- Poruszamy się w scenariuszu między wykladniczym wzrostem liczby zachorowań, który powoduje systematyczne podwajanie w jakiejś perspektywie tygodnia czy dwóch liczby zachorowań, a scenariuszem liniowym, który nadal generuje wzrost, ale stosunkowo mniejszy - ocenił minister zdrowia Adam Niedzielski w czwartek. Dodał, że są pewne sygnały o zwalnianiu tempa przyrostu nowych zachorowań, jednak wymagają potwierdzenia w kolejnych dniach.
Niebezpieczne podwajanie
- Przewidywania mamy takie, ze poruszamy się w scenariuszu między wykładniczym wzrostem liczby zachorowań, który powoduje to systematyczne podwajanie w jakiejś perspektywie tygodnia czy dwóch liczby zachorowań, a scenariuszem liniowym, który nadal generuje wzrost, ale oczywiście wzrost który jest stosunkowo mniejszy. Ostatnie dwa dni są bliżej tego charakteru wykładniczego, ale z kolei poprzednie trzy, cztery dni, czyli mówię o weekendzie z poprzedniego tygodnia, to były dni, gdy byliśmy bliżej tego wzrostu liniowego - mówił minister w czwartek podczas konferencji w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym odnosząc się do pytania o przewidywania co do liczby zachorowań.
- Obserwujemy jednocześnie liczbę zleceń na testy w kierunku koronawirusa, jakie wystawiają lekarze w podstawowej opiece zdrowotnej. W ten poniedziałek mieliśmy 73 tys. zleceń od lekarzy rodzinnych. Dzisiejsza dana to 40 tys. Ja traktuję zawsze tę informację jako taki sygnalny wskaźnik, co będzie się działo potem z liczbą zachorowań. No i to jest oczywiście pewien sygnał, ale aby stało się to tendencją musimy mieć potwierdzenie w kolejnych dniach - zaznaczył.
- Także mamy przyrost między scenariuszem wykładniczym a liniowym, ale są pewne sygnały, które mówią o potencjale zwolnienia, ale jeszcze nie stabilizacji - dodał minister.
Pierwsze objawy
Niedzielski podkreślał też, że powinniśmy zachowywać się odpowiedzialnie, również w tym sensie, że jeżeli mamy katar, jeżeli mamy jakieś objawy i je już widzimy, to zgłaszajmy to do lekarza rodzinnego. - Nie podejmujmy takich decyzji, jakie być może podejmowaliśmy jeszcze rok temu, ze pójdę do pracy, przechodzę ten katar, wyślę dziecko z klas 1-3 (do szkoły - przyp. red.). Nie lekceważmy tych objawów i reagujmy od razu - wskazywał. - Zgłaszajmy się do lekarza rodzinnego. To on jest podstawą systemu - dodał.
Minister wskazywał też, że jesteśmy w takim momencie epidemii, że szpital tymczasowy to już nie jest opcja rezerwowa, ale realna pomoc, realne narzędzie rozwiązywania problemu, który będziemy mieli w perspektywie tygodnia bądź dwóch.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!