w 2020 r. skorzystało ponad 4 tysiące dzieci, podczas gdy trzy lata wcześniej zaledwie 46.
W dużym stopniu zapewniono także dostępność diagnostyki i terapii prenatalnej kobietom w ciąży ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia wad wrodzonych dziecka, choć badania te były już dostępne, zanim uruchomiono program „Za życiem”.
Niewielkie zainteresowanie, bo brak informacji
Według NIK, głównym powodem tego, że w badanym okresie program nie działał zgodnie z założeniami, było niewywiązywanie się z obowiązków jego koordynowania i monitorowania lub nierzetelne ich wypełnianie przez kolejnych ministrów do spraw rodziny i polityki społecznej, zdrowia, a także wojewodów.
"W efekcie przesyłane premierowi sprawozdania z realizacji programu za lata 2017-2019 były niekompletne i nierzetelne; na ich podstawie nie można było ocenić tego, co udało się zrobić, a czego nie i z jakiej przyczyny. Dokumenty nie zawierały także informacji o barierach, jakie napotkano w realizacji zadań i propozycji zmian umożliwiających osiągnięcie zakładanych celów programu" - pisze NIK.
Tymczasem - jak przypomina Izba - od 22 października 2020 r. program „Za życiem” ma do spełnienia jeszcze większą rolę ze względu na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, którego efektem jest zakaz przerywania ciąży ze względu na ciężkie uszkodzenia lub nieuleczalną chorobę płodu.
Jak ocenia Izba, niemal wszystkie formy pomocy w ramach programu zaplanowano bez rzetelnego rozpoznania rzeczywistych potrzeb grup, które miały z nich korzystać, a znaczną część kosztów związanych z realizacją działań na rzecz rodziny przerzucono na samorządy, które nie były w stanie udźwignąć takiego ciężaru.
Źródło: NIK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!