Wprowadzone przez NFZ limity badań diagnostycznych 2026 mogą znacząco wpłynąć na funkcjonowanie szpitali i SOR. Dyrektorzy placówek alarmują, że ograniczenia w dostępie do tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego zwiększą liczbę pacjentów na oddziałach ratunkowych. Problem dotyczy także wydłużenia kolejek oraz wzrostu kosztów po stronie szpitali.
Dyrektorzy szpitali obawiają się, że nowe limity badań NFZ pogorszą i tak trudną sytuację na szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR). Pacjenci, którzy nie zdążą wykonać badań w ramach limitów, będą szukać pomocy właśnie tam.
Irena Kierzkowska, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie, podkreśla, że skutki będą odczuwalne zarówno organizacyjnie, jak i finansowo.
Liczymy, że na SOR może przyjść w tym roku ok. 2 tys. pacjentów więcej niż w minionym roku – powiedziała.
Już teraz na SOR trafia wielu pacjentów, którzy powinni korzystać z POZ i poradni specjalistycznych. Problem wynika z utrudnionego dostępu do świadczeń ambulatoryjnych.
W 2025 roku do szpitala w Olsztynie trafiło aż 16 tys. pacjentów, którzy nie powinni być leczeni w trybie ratunkowym. W weekendy sytuacja się pogarsza – lekarze przyjmują pacjentów okulistycznych i laryngologicznych, mimo że nie jest to zakres SOR.
Ludzie po prostu przyjeżdżają z całego województwa, bo są kolejki i nie mogą się dostać do poradni – zaznaczyła Irena Kierzkowska.
Podobne obawy zgłasza Anna Gil, dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. Świętego Łukasza w Końskich. Jej zdaniem liczba pacjentów zgłaszających się na szybkie badania będzie rosła.
Pacjentów zgłaszających się, żeby zrobić szybko tomograf albo rezonans, będzie coraz więcej – oceniła.
SOR w Końskich przyjmuje obecnie około 3 tys. pacjentów miesięcznie. Dodatkowe obciążenie oznacza również większe koszty, których szpitale nie są w stanie pokryć.
Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby robić nadwykonania i czekać rok na 50 proc. ich zapłaty – podkreśliła Anna Gil.
Zdaniem ekspertów ograniczenie dostępu do badań poza szpitalem spowoduje, że więcej diagnostyki będzie wykonywane w trybie hospitalizacji, co jest znacznie droższe.
Irena Kierzkowska zwraca uwagę:
To spowoduje najdroższą diagnostykę, bo najdroższa diagnostyka jest w szpitalu.
Dodatkowo brak badań przed przyjęciem wydłuży pobyt pacjentów w szpitalu, co stoi w sprzeczności z polityką NFZ, który promuje krótsze hospitalizacje.
Do sprawy odniósł się Andrzej Zakrzewski, szef warmińsko-mazurskiego oddziału NFZ. Jego zdaniem obawy dyrektorów są na razie przesadzone.
Trzeba pamiętać, że na badanie tomografem i rezonansem trzeba mieć wskazanie – zaznaczył.
W 2026 roku zaplanowano finansowanie dla 180 tys. badań tomografii i rezonansu w regionie. Zakrzewski podkreśla, że system powinien zabezpieczyć potrzeby mieszkańców.
Od kwietnia zmieniły się zasady finansowania badań wykonywanych ponad limit. NFZ wprowadził tzw. stawki degresywne.
Za nadwykonania szpitale otrzymają:
- 60 proc. stawki za badania endoskopowe
- 50 proc. stawki za tomografię komputerową i rezonans magnetyczny
Wyjątkiem są m.in. dzieci do 18. roku życia, pacjenci onkologiczni z kartą DILO oraz osoby objęte programami profilaktycznymi.
Szpitale już zaczynają dostosowywać liczbę świadczeń do nowych limitów. W praktyce oznacza to jedno – dłuższy czas oczekiwania na diagnostykę.
Anna Gil przyznaje, że placówki będą musiały przestrzegać wyznaczonych limitów, co bezpośrednio przełoży się na dostępność badań dla pacjentów.
W efekcie system może się jeszcze bardziej obciążyć, a SOR stanie się miejscem pierwszego kontaktu dla osób szukających szybkiej diagnostyki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze