Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski zwrócił się do resortu zdrowia i resortu nauki o pilne zmiany w przepisach dotyczących dokumentacji medycznej. Jego zdaniem obecne regulacje uniemożliwiają wykorzystanie danych w badaniach naukowych w sposób zgodny z prawem unijnym. Problem dotyczy przede wszystkim braku jasnych zasad pseudonimizacji danych.
Mirosław Wróblewski, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, skierował oficjalne wystąpienie do minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy oraz do ministra nauki i szkolnictwa wyższego Marcina Kulaska. W piśmie zwrócił uwagę, że obecne przepisy krajowe dotyczące udostępniania dokumentacji medycznej w celach naukowych są nieprecyzyjne i utrudniają prowadzenie badań. Wskazał także, że problem sygnalizują środowiska medyczne, naukowe oraz Agencja Badań Medycznych.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami dane z dokumentacji medycznej mogą być udostępniane wyłącznie w formie zanonimizowanej, czyli takiej, która całkowicie uniemożliwia identyfikację pacjenta.
„Zgodnie z obowiązującymi przepisami (art. 26 ustawy o prawach pacjenta i RPP) nie jest dopuszczalne udostępnianie danych osobowych z dokumentacji medycznej w sposób umożliwiający ustalenie tożsamości osoby, której dokumentacja dotyczy. Zatem udostępnienie takiej dokumentacji może nastąpić w celach naukowych i badawczych pod warunkiem anonimizacji danych osobowych z dokumentacji” – napisali autorzy komunikatu.
Problem w tym, że naukowcy coraz częściej wskazują na konieczność korzystania z danych w formie spseudonimizowanej, czyli zaszyfrowanej. To rozwiązanie pozwala na ochronę prywatności, ale jednocześnie daje szansę powiązania wyników badań z konkretnym pacjentem, co może być istotne w kontekście leczenia.
Prezes UODO zaznaczył, że zmiany są konieczne nie tylko z perspektywy badań, lecz także ze względu na prawo unijne. Chodzi m.in. o rozporządzenie w sprawie Europejskiej Przestrzeni Danych dotyczących Zdrowia (EHDS), akt o zarządzaniu danymi czy akt o sztucznej inteligencji.
Europejska Rada Ochrony Danych (EROD) wskazuje przy tym jasno, że dane spseudonimizowane wciąż należy traktować jako dane osobowe, dopóki istnieje możliwość ich przypisania konkretnej osobie. Dopiero gdy spełnione są warunki pełnej anonimowości, mogą być uznane za dane nieosobowe.
Zdaniem UODO obecne przepisy blokują możliwość wykorzystania badań w praktyce klinicznej. Jeśli wyniki badań naukowych wskazują na informacje istotne dla zdrowia konkretnego pacjenta, lekarze nie mogą ich uwzględnić w procesie leczenia, ponieważ nie da się powiązać wyników z daną osobą. To poważne ograniczenie zarówno dla nauki, jak i dla systemu ochrony zdrowia.
„Skoro bowiem aktualne regulacje dają możliwość udostępniania w celach naukowych jedynie nieosobowych danych zdrowotnych, to dla udostępniania w celach naukowych danych medycznych osobowych (w formacie spseudonimizowanym) potrzeba określenia właściwej podstawy prawnej zapewniającej bezpieczeństwo danych osobowych, stosownie do wymogów RODO i EHDS” – ocenili.
Reklama
Wróblewski zwrócił też uwagę, że wdrożenie EHDS wymaga szerszego przeglądu krajowych ustaw, w tym ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia czy ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Prezes UODO zadeklarował jednocześnie pełne wsparcie eksperckie swojego urzędu w pracach legislacyjnych.
„W przypadku podjęcia prac legislacyjnych nad powyższymi zagadnieniami prezes UODO, Mirosław Wróblewski, deklaruje wsparcie eksperckie Urzędu Ochrony Danych Osobowych” – czytamy w komunikacie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze