Reklama

Mapy potrzeb zdrowotnych wracają do Komisji Zdrowia

Polityka Zdrowotna
20/05/2021 09:07

W środę podczas plenarnych obrad Sejmu przedstawiono sprawozdanie Komisji Zdrowia o rządowym projekcie nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Projekt dotyczy map potrzeb zdrowotnych. 

Według projektodawców nowelizacja ma poprawić funkcjonowanie map potrzeb zdrowotnych. Według resortu mapy byłī jedynie "dokumentem do szafy". Były zbyt ogólne i przez swój dotychczasowy charakter nie były skutecznym narzędziem wspierania decyzji zarządczych.

Zmianą zaproponowaną w nowelizowanej ustawie jest sporządzenie krajowego planu transformacji dla obszaru Rzeczypospolitej Polskiej oraz wojewódzkiego planu transformacji dla obszaru województwa, uwzględniających rekomendowane kierunki działań dla obszaru Rzeczypospolitej Polskiej i województw oparte na danych z map potrzeb zdrowotnych.

Reklama

Zmiana zwiększy natomiast nadzór ministra zdrowia nad tworzeniem dokumentów strategicznych obejmujących plany transformacji. Przy okazji ograniczona zostanie rola NIZP-PZH przy tworzeniu tych dokumentów a na poziomie wojewódzkim planowane jest zmniejszenie liczby członków rad wojewódzkich i zapewnieniu wyłącznie doradczej roli konsultantów wojewódzkich.

Projekt budzi kontrowersje. Zdaniem opozycji nowela oznacza głęboką centralizację systemu ochrony zdrowia i marginalizację roli samorządów terytorialnych.

Reklama

Ta ustawa porządkuje jedynie kwestie map zdrowotnych, a nie likwiduje je - podkreślał poseł sprawozdawca projektu, Bolesław Piecha (PiS).

-  Polska jest krajem jednolitym, a nie federacyjnym, zapadalność na różne choroby jest podobna dla wielu województw stąd pomysł centralizacji tych danych. Podobna jest epidemiologia dla grypy czy COVID, stąd nie ma powodu by nie stworzyć jednego planu map potrzeb zdrowotnych pod egidą instytucji z największymi kompetencjami - NIZP-PZH, NFZ czy AOTMiT. Plany będą kierowane głównie przez ośrodki wojewódzkie, natomiast decydujące znaczenie będzie miał przy tym minister zdrowia - podkreślał Bolesław Piecha.

Reklama

- Jedną nową rzeczą zawartą z ustawie jest krajowy plan transformacje. Po co mapy, skoro nie umiemy z nich korzystać. Mapy istnieją, ale nikt nie potrafił ich zrealizować ponieważ nie były kompatybilne w środowisku całego kraju - dodał

 

Zapisy tej ustawy dążą do centralizacji zarządzania systemem opieki zdrowotnej - oceniał w imieniu Koalicji Obywatelskiej  poseł Rajmund Miller.

- Próba usprawnienia tworzenia map potrzeb zdrowotnych ogranicza możliwość oddziaływania na ich kształt środowisk lokalnych oraz eliminuje wojewódzkich konsultantów ze składu wojewódzkich rad ds. potrzeb zdrowotnych. Negatywne stanowisko do zmian zajęło środowisko lekarskie oraz samorządowcy. Negatywnie oceniamy rolę zmian wojewódzkich składów rady ds. potrzeb zdrowotnych i przypisaniu jej roli jedynie do doradczej w miejsce wcześniejszego działania w porozumieniu z wojewodą.  (...) Choć ustawa może zapewniać dyscyplinę i szybkość działania to ogranicza możliwość pozyskania potencjalnych wartościowych informacji, które mogą być pozyskiwane ze wszystkich źródeł - mówił Rajmund Miller.

Reklama

Poseł wskazywał także na to, że "zapisy ustawy są wysoce nieprecyzyjne".

- Mapy potrzeb zdrowotnych oraz plany transformacji nie będą miały charakteru prawa powszechnego. Istotne jest wskazanie przez jakie narzędzia te działania będą realizowane. Tym samym odpowiedzialność spadła na podmioty i samorządy, jak będą one realizowane. Nie zawarto także źródeł finansowania realizacji tych planów. Zawarto jedynie koszty techniczne przygotowania map potrzeb i planów transformacji. Łącznie na 2021-2030 oszacowano koszt 60,5 mln zł. To koszt pokrycia tylko zatrudnienia pracowników oporządzających mapy potrzeb zdrowotnych - wskazywał.

Reklama

 

Wiceprzewodniczący komisji Zdrowia podczas sprawozdawania podziękował Lewicy za prace nad projektem i wskazał, że to jedyny klub, który zgłaszał do ustawy jakiekolwiek poprawki. 

W odpowiedzi na to, poseł Zdzisław Wolski (Lewica) wskazał, że zdaniem klubu, nowela ta jest "bublem prawnym". -Jednak nie mniej zakładając, że Zjednoczona Prawica ustawę przyjmie, próbowaliśmy ją poprawić - dodał. 

Tym samym Lewicy udało się przeforsować poprawki dotyczące m.in. skrócenia z 7 do 5 lat czasu trwania eksperymentalnych rozwiązań oraz czas na sprawozdanie międzyokresowe.

Reklama

- Udało nam się wprowadzić również wprowadzenie do władz krajowych chociaż dyrektorów narodowych instytutów kardiologii i onkologii, ponieważ żadnych medyków tam (w radach) nie było. Również dzięki naszej poprawce, na poziomie wojewódzkim projekt będzie musiał obowiązkowo zostać skierowany do opiniowania konsultantów wojewódzkich - mówił. 

- Istnieje przeświadczenie, żę wszystko co krajowe jest lepsze. Nie, na pewno nie w ochronie zdrowia a w tym kierunku to idzie. Rząd chce by urzędnicy, bez lekarzy, samorządów, związków pracodawców, związków zawodowych... ustalać plany potrzeb zdrowotnych i plany transformacji... Wkrótce nadejdzie nacjonalizacja  szpitali i pełna kontrola pozostanie w rękach ministra zdrowia, również nad pieniędzmi z Funduszu Odbudowy. Interesu pacjenta tu nie ma. O ich interes zadbają lokalne władze, a nie te z poziomu resortu zdrowia - mówił.

Reklama

 

 

Proponowane zmiany są kierunkiem do centralizacji ochrony zdrowia i ograniczenia głosu lekarzy, związków oraz samorządów - mówił Dariusz Klimczak (Koalicja Polska)

- Mapy zdrowotne miały być skierowane na działania lokalne, a dyskusja na temat potrzeb w ochronie zdrowia miała być najszersza. Teraz założenia są odwrotne a co więcej, na 13 członków Rad może dojść do sytuacji, że 12 będzie mianowanych przez członków PiS. To sprzeczne z przepisami państwa mówiącymi o decentralizacji władzy publicznej - mówił poseł Dariusz Klimczak.

Reklama

 

Sławomir Gadomski: "nie mamy zamiaru przejmować szpitali powiatowych"

 

- Nie skreślamy roli konsultantów wojewódzkich. Zarówno jak Ci krajowi jak i wojewódzcy mają tworzyć istotne ogniwo w całej ochronie zdrowia. Natomiast w radach wojewódzkich, które zasiadało nawet 100 osób są ciałem niedecyzyjnym, który nie przynosi żadnych wartości. Dziś konsultanci dalej będą służyć swoją radą i wnosić propozycje i opiniować do map potrzeb zdrowotnych i planów transformacji - zapewniał wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski.

Reklama

Wiceminister zapewnił także, że resort nie wykreśla samorządów z dyskusji. - Dyskusje nadal będą toczyły się w konwencie samorządów oraz wspólnie z środowiskiem powiatów. Może nieformalnie, ale te propozycje były i są dyskutowane na tych forach - mówił.

Sławomir Gadomski podkreślił także, że resort "nie ma zamiaru przejmować szpitali powiatowych".

- Nigdy takiego zamiaru nie mieliśmy a jedynie to rozważaliśmy. Dziś jednak podkreślamy, że będziemy proponować inny wariant związany z systemową restrukturyzacją. Planujemy powołanie Agencji oraz pełnomocników ds. restrukturyzacji, którzy w czasowy zarząd przejmą szpitale najgorsze. Nie powiatowe, czy inne, ale te, które z oceny wyjdą jako najgorsze. Do czerwca przedstawimy założenia ustawowe - wskazał wiceminister. 

Reklama

Projekt wraca do komisji

Projekt trafił ponownie do komisji zdrowia w związku ze złożonymi poprawkami przez Lewicę. 

- Teraz co proponujemy to by samorządy mogły nie tylko finansować świadczeń gwarantowanych, ale świadczenia opieki zdrowotnej co otworzy możliwość finansowania przez samorządy innych świadczeń, tj. in vitro - mówił Zdzisław Wolski.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości