Reklama

Mniejsza składka, większe wydatki. Jak sfinansować zdrowie?

Eksperci widząc topniejące środki Narodowego Funduszu Zdrowia, mimo większych wpływów do jego kasy zastanawiają się nad tym, co zrobić, by przy zmieniającej się strukturze demograficznej społeczeństwa nie doszło do zapaści finansów w zdrowiu. Pomysłów jest kilka, m.in. nowelizacja tzw. ustawy podwyżkowej albo zmiana źródła jej finansowania.

Od wielu miesięcy eksperci ochrony zdrowia apelują do polityków o zmianę ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, nazywanej ustawą podwyżkową. W obecnym kształcie sprawia, że coraz więcej środków idzie na sfinansowanie zagwarantowanych podwyżek w ochronie zdrowia zamiast na świadczenia. Jakub Szulc, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia mówi o tym, że jeśli kształt tej ustawy pozostanie taki, jaki jest, to przy zmieniającej się strukturze demograficznej i mniejszych wpływach, z niej wynikających, a rosnących potrzebach zdrowotnych (zmieniających się z tego samego powodu), budżet publicznego płatnika będzie tylko powiększał swoją dziurę.

- W coraz mniejszym stopniu NFZ wpływa na finansowanie, na bieżące wydatki funduszu, a w coraz większym stopniu staje się zależny od wsparcia przez budżet państwa – mówi Jakub Szulc. – Mówimy np. o skutkach ustawy o wzroście wynagrodzenia w zawodach medycznych.

Reklama

Czarna dziura NFZ

Według scenariusza bazowego, zakładającego utrzymanie w nadchodzących latach sprawności systemu ochrony zdrowia zbliżonej do dzisiejszej, w latach 2025-2028 luka finansowa systemu ochrony zdrowia wyniesie 216,5 mld zł. Kwota ta może urosnąć do 249 mld zł, jeżeli zostaną przyjęte przepisy dotyczące dalszego obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców oraz rządowa propozycja przedstawiona w toku prac nad obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o minimalnych nakładach na ochronę zdrowia. Luka finansowa NFZ będzie generować rocznie od 0,9 do nawet do 1,9 proc. PKB deficytu finansów publicznych. Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich tłumaczy, że nieracjonalne, nieprzemyślane w skutkach decyzje wpływają na to, że rosną koszty NFZ niezwiązane z wydatkami na świadczenia, np. na wzrost wynagrodzeń wynikających z tzw. ustawy podwyżkowej. Dlatego mówi się o systemie ochrony zdrowia, że jest to „czarna dziura”, do której niezależnie ile się wsypie pieniędzy, to one nie wystarczą. Jak wspomniał ekspert coroczne zagwarantowane podwyżki medyków wyniosły 26% wydatków Funduszu. W 2022 roku roczny koszt to było 18 mld, w 2023 - 15 mld, a w 2024 to 16 mld – wylicza specjalista.

- Realizacje tej ustawy powoduje, że budżet Funduszu jest coraz bardziej uzależniony od budżetu państwa, nie może skupiać się na realizacji nowych działań. Rośnie koszt wyceny świadczenia, by sfinansować zobowiązania – mówi Łukasz Kozłowski.

Reklama

Składka niezgody

Jakub Szulc zaznacza, że NFZ mógłby dopasować swoje możliwości do potrzeb zdrowotnych społeczeństwa poprzez racjonalizację wydatków, monitorowanie jakości świadczonych usług i sprawdzanie, czy osiągamy poprzez te usługi założone cele zdrowotne. Jednak wielką niewiadomą jest wysokość wpływów m.in. ze składki zdrowotnej, która dotychczas była najbardziej przewidywalnym czynnikiem, kształtującym budżet NFZ. W tej chwili, gdy ustawa podwyżkowa jest istotnym obciążeniem, Fundusz musi konkurować o finansowanie z budżetu państwa z innymi ministerstwami.

- Finansowanie ubezpieczeniowe, składkowe jest pewnym finansowaniem, o które minister nie musi konkurować, dlatego jest lepsze dla Funduszu – podkreśla Jakub Szulc.

Reklama

Dyskusja o wysokości składki zdrowotnej przywołuje od razu argumenty związane z ustawą podwyżkową, która wraca jak bumerang podczas każdej debaty o finansowaniu systemu ochrony zdrowia.

- Nie możemy żyć w rzeczywistości, w której obowiązkowe podwyżki będą przekraczały 50%. Należy wynagradzać uczciwie za pracę, ale nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której nie ma górnej granicy wynagrodzenia  – mówi Paweł Łangowski,  Dyrektor ds. Public Affairs w Medicover.

- Kontrola kosztów, powinniśmy odejść od waloryzacji wynagrodzenia powiązanego z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce polskiej – mówi Łukasz Kozłowski. – Wskaźnik inflacji to powinien być wskaźnik waloryzacji wynagrodzeń. Nie należy również gwarantować podwyżki najwyższych wynagrodzeń, finansowanych ze środków Funduszu – dodaje ekspert.

Reklama

System karmi się danymi

Każdy, kto prowadzi budżet domowy czy jakikolwiek inny wie, że jeśli nie kontroluje, na co zwykle wydaje pieniądze i na co powinien je przeznaczać, to w ciągu krótkiego czasu zostaje z pustym portfelem, szczególnie, gdy jego zasoby są niewielkie. Aby przywrócić stabilność systemu ochrony zdrowia potrzebujemy więc danych, na co trzeba wydawać fundusze, i możliwości korzystania z tych danych. Po co? By lepiej odpowiadać na potrzeby zdrowotne społeczeństwa i by lepiej projektować usługi medyczne. Łukasz Kozłowski podkreśla, że ważne jest raportowanie zdarzeń medycznych, które dziś raportuje niewiele podmiotów, ponieważ nikt od nich tego nie wymaga.

- Za raportowanie zdarzeń medycznych powinna być nagroda, a za brak tego – kara. Dziś za brak raportowania nie spotyka nikogo żadna konsekwencja, a musimy mieć wiedzę o popycie i podaży na świadczenia zdrowotne – argumentuje Łukasz Kozłowski.

Reklama

Racjonalizacja wydatków, mapowanie potrzeb

Paweł Łangowski wytyka, że wydatki NFZ prowadzone są trochę „w ciemno”. Fundusz płaci za zaspokajanie potrzeb, które nie są do końca rozpoznane. Aby racjonalnie konstruować wydatki należy mieć dane i je analizować.

- Jakiej skali i zakresu świadczeń potrzebujemy, jak zapewnić świadczenia, komu i jak za nie zapłacić – to są elementy, które musimy wziąć pod uwagę. A w żadnym z tych zakresów nie dysponujemy danymi – podkreśla Paweł Łangowski.Utknęliśmy gdzieś między ekscytacją z działania e-recept a płaczem, jak finansować dziurę NFZ.

Reklama

Wspomniał o tym, że niektóre miasta mapują potrzeby zdrowotne po to, by projektować wydatki na konkretne potrzeby, a nie wydatkować fundusze bez rozpoznania. – Wiemy, że najtańsza jest profilaktyka, ale wydajemy na nią tylko 1 procent. Projektujemy program Moje zdrowie, który jest ciekawym elementem, a z drugiej strony zachęcamy do profilaktycznych wizyt u lekarza POZ, na które trudno się umówić. Twórzmy rozwiązania kompletne, które odpowiadają na możliwości, jakie daje obecnie system – dodaje Łangowski.

Czas na bolesne rozwiązania

Wiemy co zrobić, żeby było dobrze, ale nie wiemy co zrobić, żeby po tym ludzie nas ponownie wybrali – to zasada, jaką kierują się decydenci. Stąd brak zgody i odwagi na pewne rozwiązania, które będą bolesne w pewnej perspektywie czasu. Co kadencja w sejmie pojawia się dyskusja, jak powinno wyglądać leczenie w szpitalach. Czy coś się zmieniło? Nadal funkcjonujemy w systemie zaprojektowanym w latach 90. Wtedy nie podjęto dyskusji o tym, że struktura lecznictwa szpitalnego ulegnie zmianie. Oraz o tym, że będziemy finansować system opieki zdrowotnej na poziomie 7%, zazdroszcząc Czechom, którzy wydają 12 %.

Reklama

- Państwo powinno projektować politykę zdrowotną na czas dłuższy niż tylko cztery lata –apeluje Paweł Łangowski.

- Problemy i tak nas dogonią. Jeśli pacjent na poziomie POZ czy AOS, to te koszty trzeba będzie wydać w systemie szpitalnictwa, gdy trzeba będzie mu ratować życia w stanie ostrym. Gdyby pacjent miał opiekę na wcześniejszym, tańszym etapie, to nie trzeba byłoby wydawać funduszy większych na późniejszym etapie szpitala. Zdrowie Polaków można byłoby monitorować i poprawiać na wcześniejszych, tańszych etapach. Nie potrzebujemy kilkudziesięciu rozproszonych programów profilaktycznych, ale kilkunastu, zebranych w jednym miejscu, z którego łatwo skorzystać – proponuje Łangowski.

Reklama

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/04/2025 17:15
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości