Reklama

MZ chce pozwolić szpitalom na komercyjne leczenie pacjentów

Polityka Zdrowotna
31/03/2017 15:49

Ministerstwo zdrowia chce, żeby szpitale publiczne, które mają kontrakt z NFZ, mogły również leczyć pacjentów komercyjnie. Taką deklarację złożył w rozmowie z nami wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz. 

Jak wyjaśnił w rozmowie z nami wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz, żadna ustawa nie zakazuje, aby placówka, która realizuje świadczenia opłacane przez NFZ nie przyjmowała także tzw. pacjentów komercyjnych. Faktycznie takiego zapisu nie ma, ale ta sprawa od lat budzi emocje i wątpliwości interpretacyjne. Przepisy, które dziś obowiązują, teoretycznie nie zakazują szpitalom świadczenia usług komercyjnych, ale też wprost na to nie pozwalają. Interpretacje, które w tej sprawie do tej pory wydawało ministerstwo zdrowia, zabraniały tego typu praktyk. Teraz to ma się zmienić.

Leczenie komercyjne tak, ale nadal równy dostęp dla wszystkich

Reklama

- Nadrzędna zasada jest taka, aby pacjenci finansowani przez NFZ nie mieli pogorszonego dostępu do świadczeń w stosunku do pacjentów komercyjnych – mówi Marek Tombarkiewicz i informuje, że ministerstwo rozpoczyna prace nad nowelą ustawy o działalności leczniczej, gdzie jasno określi, że tego rodzaju praktyka jest dopuszczalna.

- Dotychczasowe zapisy były niejednoznaczne – dostępne było leczenie bezpłatne i częściowo odpłatne – wyjaśnia nam wiceminister zdrowia. - Stoimy na stanowisku, że każdy pacjent powinien móc – jeśli chce – zapłacić za swoje leczenie. Mamy analizy potwierdzające zgodność takiego rozwiązania z konstytucją tak więc uważamy, nie ma konfliktu, aby w jednej placówce finansowanej w ramach kontraktu z NFZ nie mogli się równocześnie leczyć się pacjenci komercyjni, ale warunek jest jeden - równy dostęp dla wszystkich – podkreśla Tombarkiewicz.

Reklama

Czy to dobra zmiana dla szpitali?

W nieoficjalnych rozmowach dyrektorzy szpitali pozytywnie oceniają zapowiedź ministerstwa zdrowia. Ale, jak twierdzą, diabeł tkwi w szczegółach i z ostateczną oceną tej propozycji chcą się wstrzymać do momentu, gdy nowe regulacje będą gotowe. Co niepokoi dyrektorów? Po pierwsze możliwość zapłacenia za leczenie z własnej kieszeni dotyczyć będzie tylko zamożniejszych pacjentów, albo określonej grupy niedrogich zabiegów. Na operacje za kilkadziesiąt tysięcy złotych mało kto będzie sobie w stanie pozwolić. Chociaż drogi sprzęt w szpitalach jest i często nie jest w pełni wykorzystywany.

Reklama

Dyrektorzy widzą też w planach ministerstwa pewne niebezpieczeństwa. Ich zdaniem zgoda na komercyjną działalność w publicznych szpitalach może być sposobem na „zrekompensowanie” placówkom zbyt niskich ryczałtów po wejściu w życie ustawy o sieci szpitali. W ten sposób MZ może chcieć, żeby obowiązek sfinansowania swojej działalności w pewnej części szpitale brały na siebie. Na pewno jest to też kolejny krok ograniczający działalność szpitali prywatnych, które i tak znajda się w trudnej sytuacji po 1 października. Jest spore prawdopodobieństwo, że pacjenci płacąc za leczenie z własnej kieszeni i mając wybór, zdecydują się jednak na zabieg w publicznym szpitalu ze względu na na przykład większe doświadczenie czy lepszą kadrę.

Ustawa o dodatkowych ubezpieczeniach już niepotrzebna?

Reklama

Dziś nie wiemy jeszcze jak w szczegółach ministerstwo widzi wprowadzenie nowych regulacji. Na to trzeba jeszcze poczekać. Jeśli celem ma być poprawa sytuacji finansowej szpitali i rozładowanie kolejek, to może być krok w dobrym kierunku. I to bez konieczności wprowadzania ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach, od której PiS od lat zdecydowanie się odżegnuje. Podobnie jak kiedyś do współpłacenia. 

 

Aleksandra Smolińska, Lucyna Roszyk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości