Reklama

Na razie nic nie wyjdzie z obietnicy zmniejszenia kolejek do specjalistów

Polityka Zdrowotna
11/04/2022 11:53

Na skutek podwyższenia składki zdrowotnej do NFZ trafiło więcej pieniędzy, 2 mld zł z tej kwoty zostanie przekazane w roku 2022 na ambulatoryjne świadczenia specjalistyczne. Jednak raczej nie wpłynie to na skrócenie kolejek do specjalistów, ponieważ pieniądze skonsumują podwyżki dla lekarzy, a na zatrudnienie nowych pracowników nie ma szans. 

W Narodowym Funduszu Zdrowia już widać efekt tzw. Polskiego Ładu. Wiadomo, że w tym roku konto Funduszu zasili dodatkowe 9 mld zł. Na tę kwotę składa się 7 mld zł będące skutkiem między innymi podniesienia składki zdrowotnej dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, oraz 2 mld zł wynikające z osiągniętych w 2021 roku wskaźników makroekonomicznych, na których bazuje plan finansowy. Pieniądze te przeznaczone zostaną na świadczenia zdrowotne - 5 mld zł trafi do szpitali, a 2 mld zł - do placówek oferujących ambulatoryjną opiekę specjalistyczną (AOS).

Przedstawiciele NFZ i resortu zdrowia zapewniają, że dzięki temu poprawi się dostęp do lekarzy specjalistów, a kolejki zmniejszą się. W lipcu ubiegłego roku rząd zniósł limity na konsultacje specjalistyczne i lekarze mogą przyjmować pacjentów, teoretycznie, bez ograniczeń. Szkopuł jednak w tym, że kolejki wcale nie zmalały przez ostatnie miesiące, bo chętnych do dłuższych godzin pracy w poradniach przyszpitalnych lub w przychodniach po prostu brak.

Reklama

 Brakuje specjalistów

-Ciężko na razie przewidywać jak to będzie. Musimy poczekać aż pieniądze wpłyną. Problem jednak polega na tym, że na razie nie mam skąd tych specjalistów do poradni brać. Cóż z tego, że możemy przyjmować bez limitów a NFZ za to płaci? – wskazuje Dorota Gołąb- Bełtowicz, dyrektor ds. finansowych Szpitala im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. 

Podaje przykład endokrynologa, do którego kolejki są kilkumiesięczne

- W prywatnym gabinecie, na przykład w firmie oferującej abonamenty, lekarz otrzymuje za jedną poradę 120 zł. Jeżeli jest w stanie przyjąć 3 pacjentów w ciągu godziny, stawka za godzinę wynosi wówczas 360 zł. Ja nie jestem w stanie konkurować z takimi stawkami. Nawet jeśli województwie małopolskim wycena AOS zwiększy się łącznie w ty roku o 36 procent - dodaje dyrektor Gołąb-Bełtowicz. 

Reklama

Wskaźnik inflacji

Wyceny w poradniach mają być zmienione, tak samo jak w szpitalach, między innymi o wskaźnik inflacji (4,5 procent). Jak wskazywał Bernard Waśko, zastępca prezesa NFZ ds. finansowych podczas sejmowej Komisji Zdrowia 23 marca 2022, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, dokonały nowego oszacowania kosztów świadczeń w placówkach medycznych. 

Nie wiadomo jednak czy te 4,5 procent wystarczy. Szpitale publiczne i ich poradnie przyszpitalne, nie są konkurencyjne w stosunku do stawek na rynku prywatnym. A jeśli chcą pozostać w sieci szpitali, muszą mieć taki profil poradni, jakie posiadają oddziały. Lekarze pracujący na oddziale zazwyczaj łączą, w ramach etatu pracę z poradnią. Czyli jednego dnia są na oddziale a drugiego przyjmują np. w ambulatorium. Jednak coraz więcej medyków prowadzi działalności gospodarcze, pracuje na umowach zlecenie i podpisuje ze szpitalem umowę cywilno-prawną, wówczas normy kodeksu pracy nie obowiązują. Wobec tego stawka za godzinę pracy może być inaczej w tej umowie wyceniona dla oddziału a inaczej dla poradni. 

Reklama

Lekarze, zwłaszcza młodzi mówią nieoficjalnie, że wycena pracy lekarza w poradni, to „kryminał”, gdyż wynosi około 50 zł.

-Wyceny porad w poradniach są niskie. Większość poradni, w tym endokrynologiczna, diabetologiczna, są nierentowne. Prywatne jednostki podkupują nam z nich specjalistów. Zakładam, że nawet jeśli przyjdzie na konto szpitala więcej pieniędzy na AOS trzeba będzie to w pierwszej kolejności przeznaczyć na podwyżki pensji dla specjalistów już w nich pracujących. Ale zanim zwiększy się dostępność, zanim znajdę kolejnych lekarzy, upłynie dużo czasu- wskazuje Dorota Gałczyńska- Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie. 

Reklama

Szpital powinien być ostatecznością

Doinwestowanie ambulatoriów i przeniesienie ciężaru leczenia do poradni, to krok w dobrym kierunku. Tak robi się w innych krajach europejskich, bo leczenie szpitalne jest kosztowne dla systemu, tylko na efekty tego być może trzeba będzie długo poczekać.

-Do szpitala powinny trafiać najtrudniejsze przypadki. Niestety nie zawsze tak jest bo gdy pacjenci nie mogą dostać się do lekarza rodzinnego, udają się na SOR a stamtąd czasem trafiają na oddziały. W efekcie mamy całe spektrum przypadków, z których część mogłaby być leczona właśnie w ambulatoriach. Te lżejsze przypadki zabierają nam czas, który powinien być przeznaczony na ratowanie życia i zdrowia- wskazuje Dorota Gałczyńska- Zych.

Reklama

Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego wskazuje, że trend odchodzenia lekarzy z ambulatoriów do prywatnych firm i gabinetów zostanie zahamowany, jeśli wynagrodzenia lekarzy w systemie zostaną faktycznie podniesione, bo jest jeden czynnik zniechęcający medyków do pracy w prywatnej jednostce

– Trzeba być miły, bardzo miłym dla pacjenta, który dużo wymaga, a jakość świadczonych usług i ocena zadowolenia pacjenta jest sprawdzana- wskazuje Jerzy Gryglewicz.

Problem polega na tym, że ceny za porady specjalisty w prywatnym gabinecie mogą rosnąc w nieskończoność i dyrektorom szpitali trudno będzie im dorównać. Sami przyznają nieoficjalnie, że w Polsce wielu lekarzy zarabia już na poziomie stawek w placówkach medycznych Europy Zachodniej. 

Reklama

 

Polecamy także

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości