Dane o 12 tys. nowych zachorowań oraz wykonaniu ponad 40 tys. testów jest świadectwem tego, że epidemia nie osłabła, a wręcz trochę po świętach przybrała na sile - ocenił w czwartek rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz przypominając, że wczoraj było to 14 tys. nowych zachorowań.
Dziś za wcześniej jest, aby mówić co będzie po feriach. Mamy jeszcze przed sobą kilka dni na odnotowanie wyników poświątecznych i posylwestrowych i wówczas będziemy wiedzieli na jakim poziomie epidemii stoimy i czy rzeczywiście możliwość uruchomienia edukacji (w trybie stacjonarnym po 17 stycznia - przyp. red.)w klasach I-III będzie możliwa.
Jak poinformował, sanepid zebrał już dane wszystkich chętnych do przetestowania się nauczycieli oraz personelu administracyjnego szkół podstawowych. - Na dziś to jest 65 tys. osób, których listy zostały zgłoszone do powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych - podał. Nauczyciele mają być testowani w przyszłym tygodniu przed "możliwym uruchomieniem szkół po feriach". Decyzja o ewentualnym uruchomieniu szkół ma zapaść w przyszłym tygodniu, gdy będą znane już wyniki ponoworoczne i posylwestrowe.
- Te wyniki 12,14 tys. to sygnał dla społeczeństwa, że nadal musimy dbać o dystans, higienę, maseczki i dezynfekcję rąk - przekonywał W. Andrusiewicz. Zwracał uwagę, że patrząc na doświadczenia innych krajów, istnieje nadal poważna obawa ponownego wzrostu i III fali epidemii, a wówczas skala wzrostu może być dużo większa, ponieważ startowalibyśmy z wyższego poziomu zachorowań.
Ile osób zaszczepionych?
Jednocześnie podkreślił, że pozytywną informacją jest to, że jest już 160 tys. osób zaszczepionych. Zastrzegł, że wczoraj nie było ich tak dużo, bo było święto. - W tej chwili do szpitali węzłowych zostało rozdysponowanych 204 tys. dawek szczepionki, które są na bieżąco wykorzystywane do szczepień.
Kiedy decyzja EMA ws. 6 a nie 5 dawek z jednej fiolki?
- Dziś może zapaść decyzja Europejskiej Agencji Leków (EMA) ws. pobierania 6 zamiast 5 dawek szczepionki z jednej ampułki szczepionki firmy Pfizer - zapowiedział W. Andrusiewicz. Dodał, że wstępna decyzja EMY już jest, a toczą się ustalenia z producentem co do instrukcji dołączonej do szczepionek.
Szczepionka firmy Moderna dopuszczona do obrotu w UE
Wczoraj EMA podjęła decyzję o zaakceptowaniu szczepionki firmy Moderna, a Komisja Europejska dopuściła ją do obrotu na terenie UE. - Przy tej szczepionce nie ma żadnej różnicy; poziom skuteczności tych szczepionek jest zbliżony, praktycznie identyczny, to jest 94 proc. skuteczności szczepionki Moderna i 95 proc. skuteczności szczepionki Pfizer-BioNTech, więc tu dla przeciętnego Polaka nie ma żadnej różnicy. Różnica jest w dystrybucji i przechowywaniu tej szczepionki - mówił W. Andrusiewicz.
Dodał, że szczepionka Moderny "może być przechowywana w wyższych temperaturach czyli między minus 25 a minus 20 stopni i po wyjęciu z zamrażarki może dłużej przebywać w zwykłej lodówce". Wskazał, że sam mechanizm działania obu szczepionek jest identyczny, czyli jest to szczepionka mRNA. Różnicą jest odstęp czasu do podania drugiej dawki, w przypadku szczepionki Moderny to 28 dni, a Pfizer - BioNTech - 21 dni.
Rusza I etap szczepień
W. Andrusiewcz przypomniał, że 15 stycznia ruszą zapisy na szczepienia etapu "pierwszego", czyli głównie seniorów. Obecnie trwają też rozmowy na szczeblu ministerstwa zdrowia oraz ministra rodziny na temat szczepień w Domach Pomocy Społecznej.
W pierwszej kolejności mają być szczepieni seniorzy powyżej 70 roku życia, a potem stopniowo inne grupy.
Kontrola MZ w biurze promocji WUM
W. Andrusiewicz poinformował, że dziś rozpoczęła się kontrola MZ w biurze promocji WUM, "w zakresie tej teoretycznej promocji szczepień". Chodzi o zaszczepienie poza kolejnością grupy "0" osób ze świata polityki i kultury w Centrum Medycznym WUM. Według różnych informacji osoby te zostały zaszczepione, ponieważ miały promować akcję szczepień. "Nasi kontrolerzy będą weryfikować, czy faktycznie mieliśmy do czynienia z jakąś akcją promocyjną, kto zapraszał na te szczepienia, gdzie zapadały decyzje" - wyjaśnił.
Jak mówił, kontrola została zarządzona ponieważ "wyszła informacja, że był projekt promocyjny. Chcemy zweryfikować czy taki projekt był i sprawdzić kto wysyłał zaproszenia, bo niektóre osoby zaszczepione wskazywały, że dostały zaproszenia z centrum promocji".
Ponadto W. Andrusiewicz zdementował doniesienia prasowe, że przed świętami były rozwożone do szpitali jakieś nadwyżki szczepionki. Jak podkreślał, każdy szpital dostał dokładnie tyle dawek, ile zamówił, również szpital WUM.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!