Jak donosi Radio Zet, Lublin planuje budowę podziemnego szpitala na wypadek wojny, a inwestycja w USK4 ma pochłonąć około 450 mln zł. Projekt zakłada stworzenie nowej infrastruktury medycznej odpornej na skutki konfliktu zbrojnego oraz przebudowę istniejących schronów. MON, MSWiA i Ministerstwo Zdrowia przygotowują równocześnie krajowy plan leczenia ludności w sytuacjach kryzysowych.
Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie przygotowuje modernizację, która ma pozwolić placówce działać w warunkach wojennych - przekazało Radio Zet. Projekt o wartości około 450 mln zł zakłada budowę nowej, podziemnej części szpitala oraz przebudowę istniejących schronów. Finansowanie ma pochodzić głównie z Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, a zakończenie prac planowane jest do 2027 roku.
Dyrektor placówki, Michał Szabelski, podkreśla, że koncepcja inwestycji jest już gotowa. W nowej podziemnej części mają działać m.in. oddziały ratunkowe, intensywnej terapii, chirurgii i zakaźne. Szpital planuje również własny system łączności odporny na zakłócenia.
Jak mówi Szabelski:
Te inwestycje muszą działać zarówno w czasie pokoju, jak i wojny.
Na wschodzie kraju rośnie świadomość, że w razie realnego zagrożenia system ochrony zdrowia może nie wytrzymać długo. Dyrektor szpitala w Hrubieszowie, Arkadiusz Bratkowski, wprost przyznaje, że możliwości są ograniczone.
Gdyby zabrakło prądu i leków, wytrzymalibyśmy maksymalnie kilka dni – mówi.
Placówka przy granicy z Ukrainą planuje również stworzenie własnego, mniejszego schronu-szpitala w pomieszczeniach dawnej kotłowni.
Z ustaleń Radio ZET wynika, że MON, MSWiA i Ministerstwo Zdrowia opracowały tajny plan leczenia ludności w czasie kryzysu, obejmujący lata 2025–2027. Eksperci zwracają uwagę, że właśnie w tym okresie może dojść do eskalacji konfliktu wywołanego przez Rosję.
W ramach rządowego programu szpitale mogą ubiegać się o środki na rozbudowę schronów i niezbędnej infrastruktury. Najczęściej potrzebne są agregaty prądotwórcze, respiratory transportowe, zbiorniki paliwowe, lampy bezcieniowe i sprzęt umożliwiający prowadzenie zabiegów pod ziemią.
Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że placówki na wschodzie otrzymują realne wsparcie. Jednym z największych projektów jest rozbudowa szpitala w Białymstoku za prawie miliard złotych, gdzie ma powstać centrum onkologii z miejscami ukrycia dla setek osób.
Nieoficjalnie wiadomo też, że Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych systematycznie uzupełnia zapasy leków krytycznych potrzebnych w sytuacjach nadzwyczajnych – w tym preparatów kardiologicznych, neurologicznych, onkologicznych, antybiotyków i szczepionek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na początek należy sprecyzować czy chodzi o budowę podziemnego szpitala czy też o modernizację która powiększy istniejący już szpital o cześć podziemną. W obu przypadkach będzie to i tak fatalna inwestycja. Koszt budowy podziemnej części szpitalnej jest tak wysoki że w tej cenie można by zamknąć projekt kilku szpitali przenośnych które świetnie zdały egzamin w sytuacji pseudo zagrożenia jakim był covid. Po drugie, szpitale przenośne mają tę zaletę że w razie przesuwania się linii frontu można je w odpowiednim czasie ewakuować do bezpiecznej strefy. Po trzecie, szpital podziemny nie gwarantuje przetrwania w sytuacji użycia mocniejszych rodzai broni. I po czwarte, gdy skończy się wojna który pacjent będzie chciał leżeć na oddziałowym łóżku 15 metrów pod ziemią :). To ogromne pieniądze które mogły by zapewnić funkcjonowanie wielu szpitali przenośnych, a liczba stanowisk obsłużyła by wielu pacjentów, w przeciwieństwie do tego projektu.
Na początek należy sprecyzować czy chodzi o budowę podziemnego szpitala czy też o modernizację która powiększy istniejący już szpital o cześć podziemną. W obu przypadkach będzie to i tak fatalna inwestycja. Koszt budowy podziemnej części szpitalnej jest tak wysoki że w tej cenie można by zamknąć projekt kilku szpitali przenośnych które świetnie zdały egzamin w sytuacji pseudo zagrożenia jakim był covid. Po drugie, szpitale przenośne mają tę zaletę że w razie przesuwania się linii frontu można je w odpowiednim czasie ewakuować do bezpiecznej strefy. Po trzecie, szpital podziemny nie gwarantuje przetrwania w sytuacji użycia mocniejszych rodzai broni. I po czwarte, gdy skończy się wojna który pacjent będzie chciał leżeć na oddziałowym łóżku 15 metrów pod ziemią :). To ogromne pieniądze które mogły by zapewnić funkcjonowanie wielu szpitali przenośnych, a liczba stanowisk obsłużyła by wielu pacjentów, w przeciwieństwie do tego projektu.