W pięciu receptomatach, które wystawiały najwięcej recept, średnia na lekarza spadła z blisko 12 tys. do 4 tys. recept miesięcznie - poinformowało w środę Ministerstwo Zdrowia.
Resort we wpisie na Twitterze zaznaczył, że
„nie odnotowujemy dziś zbliżania się do limitów w POZ i AOS, czy szpitalach”.
Minister zdrowia poinformował 30 czerwca, że podpisał doniesienie do prokuratury w sprawie 10 lekarzy, którzy dopuścili się co najmniej pięciu przestępstw w związku z wystawieniem e-recept. Jak tłumaczył minister, w ciągu roku wystawili od 100 do 400 tys. recept. Zatem dziennie wystawiali oni od blisko trzystu do ponad tysiąca recept. Przestępstwa, o których wspomniano w doniesieniu, to fałszerstwo intelektualne, czyli poświadczenie nieprawdy w związku z niewykonanym badaniem, oszustwa – część tych recept jest refundowana, sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia publicznego na masową skalę, narażenie na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia i ułatwienie dostępu do środków odurzających – wyjaśniał szef resortu zdrowia.
Kolejnym krokiem było obowiązujące od 3 lipca rozporządzenie MZ, w którym mowa, że lekarz w ciągu 10 godzin pracy może przyjąć do 80 pacjentów, którym przepisze receptę, a liczba przepisanych recept w dziesięciogodzinnym cyklu pracy nie może przekroczyć 300. Limity – jak uzasadnia MZ – wprowadzono, by zapobiegać nadużyciom.
Z wprowadzonymi limitami nie zgadza się Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. Od chwili wprowadzenia limitów protestuje. W odpowiedzi na sprzeciw środowiska lekarskiego MZ napisało, że zmiany dotknęły wyłącznie określonej grupy, która czerpie zyski z wypisywania recept i to właśnie ta grupa protestuje. Adam Niedzielski napisał
„widać, że ton medialnej dyskusji nt. limitów recept nadają lobbyści, bo w rzeczywistości nie ma żadnych skarg od pacjentów”
Po tych słowach OZZL wezwało ministerstwo do przeprosin i wycofania się z tych twierdzeń.
„Nie zgadzamy się na godzenie w dobre imię członków Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, którzy protestując ws. limitów recept pod budynkiem Ministerstwa Zdrowia wyrażali sprzeciw przeciwko ww. rozwiązaniu, które w naszym przekonaniu prowadzi do ograniczenia pacjentom dostępu do gwarantowanych świadczeń zdrowotnych” – napisał OZZL na Twitterze.
Reklama
Ministerstwo ze swoich słów się nie wycofało, w związku z tym OZZL kieruje sprawę do sądu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze