W Polsce odnotowano drugi przypadek zakażenia brytyjską mutacja koronawirusa - poinformował w środę minister zdrowia Adam Niedzielski. Chodzi o nauczycielkę z Wrocławia.
Jak wyjaśniał A. Niedzielski podczas konferencji prasowej, we wtorek otrzymał informację o drugiej osobie zakażonej w Polsce brytyjską mutacją koronawirusa. Przypadek ten został wykryty podczas ogólnopolskich testów prowadzonych wśród nauczycieli w pierwszej połowie stycznia związanych z powrotem najmłodszych dzieci do stacjonarnej nauki w szkołach. Jest to nauczycielka z Wrocławia.
Dodał, że zakażona nie podróżowała zagranicę i nie miała kontaktu z osobami podróżującymi do Wielkiej Brytanii i podkreślił, że świadczy to o tym, że tym, że ten wirus jest obecny.
W ubiegłym tygodniu minister informował o pierwszym takim zdiagnozowanym przypadku w Polsce. Dotyczyło to osoby z woj. małopolskiego, która przyjechała na święta z Wielkiej Brytanii.
Przypomnijmy, że w Polsce ruszyły badania w kierunku mutacji wirusa
Sytuacja epidemiologiczna
Minister mówił też o aktualnej sytuacji epidemiologicznej wskazując, że dzisiejszy wynik na poziomie 6,6 tys. przypadków to w ujęciu tygodniowym nadal malejąca liczba przypadków. Jak ocenił, ta dynamika jest ostatnio na bardzo stabilnym poziomie. Jako mniej stabilną określił dynamikę dotyczącą liczby zgonów.
- Sytuacja międzynarodowa nie wygląda tak dobrze jak w Polsce. Mamy informacje o tym, co się dzieje w Hiszpanii, która jest porównywalnym krajem i dzienne zakażenia są tam na poziomie 40 tys. przypadków - mówił podając też przykład Wielkiej Brytanii czy Francji. - Trzeba więc brać pod uwagę ryzyko związane z otoczeniem i ryzyko związane z brytyjską mutacją wirusa - zaznaczył wskazując, że dyskusja dotycząca dalszych obostrzeń w Polsce nadal trwa, a decyzje zostaną ogłoszone po tej dyskusji.
Odniósł się również do ewentualnego dalszego otwierania szkół i jak podkreślał, w drugim tygodniu lutego powtórzone zostaną badania przesiewowe nauczycieli, po których będą podejmowane dalsze decyzje.
Szczepienia w Polsce
Szef resortu zdrowia mówił również o liczbie kupionych szczepionek odnosząc się do informacji, że opozycja chce w tej sprawie powołania komisji śledczej.
- Wczoraj i dziś odbywa się pewien festiwal można powiedzieć obłudy, który dotyczy tego zagadnienia, że państwo polskie nie kupiło 15 czy 16 mln szczepionek - ocenił A. Niedzielski. Jak mówił, już po raz kolejny tłumaczy, że "kupiliśmy i zabezpieczyliśmy szczepionki na poziomie mniej więcej 85 mln dawek dające możliwość zaszczepienia ponad 50 mln ludzi, a więc więcej niż wynosi dorosła populacja Polaków. Dodał, że jedna z zakontraktowanych szczepionek jest jednodawkowa, stąd liczba osób możliwa do zaszczepienia jest większa niż połowa zakontrakraktowanych dawek.
- Te szczepionki, które rzeczywiście nie zostały przez nas wzięte pod uwagę, nie zostały wzięte pod uwagę ze względu na to, że deklaracja ich dostawy dotyczyła IV kwartału 2021 bądź początku roku 2022. Analizując różne oferty nasz poziom zabezpieczenia uznaliśmy, że to kupowanie na przełom roku kolejnych dawek, wychodzących już poza zabezpieczenie całej populacji dorosłych, ale nie tylko, jest po prostu nieracjonalne - wyjaśniał.
- Ta sytuacja też dobrze pokazuje, jak interpretowane są różne ruchy, które teraz są interpretowane, że nie kupiono Pfizera, a za chwilę będzie dyskusja, że kupiono za dużo szczepionki. Uczulam, aby zwracać uwagę jak bardzo te sytuacje są interpretowane na różny sposób ze względu na sytuację polityczną czy komentarz polityczny jaki pojawia się w przestrzeni publicznej - mówił.
Jak zapewniał, "niezależnie od tego, że rzeczywiście zrezygnowaliśmy z tych 15 mln dawek, które miały być pod koniec roku, to kupiliśmy w przypadku Pfizera prawie 24 mln dawek, które są w tym roku i to one są tym naddatkiem, który w umowie sobie zarezerwowaliśmy".
- Czyli kupujemy to, co jest z naszego punktu widzenia optymalne i atrakcyjne ze względu na przeprowadzenie szczepień - zaznaczył A. Niedzielski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!