Reklama

Bezprawne wykorzystanie wizerunku lekarzy do reklam: jak chronić swoje prawa?

Polityka Zdrowotna
15/09/2023 06:40

Przepis jest prosty: zdjęcie przedstawiające popularnego lekarza, do tego chwytliwe hasła o skuteczności leku czy suplementu oraz zapewnienia, że to jedyny w swoim rodzaju preparat stanowiący przełom w medycynie. Tak w telegraficznym skrócie wygląda mechanizm, w który zostają wplątani kolejni znani medycy. Poszkodowanymi stają się pacjenci wierzący w internetowe obietnice i często wydający krocie na produkty, których popularni specjaliści wcale nie rekomendują.

„Właśnie otrzymałem wiadomość o bezprawnym wykorzystaniu mojego wizerunku do reklamy jakiegoś „specyfiku na stawy”. Ofiarami tego typu nieczystych praktyk było już wiele osób publicznych, teraz padło na mnie. Nigdy nie reklamowałem, nie reklamuję, ani nie będę reklamować żadnych produktów” – napisał na swoim oficjalnym facebookowym profilu doktor Bartosz Fiałek.

Znany z medialnej aktywności medyk zauważył również, że nie tylko użyto zdjęcia bez jego zgody, ale również napisano na nowo jego życiorys. „Zobaczcie, jaka ściema: urodziłem się w 1988 roku, ale według tekstu już w 1959 byłem czynny zawodowo” – dodał. Na oświadczenie lekarza szybko zareagowali internauci, wśród nich również znany z działalności edukacyjnej w sieci Doktor Michał: „zgłoś to do prokuratury, moim wizerunkiem "reklamowano" fałszywe certyfikaty na covid. Oczywiście sprawców "nie wykryto" – napisał.

Reklama

Wcześniej ofiarami podobnych działań stali się znani i cenieni przez pacjentów specjaliści: prof. Andrzej Bochenek, prof. Adam Torbicki, prof. Michał Zembala i prof. Wiesław Jędrzejczak. „Żadnych leków, ani tych sprzedawanych w aptekach, ani tych sprzedawanych w internecie nigdy nie reklamowałem i przestrzegam przed kupowaniem takich leków reklamowanych moim nazwiskiem” – oświadczył w specjalnym nagraniu wybitny kardiochirurg. Przeraził się, gdy w gabinecie pacjent opowiedział mu o tym, że zakupił rzekomo polecany preparat.

Znany kardiolog, profesor Adam Torbicki, którego wizerunek również został bezprawnie wykorzystany w sieci, sprawę skierował do prokuratury, ale została ona umorzona. Specjalista nie krył oburzenia z powodu tej decyzji.

Reklama

Czy faktycznie znani lekarze w starciu z osobami wykorzystującymi ich wizerunek do własnych celów pozostają na straconej pozycji? Niekoniecznie – odpowiada Marta Trzęsimiech – Kocur, adwokatka.

Jej zdaniem dobrze przygotowane oświadczenie, które znany lekarz w odpowiednim momencie opublikuje w mediach społecznościowych to właściwy kierunek działania. Lekarze, którzy są popularni w mediach powinni też w takich wypadkach z tych zasięgów skorzystać informując opinię publiczną o tym, że udzielali zgody wykorzystywanie ich zdjęcia oraz osiągnięć zawodowych w reklamach. Kolejny krok to pozew do sądu związany z naruszeniem dóbr osobistych.

Reklama

Można dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia oraz przeprosin – tłumaczy prawniczka. Trzeba pamiętać, że kradzież tożsamości jest przestępstwem i takie zdarzenie zgłaszamy do prokuratury. Oczywiście należy liczyć się z tym, że kwestie prawne będą trwały miesiącami albo nawet latami, ale na pewno nie warto rezygnować – podsumowuje ekspertka.

Proceder jest nam znany, jego ofiarą padł nawet były prezes NIL więc doskonale wiemy, że takie treści pojawiają się w przestrzeni publicznej i najczęściej jest to scam czyli rodzaj internetowego oszustwa. Jeśli konkretny specjalista zwróci się w tej materii o pomoc do samorządu lekarskiego to na pewno ją otrzyma  – zapewnia Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Reklama

Lepiej zapobiegać niż leczyć. Tę zasadę powinni stosować również przedstawiciele środowiska medycznego, którzy są aktywni w social mediach i często wypowiadają się publicznie. Kompleksowe monitorowanie przekazów z udziałem danego specjalisty pozwoli na szybką reakcję w obliczu prób oszustwa, kradzieży tożsamości, podszywania się pod znanego lekarza i wprowadzania pacjentów w błąd – podkreśla dr Emilia Zakrzewska, ekspertka w zakresie public relations i zarządzania kryzysowego z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jak dodaje, szkodliwość wizerunkowa działań polegających na wykorzystaniu nazwiska znanego lekarza do promowania różnych środków czy suplementów jest bardzo wysoka.

Na pewno potrzebna jest kampania społeczna i nabywanie przez nasze społeczeństwo umiejętności „wychwytywania” takich szkodliwych przekazów i krytycznego spojrzenia na produkty oferowane w internecie. Wirtualna rzeczywistość ma wiele zalet, ale ma też ciemną stronę, o której osoby znane powinny szczególnie pamiętać – podsumowuje dr Zakrzewska.

Reklama

Autorka: Anna Ginał

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości