Reklama

Niewidzialne koszty chorób przewlekłych: dlaczego zdrowie Polaków nie jest sprawą jednego resortu

Zdrowie Polaków nie jest problemem jednego resortu, bo choroby przewlekłe i uzależnienia wystawiają rachunek całemu państwu: w kosztach leczenia, w absencji i spadającej produktywności, w opiece rodzinnej „po godzinach”. Debata podczas Medycznej Racji Stanu „Liczymy się z naszym zdrowiem” pokazała, że bez realnej profilaktyki i ciągłości skutecznego leczenia to właśnie te „niewidzialne koszty” będą najszybciej wysysać pieniądze z systemu i energię z rynku pracy.

Zdrowie jako rachunek społeczny i ekonomiczny

W rozmowie o zdrowiu najłatwiej policzyć to, co widać wprost: refundacje, wyceny, kontrakty i kolejki. Dużo trudniej uchwycić koszty rozproszone, pochowane między POZ, specjalistami, opieką społeczną i rynkiem pracy, a właśnie one rosną najszybciej. O tym w swoim wystąpieniu przypominał Adam Jarubas, przewodniczący Stałej Komisji Zdrowia Publicznego w Parlamencie Europejskim.

Wskazywał, że kryzys demograficzny i starzenie społeczeństw wymuszają konieczność wprowadzenia rozwiązań systemowych. Podkreślał rolę programów wspierających rodzicielstwo, w tym in vitro i zachowanie płodności po leczeniu onkologicznym. Zwracał uwagę na rosnący ciężar zdrowia metabolicznego i uzależnień jako problemów zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych. Akcentował znaczenie zdrowia psychicznego i chorób sercowo-naczyniowych jako obszarów wymagających strategii i danych. Wreszcie wskazywał na rosnące znaczenie chorób mózgu, w tym chorób neurodegeneracyjnych i migreny, gdzie kluczowe są szybka interwencja i odciążenie rodzin w opiece. 

Reklama

Choroby przewlekłe nie kończą się na diagnozie. Przenoszą ciężar na rodzinę i opiekę „po godzinach”, wypychając z aktywności zawodowej, a w tle uruchamiają efekt domina w demografii. Dlatego, jak podkreślał Jarubas

Szybka interwencja i zapobieganie nawrotom chorób to nie tylko kwestia empatii, ale i ekonomii uzasadniającej rozwiązania systemowe.

Opieka „po godzinach” i utracona aktywność zawodowa

Państwo najczęściej zaczyna liczyć koszty dopiero wtedy, gdy choroba kończy się zwolnieniem, rentą albo trwałą niezdolnością do pracy. Wcześniej rachunek rośnie w ciszy: w domu, w rodzinie, w obowiązkach przejętych przez bliskich, którzy nagle stają się opiekunami bez etatu i bez systemowego wsparcia.

Reklama

Adam Jarubas wiązał ten mechanizm wprost z rynkiem pracy i kryzysem demograficznym, pokazując, że skutki choroby wykraczają daleko poza same świadczenia medyczne. Jego zdaniem bez rozwiązań odciążających rodziny tracimy podwójnie: zdrowie chorego i aktywność zawodową tych, którzy go wspierają. Dlatego ostrzegał: 

Bez odciążenia w funkcjach opiekuńczych rodzin pacjentów tracić będziemy tak cenne w kryzysie demograficznym kapitał ich aktywności zawodowej.

Choroby cywilizacyjne: niewidzialne koszty chorób przewlekłych

Otyłość nie jest już problemem jednostek, tylko szerszym wyzwaniem dla systemu i rynku pracy. W Polsce 65,6 proc. obywateli ma nadwagę, a 29,8 proc. choruje na otyłość. Przy BMI powyżej 40 kg/m² ryzyko śmierci wzrasta aż 4-krotnie. W 2019 roku choroba otyłościowa była piątą najczęstszą przyczyną zgonów na świecie, odpowiadając za ponad 5 milionów zgonów. W Polsce otyłość jest czwartą przyczyną zgonów, odpowiadając w 2019 roku za 57 tys. zgonów.

Reklama

Ale ten rachunek nie kończy się na statystykach zgonów. Otyłość uderza w produktywność: absencją, spadkiem efektywności, przerwanymi karierami i powrotami do pracy, które się odwlekają albo nie wydarzą się wcale. I właśnie dlatego, jak mówiła Małgorzata Niemczyk, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. zdrowego stylu życia oraz przeciwdziałania nadwadze i otyłości, same rosnące nakłady nie wystarczą, jeśli nie idą za nimi realne działania profilaktyczne: 

Kiedy zostałam posłanką w 2011 roku, budżet Ministerstwa Sportu wynosił powyżej 500 milionów zł. Dzisiaj to jest już bardziej 6,5 miliarda złotych, ale my niestety nie nadążamy i jesteśmy bardzo daleko za państwami Unii Europejskiej. (…) Jeżeli chcemy wdrożyć skutecznie profilaktykę pierwotną, to musimy się nad tym pochylić.

Reklama

Wniosek jest prosty: otyłość to choroba przewlekła w skali populacyjnej, a więc i odpowiedź musi być systemowa, bo inaczej niewidzialne koszty dalej będą rosnąć szybciej niż świadczenia.

Migrena przewlekła: choroba neurologiczna, która wyłącza z życia

Przewlekła migrena przytaczana była w dyskusji jako przykład choroby, którą wciąż zbyt łatwo sprowadzamy do zwykłego bólu głowy, choć jej konsekwencje są klinicznie i społecznie poważne. Prof. Marta Waliszewska-Prosół, neurolog z Uniwersyteckiego Centrum Neurologii i Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, podkreślała, że migrena wymaga traktowania jak każda inna choroba układu nerwowego: 

Reklama

Migrena jest chorobą neurologiczną i chciałabym, żebyśmy zapamiętali to, że pomimo społecznej stygmatyzacji migreny jako bólu głowy, nie choroby, a dolegliwości pani z wyższych sfer jest to choroba neurologiczna. Jak każda inna choroba neurologiczna: jak padaczka, jak stwardnienie rozsiane, jak choroba Parkinsona

Profesor wskazała migrenę jako modelowy przykład niewidzialnych kosztów choroby przewlekłej. Bo migrena to nie tylko ból, ale też utrata produktywności i rosnące obciążenie systemu. Podkreśla skalę zjawiska. W Polsce to ok. 6 mln chorych, a ok. 0,5 mln to pacjenci z migreną przewlekłą. Zwraca uwagę na nadużywanie leków przeciwbólowych i wynikające z tego powikłania, które przenoszą ciężar na POZ i psychiatrię.

Reklama

Zdrowie poza resortem zdrowia

Temat niewidzialnych kosztów prowadzi do wniosku, którego nie da się zamknąć w jednej decyzji refundacyjnej ani w jednym programie. Jeśli choroby przewlekłe i uzależnienia mają przestać drenować rynek pracy i budżet, państwo musi działać szerzej: przez edukację, organizację świadczeń, wsparcie społeczne i konsekwentną profilaktykę, która zaczyna się wcześniej niż w gabinecie, a utrzymanie efektu leczenia kończy się później niż na recepcie. Najszybciej rosną właśnie te koszty, które powstają między instytucjami, gdy system działa odcinkami: diagnozuje i leczy, ale nie zapewnia ciągłości, nie buduje nawyków i nie tworzy warunków, by choroba nie wracała w postaci kolejnych powikłań.

Zdrowie publiczne powinno być istotą działań nie tylko resortu zdrowia i nie być wyłącznie celem medycznym, ale też celem państwowym. W chorobach przewlekłych najdroższe są nie pojedyncze świadczenia, tylko brak konsekwencji: późne interwencje, przerwane terapie, brak koordynacji, brak wsparcia dla opiekunów. To wytwarza koszty, których nie widać w jednym miejscu, ale które ostatecznie obciążają wszystkich: pacjentów, pracodawców, rodziny i budżet publiczny. Debata „Liczymy się z naszym zdrowiem” przypomniała, że państwo nie musi wybierać między zdrowiem a gospodarką. Musi wybrać politykę zdrowotną, która rozumie rachunek społeczny.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: materiały prasowe/DD Aktualizacja: 19/12/2025 12:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości